Żużel - Drużynowy Puchar Świata
16/07/2011 - 18:31 - Aktualizacja 17/07/2011 - 11:17POLACY OBRONILI TYTUŁ! WIELKI GOLLOB

Polscy żużlowcy po raz trzeci z rzędu, a piąty w historii, triumfowali w finale Drużynowego Pucharu Świata na żużlu. W Gorzowie Wielkopolskim podopieczni Marka Cieślaka wyprzedzili Australijczyków, Szwedów i Duńczyków.
Polacy do finału przystąpili uskrzydleni bezapelacyjnym zwycięstwem w półfinale, który na początku tygodnia odbył się w angielskim King’s Lynn. Trener Marek Cieślak nie widział więc powodów, aby dokonywać roszad w składzie i na ostateczną rozgrywkę wystawił Tomasza Golloba, Jarosława Hampela, Krzysztofa Kasprzaka, Janusza Kołodzieja i Piotra Protasiewicza.
Mimo wielu przesłanek, które stawiały biało-czerwonych w roli faworytów gorzowskiego turnieju, nasi reprezentanci próbowali tonować nastroje.
- To będzie jeden z bardziej wyrównanych finałów w historii jeśli chodzi o składy i siłę drużyn – oceniał po sobotnim treningu Piotr Protasiewicz. Podobnego zdania był szkoleniowiec polskiej drużyny. - Ciężko będzie obronić tytuł, bo wszystkie zespoły są mocne. Stawka jest bardzo wyrównana, ale jestem optymistą – mówił Cieślak.
I mieli rację. Od początku zmagań trwała zacięta walka o każdy metr gorzowskiego owalu. Świetnie zawody rozpoczęli Australijczycy, którzy po pierwszej serii biegów osiągnęli wyraźną przewagę nad rywalami.
W drugim biegu Australijczyk Darcy Ward wywrócił się na pierwszym łuku. W powtórce zawodnicy pojechali w pełnym składzie, ale groźnie wyglądający upadek miał Jarosław Hampel. Reprezentant Polski wstał po chwili o własnych siłach. Wykluczony został Australijczyk.
Trzeci bieg był dwukrotnie przerywany z powodu nierównego startu, co bardzo zdenerwowało trenera Marka Cieślaka, ponieważ za każdym razem najlepiej spod taśmy wychodził Tomasz Gollob. W trzeciej odsłonie nasz kapitan ponownie świetnie rozegrał start i pierwszy łuk, jednak później jego motocykl słabł i ostatecznie ograł go Niels Kristian Iversen.
Polacy długo nie mogli złapać rytmu. Mieli problemy na startach, a o wyprzedzaniu na dystansie w pierwszej części zmagań nie było mowy. W pierwszych ośmiu biegach ani razu nie przekroczyli mety na pierwszym miejscu

Sygnał do ataku dał w dziewiątym wyścigu Gollob, który popisał się kapitalną akcją, wyprzedzając na prostej przeciwległej do startu wszystkich rywali. Mistrz świata długo nie odpoczywał, bo na torze pojawił się już w kolejnym biegu. Tym razem Marek Cieślak desygnował go w roli dżokera. I miał nosa. Gollob ponownie słabo wyszedł ze startu, ale potrzebował zaledwie jednego okrążenia, aby wyjść na czoło stawki. Na metę dotarł z ogromną przewagą nad Kennethem Bjerre. Trybuny stadionu imienia Edwarda Jancarza w tym momencie oszalały z radości.
To dodało biało-czerwonym skrzydeł. Kolejne trzy biegi wygrali kolejno Hampel, ponownie Gollob oraz Protasiewicz. Tym samym Polacy po raz pierwszy objęli prowadzenie.
Później rywalizacja ponownie się wyrównała, a pierwsze miejsce przechodziło z rąk do rąk. Po trzeciej serii biegów polscy i australijscy żużlowcy mieli taką samą ilość punktów - po 26. Blisko też byli Duńczycy (22 pkt).
Druga część zawodów to już jednak pełna dominacja biało-czerwonych i Kangurów. Przed pięcioma ostatnimi wyścigami nasi żużlowcy mieli trzy punkty przewagi nad zawodnikami z Antypodów i aż 13 nad ekipami ze Skandynawii. O wszystkim miała zatem zadecydować ostatnia tura startów.
W 21. biegu genialnie zaprezentował się Protasiewicz. Jeżdżący na co dzień w Falubazie Zielona Góra zawodnik odniósł bezapelacyjne zwycięstwo, wprawiając kibiców w euforię. Przykład wziął z niego w przedostatnim wyścigu Hampel. Za plecami "Małego" do mety dotarł jadący jako dżoker Chris Holder. Różnica między Polską a Australią wynosiła wtedy 5 punktów i bez względu na rozstrzygnięcia ostatniego biegu, podopieczni Marka Cieślaka mogli już cieszyć się ze złotych medali. Z parkingu wybiegli wszyscy członkowie polskiego teamu i zaczęli podrzucać bohatera 24. wyścigu.
Na koniec kilkanaście tysięcy fanów obserwowało kwintesencję żużla w wykonaniu Golloba i Jasona Crumpa. Walka obu zawodników toczyła się na całej szerokości i długości toru. Na trzecim okrążeniu Polak zaskoczył rywala znakomitym atakiem przy krawężniku i prowadzenia nie oddał już do samej mety.
Tomasz Gollob zaznaczył, że zwycięstwo w finale nie przyszło jego drużynie łatwo. - Ale mamy team, który ciężko pracuje i nie przejmuje się jednym przegranym biegiem - stwierdził zwycięzca ostatniego biegu.
- Dzisiaj byliśmy zagubieni na początku, bo tor był inny niż normalnie. No cóż, siła drużyny polega na tym, jak podnosi się z kolan i wygrywa - mówił po zawodach ze łzami w oczach trener Marek Cieślak.
Polscy żużlowcy po raz trzeci z rzędu, a piąty w historii zdobyli Drużynowy Puchar Świata. Wcześniej biało-czerwoni triumfowali w latach 2005, 2007, 2009-10. Po dwa zwycięstwa mają w dorobku reprezentacje Australii, Szwecji i Danii.
Punkty:
Polska: 51 punktów
Tomasz Gollob 17 (1,3,6,3,1,3), Jarosław Hampel 11 (2,0,3,3,3), Krzysztof Kasprzak 8 (2,1,0,3,2), Piotr Protasiewicz 8 (0,-,3,2,3), Janusz Kołodziej 7 (1,1,0,3,2).
Australia: 45 punktów
Chris Holder 15 (3,3,2,3,4), Jason Crump 13 (3,3,2,3,2), Troy Batchelor 10 (3,0,2,2,3), Darcy Ward 4 (w,2,1,0,1), Davey Watt 3 (1,0,1,1,0).
Szwecja: 30 punktów
Fredrik Lindgren 12 (3,1,3,2,2,1), Antonio Lindbaeck 8 (0,3,2,1,1,1), Thomas Jonasson 7 (0,2,2,1,2,0), Jonas Davidsson 2 (2,0,0,-,0), Andreas Jonsson 1 (1,0,0,0,-).
Dania: 29 punktów
Kenneth Bjerre 10 (2,2,3,0,2,1), Niels Kristian Iversen 8 (2,1,1,1,3), Nicki Pedersen 5 (3,1,1,0,0,u), Mads Korneliussen 3 (0,2,1,0,-), Bjarne Pedersen 3 (1,2,0,-,0).
Najlepszy czas dnia w biegu pierwszym - 60,81 uzyskał Jason Crump (Australia). Sędzia Jim Lawrence. Widzów: 15 tys.







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
25 Do 34 z 34