Żużel - Drużynowy Puchar Świata
15/07/2011 - 11:59 - Aktualizacja 15/07/2011 - 12:05Kołodziej: W finale powinno być dużo walki

- Bez względu na wszystko chcemy zdobyć złoto – mówi przed sobotnim finałem w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Janusz Kołodziej. Rywalami biało-czerwonych będą Australijczycy, Duńczycy i Szwedzi.
- Trudno się wraca na szczyt w trakcie sezonu. Człowiek jeździ z jednych zawodów na drugie i nawet nie ma czasu na spokojną analizę popełnionych błędów. Poza tym złe rezultaty odbiły się na mojej psychice - tłumaczy Kołodziej, który w tym roku jeździ mocno w kratkę.
- Częste porażki siedzą w głowie. Tym mocniej, że miałem duże oczekiwania. Presja, jaką na siebie wywieram, jest większa niż ta zewnętrzna – dodaje.
Największym pańskim kłopotem wydają się być jednak twarde tory. Zawsze były, ale po zmianie tłumików problem jeszcze mocniej się uwypuklił.
Znowu mam gadać o tłumikach? Już mi się nie chce. Tomek Gollob powiedział wam, że dopiero za kilka lat uda się wszystko dopasować w taki sposób, że na motocyklach z tymi tłumikami będzie można się ścigać. Ale może stanie się tak, że już nigdy nie dojdziemy do tego stanu. Może już zawsze będziemy skazani na walkę na prostej startowej i pierwszym łuku, a na dystansie będzie jazda gęsiego. Z nowym tłumikiem cała maszyneria pracuje inaczej. Trudno się wyprzedza, bo spod tylnego koła przeciwnika jadącego przed nami wylatuje szpryca, która automatycznie hamuje sprzęt. Gdyby silnik miał więcej mocy, byłoby inaczej. Mimo to w Gorzowie powinno być dużo walki.
Jaki scenariusz przewiduje pan dla siebie i drużyny w sobotnim finale?
Bez względu na wszystko chcemy zdobyć złoto. Dla mnie byłby to jakiś impuls, oznaka, że ten sezon nie jest jeszcze stracony. Przecież dwa tygodnie po finale mistrzostw świata wracamy do Grand Prix.
Więcej w piątkowym "Przeglądzie Sportowym"







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0