•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
Roland Garros NA ŻYWO
Roland Garros NA ŻYWOOglądaj Roland Garros 2012 na żywo w Eurosport Player
Roland Garros
Roland GarrosNie przegap meczu Agnieszki z V.Williams jutro na żywo w Eurosport Player
Radwańska w Eurosporcie
Radwańska w EurosporcieOglądaj Agnieszkę na Roland Garros w Eurosporcie. Sprawdź jej najbliższy mecz!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Z ostrego kata
30/04/2011 - 23:19

Liniowy 2 - Tottenham 1, czyli wszyscy jesteśmy hipokrytami

Boisko obserwuje kilkanaście kamer. Patrzą pod różnymi kątami, rozstawione na całym stadionie. Nie umknie im Busquets nazywający Marcelo „małpą”, a cały przebieg „ustawki na żółte kartki”, z Dudkiem w roli drugoplanowej, pozwalają zmontować w film krótkometrażowy. Czasami tylko nie dostrzegą Sotirovicia wrzucającego drugą piłkę na boisko w meczu z Ruchem, ale bitwy z oszustami kamery przegrywają rzadko. Gdzieś pomiędzy nimi biegają sędziowie, którym tak często stawiamy wymagania niemożliwe do spełnienia. A rację zdaje się mieć oszukany” w meczu Chelsea - Tottenham, Harry Redknapp, mówiąc „praca sędziego to zgaduj zgadula”, „liniowy zasygnalizował to, co uznał za prawidłową decyzję”.



Błędy były, są i (przy obowiązujących zasadach) będą, pewnie większość się z tym zgodzi, a na twarzy Seppa Blattera pojawiłby się nawet delikatny uśmiech. Redknapp przyznał, że oglądał powtórkę pierwszej bramki dla Chelsea setki razy, żeby mieć pewność czy piłka przekroczyła linię bramkową. Asystent sędziego musiał patrzeć na całą sytuację raz, stojąc na wysokości szesnastego metra. Część kibiców wskazuje, że to właśnie liniowy powinien zapłacić 30 milionów funtów, które Tottenham straci nie awansując do Ligi Mistrzów. Spotyka się stwierdzenia, że jeżeli sędzia nie jest pewny, to ma nie podejmować decyzji. Czyli co ma zrobić, zejść z boiska? Przecież nieuznanie bramki to też jest decyzja, której z zasady sędzia powinien być pewny.




Załóżmy, że piłka minimalnie przekroczyła jednak linię. Dla asystenta nie robi to żadnej różnicy, on ze swojej odległości nie miałby fizycznie prawa tego widzieć, a tym bardziej nie mógłby być pewny. Przy obecnie obowiązujących zasadach w futbolu (technologia z małymi wyjątkami na poziomie XIX wieku), sędzia bardzo często podejmując decyzję, oddaje taki sam strzał jak piłkarze, walczący na boisku. Może być celny lub nie, ale istotne jest, czy z założenia miał zmierzać w kierunku bramki.



Miażdżąca większość błędów sędziowskich jest niezamierzona, to takie „rzetelne błędy” (~Redknapp). Czasami zdarza się, że arbiter popełnia olbrzymie gafy i takich sędziów należy eliminować czym prędzej. Teorie spiskowe a’ la Mourinho, Wenger lub [wstaw dowolne nazwisko] zwykle nie dają się obronić. Pokaż mi drużynę, którą „karcą” sędziowie, a znajdę mnóstwo przykładów, gdy dostała coś od nich w łasce.



Kibice Chelsea pamiętają „bramkę widmo” i sędziego Ovrebo, a o Tottenhamie zapomną niebawem lub w ogóle nie zaprzątają sobie nim głowy. Tottenham dziś użala się i płacze, a od sędziów też prezenty otrzymuje. Mourinho jest hipokrytą? A Guardiola nie jest? Kładący się przy byle dotyku „barcelońscy bogowie” są lepsi od „oszustów” z Madrytu? Oglądamy futbol, w którym wszyscy kłamią i każdy chce zwyciężyć za wszelką cenę. Można udawać obiektywnego, wyliczając jedne błędy, zapominać o drugich. A przecież nie jakość jest ważna, gdy jeden błąd może zadecydować o czyimś zwycięstwie, trofeum czy nawet całej karierze. Biedny arbiter miał dostrzec to, co telewizja Sky Sports rozstrzygnęła po obejrzeniu powtórek w zwolnionym tempie? Przecież Pepe mógł urwać rywalowi nogę! Kibice Realu bronią się, że w poprzednim meczu ich zawodnik był tak faulowany i nic! Na to barcelończycy, że ich też faulują i nie gwiżdżą. I tak w kółko. Każdy broni swoich fauli, cudzych się brzydząc. W rozmowach o futbolu uzasadniamy, cytując dosłownie przepisy i niedosłownie normy moralne i etyczne. A gdy Kalou strzela ze spalonego, to Internet aż pęka od okrzyków radości. Sprawiedliwość! Wszyscy jesteśmy hipokrytami.



Nawet Harry Redknapp nie zająknie się słowem, gdy dostanie od sędziów prezent. Może wspomni coś o sprawiedliwości i wyrównaniu rachunków, ale nie przeprosi, nie za cudze błędy. Jeżeli nie chcemy już oglądać dramatów, podobnych do irlandzkiego po meczu z Francją, musimy skorzystać z technologii, która niczym piłka w barażach do MŚ 2010, jest na wyciągnięcie ręki.



A skoro to nie my podejmujemy w tej materii decyzje, pozostaje zastanowić się przez chwilę – może czasami sędzia jest po prostu tym, którego winić jest najłatwiej.

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

22 Do 31 z 31

Odśwież

     
 

Nasi eksperci

Więcej ekspertów