Żużel - GP Włoch - Terenzano
30/07/2011 - 19:33 - Aktualizacja 30/07/2011 - 23:20Tytuł się oddala! Słaby Gollob w Terenzano

To miał być wieczór Tomasza Golloba. Nasz mistrz świata, który w poprzednich dwóch latach był w Terenzano poza zasięgiem rywali, tym razem nie zdołał nawet awansować do czołowej ósemki. Słabość Polaka wykorzystał Greg Hancock, który był drugi i powiększył nad nim przewagę do 22 punktów.
Gollob od początku sobotniej rywalizacji w niczym nie przypominał zawodnika, który jeszcze przed dziesięcioma miesiącami rządził i dzielił na owalu w Terenzano. Polak nieźle wychodził ze startu, ale szybko dawał się objeżdżać swoim rywalom. Przed trzecim startem, kiedy na swoim koncie miał zaledwie jedno "oczko", postanowił zmienić motocykl. Przyniosło to wymierne skutki - zdobył dwa punkty, mimo że po starcie był na czele stawki. Szybko jednak poradził sobie z nim Jason Crump.

Szanse na półfinał Polak pogrzebał w 16. wyścigu dnia. Już w pierwszym łuku za bardzo skontrował motocykl, postawiło go w poprzek toru, przez co momentalnie stracił do przeciwników kilkanaście metrów. Mimo ambitnej pogoni nie był w stanie dojść do jadącego na trzecim miejscu Runego Holty.
Dopiero w ostatnim starcie Gollob pokazał pełnię swoich możliwości - przez cztery okrążenia toczył pasjonującą walkę o zwycięstwo z Emilem Sajfutdinowem. Minimalnie lepszy okazał się Rosjanin, który ograł Polaka tuż przed linią mety.
Honoru polskiego obozu bronili w Terenzano Jarosław Hampel i Janusz Kołodziej, którzy nieszczęśliwie trafili do jednego półfinału. Początkowo wydawało się, że może on zakończyć się połowicznym sukcesem biało-czerwonych. Wicemistrz świata najlepiej wyszedł spod taśmy maszyny startowej i gdy wydawało się, że pewnie pomknie po zwycięstwo, najpierw dał się objechać Gregowi Hancockowi, a na drugim łuku nie upilnował przy krawężniku Kennetha Bjerre. Mimo tego Hampel awansował w klasyfikacji cyklu na trzecie miejsce. O dwa punkty wyprzedza czwartego Chrisa Holdera, który podzielił los Golloba, Crumpa i Pedersena i także nie awansował do czołowej ósemki rywalizacji.

Na brak emocji kilka tysięcy kibiców zebranych w sobotni wieczór na Olimpia Stadium nie mogło narzekać w decydującej rozgrywce. Napierw kapitalną szarżą się z trzeciej na pierwszą pozycję popisał się Andreas Jonsson, który niezagrożony pomknął do mety po swoje szóste w karierze zwycięstwo w Grand Prix. Za jego plecami genialną walkę o drugą pozycję stoczyli Hancock i Antonio Lindbaeck. Obaj wpadli na metę niemal równo. Po krótkiej analizie zapisu wideo, sędzia zawodów podjął decyzję o tym, że nieznacznie lepszy był Amerykanin.
Tym samym Hancock powiększył przewagę nad Gollobem w klasyfikacji generalnej do 22 punktów. Przed turniejem we Włoszech Amerykanin miał 12 oczek więcej od broniącego tytułu Polaka.







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 8 z 8