EUROSPORT.PL: 32. miejsce na świecie - na tak wysokiej pozycji w rankingu WTA nie kończyła jeszcze pani sezonu. Czy jest pani zadowolona z tempa, w jakim rozwija się pani kariera?
Angelique Kerber: Rzeczywiście z tak wysokiego miejsca do tej pory nie rozpoczynałam sezonu. Jestem zadowolona z samej pozycji, jak i tempa, w jakim rozwija się moja kariera.
Ponad połowę wszystkich punktów otrzymała pani za półfinał US Open. Nie mniej udanie zaprezentowała się pani w Dallas. Tegoroczną wyprawę do Stanów Zjednoczonych będzie pani wspominała chyba wyjątkowo dobrze?
To prawda, że za półfinał US Open dostałam dużo punktów. Chyba zasłużyłam na to swoją grą. Pierwszy wielkoszlemowy półfinał na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Z kolei półfinał w Dallas jest dowodem na to, że w tamtym okresie byłam bardzo dobrze przygotowana kondycyjnie i mentalnie.
Pani wygrana z Agnieszką Radwańską w drugiej rundzie US Open była jedną z największych niespodzianek turnieju na kortach Flushing Meadows.
Nie wiem czy wygrana z Agnieszką w drugiej rundzie była aż tak dużą niespodzianką. Tamtego dnia byłam po prostu lepsza.
W Nowym Jorku, schodząc z kortu, nie rozstałyście się ponoć w zbyt dobrych nastrojach. Czy stosunki między Wami od tamtego meczu uległy pogorszeniu?
Schodząc z kortu Agnieszka rzeczywiście nie była w dobrym nastroju. Uważam jednak, że to pytanie powinno być skierowane bezpośrednio do niej.
Do rozpoczęcia igrzysk olimpijskich pozostało już ledwie kilka miesięcy. Czy jest szansa, że zobaczymy panią w Londynie w biało-czerwonych barwach?
Na moją grę dla Polski w Londynie nie ma szans. W przeszłości prowadziłam rozmowy na ten temat z Polskim Związkiem Tenisa, ale bez konkretnych rezultatów. W tej chwili takich rozmów już nie prowadzę. Biorę z kolei pod uwagę reprezentowanie Niemiec na igrzyskach.
Często trenuje pani w podpoznańskim Puszczykowie? Jakby nie patrzeć, miejscowość ta położona jest kilkaset kilometrów od Kilonii.
Bardzo często tam trenuję. Mam tutaj bardzo dobre warunki - bazę treningową i kondycyjną. Dystans z Kilonii do Puszczykowa, pod samo Centrum Tenisowe Angie, można dzięki autostradzie pokonać samochodem w 4-5 godzin.
- Także na ten temat



Imago






















Za chwile może byscie chcieli Karolne na siłe namawiać .
W Polsce mamy wystarczająco dużo tenisistek i tenisistów z ktorych mogło by coś byc ale to my polacy !!Opublikowane 05/12/2011 o godz. 19:09