•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal w Eurosporcie
PŚ w Klingenthal w EurosporcieWe wtorek i środę kwalifikacje i zawody - tylko u nas!
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA w Doha
WTA w DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Z ostrego kata
Czy oni mogą wygrać z każdym?
09/06/2010 - 01:07

Czy oni mogą wygrać z każdym?

Nasze Orły poległy 6-0 w meczu z Hiszpanią, aktualnymi mistrzami Europy. Na stadionie w Murcii Polacy reprezentowali wszystko, co w futbolu fatalne i beznadziejne. Chłopcy z polskich miast nie byli w stanie ani na moment przejąć kontroli nad meczem.

Oglądanie spotkania, w którym najlepsi polscy piłkarze, wybrani z grona 36 milionów osób zamieszkujących ziemię pomiędzy Odrą i Bugiem, a nawet tych, jak Matuszczyk, którzy nie znają zapachu rzepaku rosnącego na polskich polach, było przeżyciem traumatycznym.

Widząc Hiszpanów w sprawnie konstruowanych, łatwych i przemyślanych akcjach, chciałem być kimś innym. Chciałem na kilka sekund zamienić piłkarzom koszulki i poczuć się jak kibic, którego rodacy chodzą po boisku szybciej niż biegają rywale.

Gdy Polacy ogrywali w pamiętnych meczach Portugalczyków i Czechów wydawało się, że połączenie maksymalnej ambicji i determinacji ze znakomitą organizacją taktyczną, może przynieść rezultaty, w skalach emocji, wręcz niemierzalne. Może przynieść zwycięstwo z Portugalią, z Czechami. Zwycięstwo z każdym!

Błaszczykowski, który wówczas na boisku grał najlepsze mecze w reprezentacji, miał prawo wierzyć, że minąć może każdego, że jeśli zechce wystarczająco mocno to jest zdolny dośrodkować piłkę z precyzją iście chirurgiczną. Ten natchniony husarską walecznością blondynek mógł wierzyć, że do zwycięstwa z Czechami pamięcią nie będzie wracał nazbyt często, bo meczów takich rozegra dziesiątki.

U progu mundialu, zmęczony wyczekiwaniem na piłkarskie igrzyska kibicowski świat znów zwrócił swe oczy na nich. Na chłopców z naszej ziemi. Mogli przecież psikusa sprawić wszystkim raz jeszcze, psikusa o doniosłości niebywale większej. Mogli zagrać tak jeszcze raz. Mogli pokonać Hiszpanów, bo mogą pokonać każdego.

Nie mogli, nie byli w stanie. Brakowało pomysłu, kreatywności, siły, szybkości, koncentracji, komunikacji, pewności siebie, talentu i umiejętności technicznych. Momentów nie było. Właściwie listę błędów i braków można niewiele się myląc zaokrąglić do nieskończoności. Nie było niczego.

Żadnego z naszych nie było stać na niekonwencjonalne zagranie, na przebłysk talentu. W 28 minucie Kuba Błaszczykowski, niczym Jack Nicholson w słynnej scenie z Lotu nad kukułczym gniazdem, mógł się gorzko zaśmiać, że przynajmniej spróbował. Jeden raz, nieudany jeden raz.

Dwie minuty wcześniej, gdy nasi przegrywając 2-0 musieli wiedzieć, że toczą nierówną walkę już jedynie o honor, odrobinę umiejętności zaprezentował Lewandowski na spółkę z Peszką. W świetle całego meczu, to zagranie było błędem, koincydencją wielu czynników, przypadkowym zrządzeniem losu. Ale kim był Lewandowski gdy zagrywał do Peszki? Kim był Peszko gdy uderzał na bramkę Ikera. Cassilas był Cassilasem, ale kim byli Polacy?

Chciałoby się wierzyć, że oni rzeczywiście potrafią zagrać taką akcję. Bo przecież gdyby potrafili raz, nie mogłoby być inaczej, musieliby takie akcje tworzyć seriami w nieskończoność. A może nie? Może jesteśmy skazani na futbolowe peryferia. Na odbijanie się od ściany i zderzenia z walcem.

Zasada wygrać każdy może nie znaczy, że każdy z nas będzie zwycięzcą, mówi raczej, że zwycięzca może się objawić w każdym. Gdy gwiżdże sędzia, nie ma na boisku milionów. Biegają ludzie. Jestem zwolennikiem teorii, którą ucieleśnia wygrana Amerykanów w meczu z Hiszpanią w Pucharze Konfederacji. W jednym konkretnym meczu Amerykanie czy Polacy, my i oni, możemy pokonać każdego.

Hiszpanie, choć w składzie mają Xavi’ego, Iniestę, Villę i Fabregasa, w rzeczywistości mają tyle samo, co my - drużynę i 90 minut, by udowodnić, że są lepsi. Trudno o optymizm po porażce 0-6. Nasza drużyna została dziś sponiewierana, wdeptana w ziemię. Możemy się czuć zawstydzeni, że na sportowe bitwy, wystawiamy żołnierzy tak słabych, ale niestety nie posiadamy lepszych. Nie tylko przegrał Dudka i Lewandowski, ale przegrałem też ja i każdy, kto czuję, że po części jest to także jego drużyna.

Mam nadzieję, że kiedyś ta reprezentacja przyniesie nam jeszcze radość, że ogramy Anglików lub Niemców i znów, jak za czasów znanych mi tylko z opowieści, wszyscy będziemy piłkarzami.

fotografia: KM Ziółkowscy / foto.ziolo.eu

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Blogi

Więcej ekspertów