Żużel - Drużynowy Puchar Świata
17/07/2011 - 12:45 - Aktualizacja 17/07/2011 - 13:05Pokerowa zagrywka Polaków. "To był horror!"

Długo nic nie wskazywało na to, że Polacy obronią Drużynowy Puchar Świata. Sygnał do ataku dał polskiej husarii Tomasz Gollob, który najpierw wygrał dziewiąty bieg, a po chwili pojechał po zwycięstwo w roli dżokera i zapunktował podwójnie. Pokerowa zagrywka trenera Marka Cieślika opłaciła się!
Opiekun biało-czerwonych wystawił dżokera najszybciej ze wszystkich szkoleniowców - już w 10. biegu. Grubo przed półmetkiem rywalizacji, bo w sumie w Gorzowie Wielkopolskim obejrzeliśmy aż 25 wyścigów.
Szwedzi skorzystali z dżokera w 13. biegu, Duńczycy w 17., natomiast Australijczycy dopiero w przedostatnim.
- Musieliśmy jechać bardzo dobrze, skoro Polacy tak szybko wystawili dżokera - kombinował as Australijczyków Jason Crump.
Po ośmiu biegach byliśmy na ostatnim, czwartym miejscu ze stratą ośmiu punktów do "Kangurów". W dziewiątym starciu Gollob poderwał polską ekipę. Zwyciężył, ale nie miał nawet chwili oddechu, bo trener w 10. biegu wystawił go jako dżokera. - Tomasz był w gazie, więc trzeba było to wykorzystać. Dlatego decyzja o starcie dżokera była natychmiastowa - tłumaczył Marek Cieślik.
Polacy wygrali z rzędu pięć kolejnych biegów i po 13 biegach objęli prowadzenie, choć i tak potem musieli je odzyskiwać po raz kolejny.
- To był horror. Niemal do ostatniego biegu ważyły się losy złotego medalu. Poprzeczka była ustawiona bardzo wysoko. Rywale nie oddawali łatwo punktów. Tworzyliśmy jednak jedną drużynę i się nie daliśmy - komentował indywidualny mistrz świata Tomasz Gollob, który był najlepszy także w Drużynowym Pucharze Świata.







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 9 z 9