•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal w Eurosporcie
PŚ w Klingenthal w EurosporcieWe wtorek i środę kwalifikacje i zawody - tylko u nas!
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA w Doha
WTA w DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Blog Wis a Wis
WiS a WiS: Dyskomfort bycia kibicem
08/03/2010 - 11:08

WiS a WiS: Dyskomfort bycia kibicem

Są tacy, którzy wiedzą, że oprócz jeżdżenia na motocyklach crossowych mam w swoim życiorysie epizod koszykarski. Ten epizod to ładnych parę lat ostrego treningu i w efekcie tytuł vice-mistrza Polski z warszawską Polonią. Dawne czasy, ale fajne…

Myślę sobie, że ta „basketbolowa” przeszłość upoważnia mnie do tego, żeby zaprezentować swoje zdanie na temat dyskomfortu bycia kibicem koszykarskiego teamu.


Nie dawno temu świat mediów lotem błyskawicy obiegła wiadomość o sukcesie dwóch polskich zespołów. Koszykarki Wisły wywalczyły miejsce w „final four” w Eurolidze, a chłopaki z Asseco awansowali do „top 16” najmocniejszych rozgrywek Europy, czyli również Euroligi tyle, że facetów.

Bardzo mnie to ucieszyło, ale jednocześnie po raz kolejny powróciły pytania:  ile jest polski w polskim zespole? Ile Krakowa w „Wiśle”? a ile Gdyni w „Asseco?

Patrząc na wyjściową piątkę Wisły czy Asseco trudno oprzeć się wrażeniu, że dawne kibicowanie i utożsamianie się z lokalnym zespołem to teraz jakaś kompletna pomyłka.

W żeńskiej pierwszej piątce krakowskiego teamu mamy cztery zawodniczki zza granicy i Ewelinę Kobryn, która (to już tak na marginesie) pochodzi z Tarnobrzegu. Co ciekawe nawet trener zespołu to Hiszpan, o jego asystencie nie wspomnę.

W Asseco Prokom sprawy mają się podobnie. W meczowej 12-stce ponad połowa to „zagraniczniaki”. Wyjściowa piątka to czterech z importu i Adam Hracyniuk, a trenerem jest Litwin Pacesas.

Nie kryję, ze mam z tym wszystkim kłopot jako kibic, bowiem równie dobrze w takich składach zespoły te mogłyby reprezentować Brno, Wiedeń Piaseczno czy Ełk. Trudno mówić lokalnym patriotyzmie kibica i dopingowaniu swoich skoro ci swoi często nie umieją nawet mówić po polsku, a i wyglądają raczej nie jak europejczycy. I to właśnie oni stanowią trzon drużyny. Ci natomiast, których mógłbym uznać za swoich stanowią jedynie tło. Nie potrafię identyfikować się z taką drużyną, nie potrafię jak prawdziwy kibic być z takim teamem na dobre i złe.

Kiedyś sprawa była prosta, byli nasi i obcy. Mój klub warszawska Polonia składała się z wychowanków klubów współpracujących oraz samej Polonii. Kibice znali nas od lat, byli nam bardzo oddani i to się czuło. Hala na Konwiktorskiej  była zawsze gorącym terenem dla naszych przeciwników właśnie dzięki wspaniałym kibicom wśród których często pojawiały się gwiazdy sportu i warszawskiej bohemy. Więź z klubem była czymś naturalnym, a ci którzy zmieniali barwy klubowe w obrębie polskiej ligi zawsze jednak odczuwali piętno obcego.

Teraz sprawy przybrały zupełnie inny obrót. Im więcej „obcych” tym lepiej, a jeszcze lepiej, gdy nie są oni z Europy.

Oczywiście wiem z czego wynikają zmiany i zdaje sobie sprawę, że tego nurtu nie  da się odwrócić. Oglądam więc mecze traktując je jedynie jako widowiska sportowe. Prawdę mówiąc wolałbym jednak tak jak dawniej czuć związek ze swoja drużyną, wiedzieć którzy obcy, którzy nasi…

Wiem, że nie ma do tego powrotu, ale też przekonany jestem, ze bycie kibicem kiedyś to było zupełnie co innego niż teraz i dotyczy to nie tylko koszykówki.

Pozdrawiam SS

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Blogi

Więcej ekspertów