•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal na żywo
PŚ w Klingenthal na żywoKwalifikacje i konkurs tylko w Eurosporcie i Playerze
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA Doha
WTA DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!
 

Eurosport, sportowa strona informacyjna

Blog Wis a Wis
Do lasu tylko po mandat ?
18/11/2009 - 11:59

Do lasu tylko po mandat ?

 
Przeczytałem właśnie artykuł poświęcony bandyckim wyczynom właścicieli samochodów terenowych, którzy w okolicach Szczecina urządzili sobie offroadową przejażdżkę po okolicznych lasach. Jeden z czytelników pewnej gazety zrobił zdjęcia, przesłał je do redakcji i zaczęła się afera. 

W sprawę uwikłana jest straż leśna, rozpoczęło się dochodzenie mające na celu ustalenie tożsamości owych kierowców, najprawdopodobniej posypią się mandaty. Nie daj Boże okaże się, że samochody wjechały na obszar ochronny. Wtedy oprócz mandatów będą także kary klęczenia na grochu, biczowania, wyrywania paznokci i przypalania żywym ogniem.


Cała historia miała miejsce w dolinie rzeki Tywy koło Gryfina. Zdjęcia zrobione przez jednego z uczestników zamieszania trafiły na forum szczecińskiego stowarzyszenia 4x4, a stamtąd już nietrudno wyłapać leśnych wandali.


Tyle wprowadzenia. Co dalej? Otóż zgadzam się zdecydowanie z faktem, że przyrodę należy chronić. Zgadzam się również, że jeśli gdzieś nie wolno, to nie i koniec. Takie są przepisy i takie jest prawo. Absolutnie nie potępiam tych, którym to przeszkadza i nie przyklaskuję tym, którzy to zrobili. Historia ta rodzi jednak przy okazji także kilka wątpliwości.


Po pierwsze. Chcemy, aby nasze społeczeństwo nie było bezbarwne. Chcemy mieć swoje hobby, swoją pasję i robić rzeczy, które sprawiają nam przyjemność. Jedni zbierają znaczki, inni koszą trawniki, a jeszcze inni najlepiej czują się za kierownicą. Motocykla, wózka kartingowego, Porsche Carrera albo terenowca z napędem na cztery koła. O ile zbieranie znaczków jest kompletnie nieinwazyjne, o ile karting można uprawiać wyłącznie na przygotowanych w tym celu torach, to off-road albo wyścigi wymagają nieco większego zaangażowania i pomysłowości. Szczególnie w naszym kraju, w którym mamy 1,25 toru wyścigowego (kielecki liczę za połowę, poznański za trzy czwarte), i w którym miejsca na uprawianie off-roadu nie ma wcale. Wszędzie zakazy, nakazy, ogrodzenia, druty kolczaste i życzliwi sąsiedzi.


Po drugie. No właśnie – życzliwi sąsiedzi. Oczywiście rozumiem, że nie wszyscy czerpią przyjemność ze słuchania ryku silników, szczególnie, jeśli dzieje się to w niedzielny poranek, kiedy albo szukają spokoju i relaksu po ciężkim tygodniu, lub też leczą ból głowy spowodowany zupełnie innymi wydarzeniami (tymi z zakończonej właśnie nocy). Mam jednak wrażenie, że wszystkiemu winna jest nasza Polska mentalność, a nie rzeczywiste uciążliwości wynikające z uprawiania sportu motorowego. Mogę to dowieść na swoim przykładzie -  a właściwie na przykładzie z mojego sąsiedztwa. Ponieważ mieszkam w okolicy, która szczyci się mianem ostatniego sielsko-wiejskiego przyczółka Warszawy, siłą rzeczy otoczony jestem spora ilością terenu, nazwijmy go, niezagospodarowanego. Sporo tu zatem miłośników quadów i krosowych motocykli, którzy w weekendy zrzucają krawaty i wskakują na swoje maszyny. Zdarza się zatem także, że przejeżdżają tuż za ogrodzeniem, no bo jakoś muszą się przecież przemieścić do miejsca docelowych harców. Nie robią przy tym więcej hałasu niż śmieciarka, MPO (na pewno mniej śmierdzą) czy spalinowa kosiarka (która działa przez godzinę, a nie 20 sekund). Jednak za każdym razem, kiedy przejeżdżają, słyszę uszczypliwe komentarze. A to, że wariaci, a to, że straż miejska a to, że tak być nie może i że trzeba napisać donos do urzędu gminy i prezydenta Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem nie chodzi wcale o hałas czy kurz. Chodzi wyłącznie o ową „życzliwość” rodem znad Wisły. I jestem pewien, że 80% z tych, którzy chcą rozstrzelać wszystkich zmotoryzowanych inaczej, marzy o takim hobby, ale z różnych względów nigdy sobie na nie nie pozwoli.  Zazdrość ? Złośliwość ? Zawiść ?


Oczywiście fakt, że jeden czy drugi sąsiad patrzy na nas spode łba, można uznać za nieistotny i dalej robić swoje. Choć marzę o dniu, kiedy będę widział dookoła życzliwe i uśmiechnięte twarze. Na to jednak potrzeba czasu i pewnie jeszcze kilku pokoleń. Potrzeba także – w przypadku pasjonatów trochę innej motoryzacji – miejsc, w których mogliby, bez obawy przez leśnymi strażnikami, robić to, co kręci ich najbardziej. Nie można zamykać każdego skrawka państwowego pola, każdej ścieżki w najmniejszym lasku. Oczywiście muszą być miejsca, gdzie należy zachować spokój i ciszę i nie należy z tym dyskutować. Nie można puścić wszystkiego, co warczy i burczy samopas, bo z naszej przyrody pozostaną tylko wspomnienia. Może jednak należy o nich pomyśleć trochę inaczej, niż tylko „mandatowe mięso” i urządzać polowania na czarownice ?



pozdrawiam
Adam Widomski

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

0 Do 0 z 0

Odśwież

 

Blogi

Więcej ekspertów