•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal na żywo
PŚ w Klingenthal na żywoKwalifikacje i konkurs tylko w Eurosporcie i Playerze
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA Doha
WTA DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Blog Wis a Wis
Wielki powrót. Tylko czy realny ?
25/11/2009 - 13:25

Wielki powrót. Tylko czy realny ?

Jeśli Michael Schumacher wróci na tory Formuły 1, będzie to niewątpliwie największy comeback ostatnich kilkunastu lat. I to nie tylko w światku sportów motorowych. Prawdę mówiąc nie jestem tak na szybko w stanie przypomnieć sobie ostatniego tak wielkiego mistrza, który postanowił spróbować raz jeszcze.

Choć nie, ostatnim był chyba Lech Wałęsa, który po tym, jak przeskoczył przez płot i rozbił komunę, zrobił skok na prezydenturę. Jak to się skończyło wszyscy wiemy, choć oczywiście to tylko kwestia interpretacji.

Schumacher – pomimo kilku lat przerwy i pierwszych siwych włosów – wciąż jest doskonałym kierowcą. Pokazał to choćby podczas ostatniego Race of Champions, gdzie zlał paru mistrzów i nawet za bardzo się przy tym nie spocił. Poza tym powrót Schumachera pewnie przyćmiłby nieco spore kontrowersje, jakie w ciągu ostatnich miesięcy pojawiły się wokół mistrzostw F1.

Aby być takim mistrzem, trzeba mieć coś w genach już w chwili poczęcia. Co do samego poczęcia Schumachera, niech zostanie ono słodką tajemnicą jego rodziców. Jednak już niewiele później, mały Michałek zachowywał się zapewne tak:


Kiedyś ten filmik krążył też po internecine pod tytułem “mały Hołowczyc”. Nie jestem w stanie jednoznacznie stwierdzić, która wersja jest prawdziwa, bo rysy twarzy są zbyt niewyraźne. Przy okazji pozdrowienia dla Krzysztofa. I powodzenia podczas Dakaru, który, jak sama nazwa wskazuje, znów odbędzie się w Ameryce Południowej.

Wróćmy jednak do Schumachera. Jak pamiętacie, pierwszy wyścig w Formule 1 nie zakończył się dla niego zbyt pomyślnie. Co prawda w kwalifikacjach Suchumi zabłysnął, ale wyścig skończył się, zanim jeszcze na dobre rozpędził swojego Jordana.


 
Niewiele później – bo dokładnie po 12 miesiącach - Michael wygrał po raz pierwszy, już w barwach Benettona, dla którego zdobywał zresztą swoje pierwsze tytuły mistrza świata. Co ciekawe, stało się to na tym samym torze, na którym zadebiutował – belgijskim SPA. Zwróćcie uwagę, jak wyglądała konferencja prasowa. Trzech kumpli siedzi przy stoliku w barze i opowiada o tym, co się przed chwilą wydarzyło. Brakuje tylko drinków z parasolkami i słonych paluszków.


 
No i zaczęło się.  Schumacherowi tak przypadł do gustu najwyższy stopień podium, że postanowił nie schodzić z niego przez kilkanaście kolejnych lat. Oczywiście to duże uproszczenie, bo nie wygrywał wszystkiego, co było do wygrania, ale stał się numerem 1 na długie lata – nawet wtedy, kiedy podium nie było. Miał Michael zarówno chwile wzlotów jak i upadków, ale nikt nie miał wątpliwości, kto rządzi w F1. Później przyszły tytuły zdobywane dla Ferrari, dziesiątki zwycięstw i jeden poważny wypadek. Na torze Silverstone w 1999 roku.


 
Na szczęście skończyło się na kilkumiesięcznej przerwie i rehabilitacji. Na szczęście, bo mogło być znacznie gorzej. Na miejsce Schumachera wskoczył Mika Salo, który udowodnił, że jednak szata zdobi człowieka, a dokładnie, że samochód Ferrari to 80% recepty na sukces. Co prawda Salo nie miał szans na walkę o tytuł, ale zaliczył kilka naprawdę niezłych wyścigów. Poniżej Salo, który okazał się być zbyt twardy dla przedniego nosa McLarena Davida Coultharda (GP Niemiec 1999).


 
Znowu SPA i znowu Schumacher za kierownicą Ferrari. Jednak tym razem to nie on wystąpił w roli głównej. Manewr wyprzedzania, którego autorem był Mika Hakkinen, zasługuje chyba na miano akcji wszech czasów.


 
Na torach F1 pojawiali się wciąż nowi zawodnicy a Schumacher trwał i trwał. Dotrwał nawet do chwili, kiedy na padok wkroczył z podniesioną głową nasz człowiek. Robert Kubica odebrał jednak kilkakrotnie srogą lekcję od wielkiego mistrza. Taką, jak poniżej.


Kiedy w Brazylii Michael Schumacher pokonał swoje ostatnie okrążenie w karierze – tak przynajmniej wtedy zapowiadał – coś się skończyło. Skończyła się era wielkiego mistrza, który stał się symbolem Formuły 1 na wiele lat. Łzy, podziękowania, dziesiątki tysięcy fanów. Było wszystko. Sam Michael nie był w stanie opanować ogromnych emocji, ale nikt się temu nie dziwił.




 
Wciąż nie ma ŻADNYCH oficjalnych informacji, które potwierdzają, że WILEKI MISTRZ znów zasiądzie za kierownicą samochodu F1. Na razie mamy tylko plotki, pogłoski, przypuszczenia. Jeśli jednak tak się rzeczywiście stanie, będzie to równie WIELKA chwila dla Formuły 1. Bo Michael Schumacher to więcej, niż dziesiątki Butonów, Weberów i Alonsów razem wziętych. Oczywiście z pełnym szacunkiem dla tych przed chwilą wymienionych.

pozdrawiam
Adam Widomski

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Blogi

Więcej ekspertów