Eurosport Logo
Follow Eurosport on FacebookGet all the latest sports news directly on your wall 
W Eurosport Player
 Roland Garros 2012Oglądaj teraz 
 Siatkówka: Korea Pd - SerbiaOglądaj teraz 
Teraz w Eurosporcie
  •  15:47 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
  •  11:00 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
 
 
  • Blog Wis a Wis
 
Egzamin zaliczony, chcemy więcej
23/08/2010 - 16:11

Egzamin zaliczony, chcemy więcej

Czy Warszawa zdała egzamin ? Z pełną odpowiedzialnością można powiedzieć, że tak. Weekendowa impreza VERVA Street Racing bez wątpienia otworzyła nowy rozdział w historii naszej stolicy. Rozdział, który – mam nadzieję – nie zakończy się na jednym akapicie.

Według organizatorów na tymczasowy tor uliczny zbudowany w samym sercu miasta przybyło 75 tysięcy kibiców. Naszym skromnym zdaniem, to liczba mocno przesadzona, ale kłócić się nie będziemy. Niezależnie od rzeczywistego wyniku, śmiało można powiedzieć, że zainteresowanie było OGROMNE. Podobnie, jak ogromne było zaangażowanie tych, którzy za przygotowanie zabawy odpowiadali. Rzeczywiście, nigdy jeszcze w naszym kraju nie udało się zgromadzić w jednym miejscu tylu wspaniałych pojazdów i tylu wspaniałych kierowców.

Na uznanie zasługuje także sam scenariusz. Z doświadczenia wiemy, że ogarnięcie takiej imprezy wymaga tysięcy stron szczegółowych opisów, setek spotkań i wielu godzin prób. W weekend wszystko zagrało, nie było nudnych przestojów i właściwie od południa do wczesnego wieczora było na co popatrzeć. Zatem organizacyjnie prawie wszystko wypaliło.
Jednak, aby ci, którzy w przyszłości zamierzają porwać się na przygotowanie tak wielkiej imprezy nie osiedli na laurach, mamy również kilka drobnych uwag. Niech zostaną przyjęte ze zrozumieniem, bo absolutnie nie mamy zamiaru czepiać się bez powodu.

Po pierwsze. Zaczniemy od tak przyziemnej sprawy jak napełnienie żołądka. Zdecydowanie za mało było punktów, w których kibice mogli wrzucić cos na ząb. Kilka namiotów z pizzą i napojami to zdecydowanie za mało na – pozostańmy przy tej liczbie – 75 tysięcy ludzi. Tym bardziej, ze zabawa trwała blisko 10 godzin. Spotykaliśmy ludzi pędzących w stronę Krakowskiego Przedmieścia w poszukiwaniu budki z hot dogami. Pędzących, bo nie chcieli stracić zbyt wiele z zawodów, a podróż na stare miasto była i tak lepszym rozwiązaniem niż starczenie w kilkudziesięciometrowych kolejkach po kawałek ciasta z żółtym serem.

Po drugie. Teoretycznie wstęp na zawody był bezpłatny. Ci, którzy przyszli wystarczająco wcześnie i ustawili się tuż przy barierkach, mieli na co popatrzeć. Tyle, że kurczowo musieli trzymać się swojego miejsca, bo każda wycieczka na „siusiu” oznaczałaby utratę punktu widokowego i konieczność ponownego przebijania się do miejsca, z którego cokolwiek widać. Oczywiście jesteśmy w stanie to zrozumieć, bo skoro wejście jest bezpłatne, niewiele można wymagać. Ci, którzy chcieli uniknąć takich problemów, mogli kupić bilety na ustawione dookoła toru trybuny. Tu było już zdecydowanie lepiej, na trybuny można było w każdej chwili wejść i z nich wyjść. Oczywiście z trybun było widać tylko krótki fragment trasy, ale to nie jest żadna niespodzianka. Jeśli ktokolwiek z Was miał już przyjemność oglądania na żywo wyścigu samochodowego, zdaje sobie sprawę, że przyjemność ta jest bardzo krótka i powtarza się kilkadziesiąt razy. Tyle, z ilu okrążeń wyścig się składa. Pozostaje tylko kwestia wyważenia wielkości owej przyjemności do ceny biletu. W naszej opinii w przypadku VERVA Street Racing cena biletu (149 PLN) była zbyt wygórowana, jeśli ważyć ją miarą owej przyjemności. Tym bardziej, że impreza była wydarzeniem czysto promocyjnym dla marki na literkę „V”. W tym przypadku spodziewalibyśmy się zatem czegoś więcej od głównego organizatora.

Po trzecie. Zdajemy sobie sprawę, że impreza została zorganizowana tak, by dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców i przy okazji odnieść sukces. Przede wszystkim sukces marketingowy. Ten cel został bez dwóch zdań osiągnięty, ale niestety często kosztem jakości. Wielokrotnie słyszeliśmy o samochodach, które „na co dzień ścigają się na torach Formuły 1”. Takich samochodów w Warszawie nie było. Były natomiast bolidy, które ścigały się na torach parę lat temu. Może to drobiazg, ale dla tej części kibiców, którzy wiedzą o wyścigach trochę więcej, drobiazg istotny. Podczas wyścigu samochodu BMW z serii WTCC z motocyklem BMW S 1000 RR na telebimie pojawiła się informacja, że motocykl reprezentuje serię MotGP. To już zapachniało wciskaniem społeczeństwu kitu, bo BMW do MotoGP jest raczej daleko. Nie mamy pojęcia, jaki był cel takich zabiegów, ale na pewno prestiż imprezy można było podnieść w zupełnie inny sposób.

Więcej grzechów nie pamiętamy, jeśli były inne, trudno – przeszły niezauważone. Jednak jeśli mielibyśmy oceniać imprezę VERVA Street Racing jako całość, na pewno ocena ta byłaby pozytywna. Wielki szacunek za to, że coś takiego w ogóle mogło się wydarzyć. Wielki szacunek dla tych, którzy poświęcili miesiące, by wszystko odbyło się zgodnie z planem.

I wielki szacunek dla Krzyśka Hołowczyca, bo przez parę dni na pewno będzie go bolał nadgarstek. Ale jeśli to cena za setki uśmiechniętych dzieciaków, które z dumą będą nosić koszulki z jego autografem, pewnie było warto...


Pozdrawiamy
WiS a WiS



Skomentuj artykuł
 
0 Komentarze
Publikuj
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user
     
 
 
Nie przegap
Eurosport.com
 
Na Facebooku
 
Na Twitterze
 
Na komórkę