Oglądaj Eurosport i Eurosport 2 na żywo na ekranie Twojego komputera. Zarejestruj się TUTAJ
Jeszcze będzie przepięknie…
…a właściwie ciekawie. I to bardzo. Co prawda sezon Formuły 1 zakończył się już kilka tygodni temu, ale wciąż pozostaje do rozegrania jeden wyścig. To wyścig, w którym niezależny już kierowca, Flavio Briatore, będzie ścigał się z emerytowanym reprezentantem fabrycznego teamu FIA, Maxem Mosleyem.
Emerytowanym, bo miejsce Wielkiego Maxa zajął niedawno równie wielki Jean Todt.
W oficjalnym dokumencie FIA informuje, że jest zdruzgotana przeciekiem treści pozwu złożonego przez Briatore we francuskim sądzie. Niemniej zdruzgotany Flavio żąda całkowitego wycofania nałożonych na niego sankcji, a więc dożywotniej banicji ze światka Formuły 1. Jakby tego było mało, Flavio chce jeszcze naciągnąć federację na okrągły milion odszkodowania (w Euro liczonego oczywiście). No i pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że były capo francuskiego Renault przy okazji oskarża wieloletniego prezydenta FIA. Oskarża go o to, że afera miała podtekst osobisty, a dokładnie, że „Max Mosley był zaślepiony przekraczającym wszelkie granice pożądaniem”. I nie chodzi wcale o pofalowane loczki Briatore czy jego przystojną, opaloną południowym słońcem twarz. Nie nie, pożądanie skierowane było w stronę „osobistej zemsty”.
FIA informuje, że przecieki, jakie zostały wykorzystane przez jedną z angielskich gazet, to tylko wyrwane z kontekstu zdania, które nie oddają w całości treści i sensu pozwu Flavio Briatore. Dlatego też, a także ze względu na szacunek, jaki należy się francuskiemu wymiarowi sprawiedliwości, federacja nie zamierza komentować owych sensacji i potulnie stawić się na rozprawie, która powinna odbyć się 24 listopada. I słusznie. Wzajemne odgryzanie kolejnych części ciała na łamach europejskich dzienników przypominałoby bardziej bójkę wściekłych psów niż dyskusję poważnych i dorosłych, bądź co bądź, dżentelmenów.
Ciekawe w tym całym zamieszaniu jest jednak zupełnie co innego. Skoro Briatore uważa, że Mosley pałał żądzą osobistej zemsty, już wcześniej Włoch musiał nadepnąć Mr. Mosleyowi na odcisk i najprawdopodobniej zapomniał powiedzieć „I’m sorry”. Coż takiego sprawiło, że były szef FIA tak bardzo chciał zemścić się na Flavio? Czy to tylko linia obrony Briatore, który działa w myśl zasady, że tonący brzytwy się chwyta ? Czy może rzeczywiście Mosley ma coś na sumieniu ?
Faktem jest, że Max Mosley zrezygnował z ubiegania się o kolejną kadencję na prezydenckim stołku między innymi za sprawą Flavio Briatore. Faktem jest też, że Włoch nigdy nie starał się być miłym i posłusznym chłopcem do bicia. Wręcz przeciwnie, głośno i bez żadnych oporów mówił o tym, co mu się w FIA nie podoba. Niestety udowodniono także, że wiedział dokładnie o planach, które w 2008 roku w Singapurze zamieniły się w zwycięstwo Fernando Alonso i doprowadziły w efekcie do afery w Renault. Ale czy to wystarczająco dużo, by Mosley szukał zemsty ?
Mam wrażenie, że Briatore za wszelką cenę chce coś udowodnić. Raczej trudno będzie mu się wykręcić z zarzutu ustawienia wyścigu – i słusznie, bo kara jest jak najbardziej słuszna. Przy okazji Włoch chce jednak pociągnąć za sobą kilka kolejnych ofiar, strzelając odłamkowymi na prawo i lewo. I to raczej on szuka okazji do rewanżu..
Adam Widomski
























You are logged in as administrator