Z Magdą Linette, zwyciężczynią trzech letnich turniejów ITF, rozmawiał Bartosz Rainka.
Sierpień jest pani ulubionym miesiącem? W ostatnich 30 dniach zdołała pani wygrać aż dwa turnieje ITF z pulą nagród 25 tys. dolarów.
MAGDA LINETTE: Dotąd wolałam zimę. Faktem jednak jest, że tegoroczny sierpień był jak dotąd najlepszym miesiącem w mojej karierze. Minione lato będę wspominać bardzo dobrze. Tak więc będę musiała zmodyfikować moje preferencje (śmiech).
Na zakończenie ubiegłego sezonu zajmowała pani 1011. miejsce w rankingu WTA. Obecnie jest pani sklasyfikowana na 239. pozycji. Nawet Agnieszka Radwańska nie zdołała awansować o tyle miejsc w tak krótkim czasie. Ciekawe, co szykuje pani dla nas w przyszłym sezonie?
Dalszy awans na pewno nie będzie już tak szybki. Teraz wszystko będzie postępować dużo wolniej. Mam jednak nadzieję, że wciąż będę poprawiać swoją lokatę w rankingu.
Czy dzisiaj byłaby pani w stanie sprawić więcej kłopotów Annie Czakwetadze (67. WTA), która pokonała panią w eliminacjach Polsat Warsaw Open (4:6, 6:4, 1:6 - przyp. red.)?
Zdecydowanie tak. Dzisiaj zupełnie inaczej rozegrałabym tamten mecz. Teraz jestem dużo pewniejsza niż byłam w maju. Myślę, że walka byłaby teraz zdecydowanie bardziej wyrównana. Nie chodzi może nawet o samą grę, ile o suchy wynik. Mam nadzieję, że to nie był mój ostatni mecz z Anną i okazja do rewanżu jeszcze się nadarzy.
W jakim wieku stawiała pani na korcie pierwsze kroki? Czy od razu pokochała pani tenis i poczuła, że chce się poświęcić właśnie tej dyscyplinie?
Zaczęłam grać w tenisa w wieku 6 lat. Mój tata jest trenerem i to on zaczął ze mną grać. Po dwóch latach trafiłam pod skrzydła innego trenera z Poznania. Tenis podobał mi się od samego początku. Pierwsze lata gry traktowałam jak zabawę. Później jednak sport stał się moim sposobem na życie i właściwie moją pracą.
Starty w turniejach i treningi pochłaniają obecnie cały pani czas, czy też udaje się wygospodarować chwilę na realizację pozasportowych hobby?
Na pewno udaje mi się znaleźć trochę czasu na dodatkowe zajęcia. Może nie codziennie, ale gdy przychodzi weekend i nie mam treningu w niedzielę, zazwyczaj spotykam się z przyjaciółmi. Mimo wszystko nie narzekam. Potrafię wygospodarować wolną chwilę. To głównie kwestia dobrej organizacji.
Jak udało się pani połączyć karierę tenisistki z nauką w szkole?
To było bardzo trudne. Zależy mi na dobrych ocenach, a nie przechodzeniu z klasy do klasy. W związku z tym bardzo często uczę się do późnych godzin. Bywa tak, że wracam z treningu o 21:00, odpoczywam i dopiero siadam do nawet kilkugodzinnej nauki. Potem mam oczywiście problemy z wstawaniem na poranny trening. Taki rytm dnia wymaga sporego samozaparcia. Ja jednak sobie z tym poradziłam. Przyzwyczaiłam organizm do funkcjonowania w ten sposób.
Pani ulubiony przedmiot to…?
Lubię właściwie wszystkie przedmioty. No może poza chemią, z którą z powodu nieobecności na lekcjach miałam swego czasu problemy.
A jakie są najsłabsze i najmocniejsze strony Magdy Linette na korcie?
Niestety nie mogę powiedzieć (śmiech). A teraz już na serio. Na pewno będę chciała popracować nad przygotowaniem fizycznym. Muszę być dużo silniejsza i sprawniejsza. Przede mną coraz trudniejsze mecze i będę musiała je wytrzymywać, grając cały czas na równym poziomie. Cały czas staram się rozwijać swój „slice” i „volley”, aby moja gra była bardziej wszechstronna. Moim ulubionym uderzeniem jest bekhend.
Czy najlepiej czuje się pani na kortach ziemnych?
Na ziemi gram praktycznie całe życie. Stąd też czuję się tu najpewniej. Aczkolwiek lubię grać i na innych nawierzchniach, nie sprawiają mi one większych problemów. Bardzo dobrze gra mi się chociażby na trawie.
Czy są w Tourze tenisistki, na których stara się pani wzorować?
Bardzo podoba mi się gra Caroline Wozniacki. Lubię oglądać jej mecze. Jeśli już miałabym się na kimś wzorować, to raczej na niej.
Jakie są pani plany na najbliższą przyszłość? Aby startować w eliminacjach turniejów WTA Tour, brakuje jeszcze kilkudziesięciu miejsc w rankingu.
Swoich sił próbować będę w turniejach z pulą nagród 25 i 50 tys. dolarów. O turniejach WTA Tour na razie nie myślę. Tam już naprawdę trzeba dobrze grać. Przecież nie chodzi o przejście pojedynczej rundy. Ja chciałabym w tych turniejach naprawdę dobrze zagrać i pokazać się z jak najlepszej strony.
W sklepach z telefonami komórkowymi można kupić model Sony Ericssona o nazwie Linette. Zdążyła już pani nawiązać współpracę ze sponsorem WTA Tour?
Jestem w szoku! Pierwszy raz o słyszę o takim telefonie (śmiech). Muszę sprawdzić, co to za telefon.
Kto pani zdaniem ma największe szanse na triumf w kobiecym US Open?
Mówiąc szczerze, to nie mam pojęcia. Normalnie obstawiałabym Serenę Williams. Ale skoro nie gra ani ona, ani Justin Henin, prawdopodobne jest zwycięstwo Kim Clijsters.
Za którego tenisistę będzie trzymała pani kciuki w nowojorskiej imprezie?
Za Rogera Federera. Mam nadzieję, że podniesie się i wygra w finale z Rafaelem Nadalem.



Other Agency






















ja też nie pozwolę się zgodzić z "tym" Nadalem
nie odpadnie, bo dzisiaj nie gra...Opublikowane 02/09/2010 o godz. 20:09
danny - słusznie, już z Gabashvili miał ogromne trudności, a Istomin Gaba rozwala regularnie, a z Nadalem w tym roku wygrał na trawie.
Bye, bye Nadal.
KnO - jesli jej wzorem jest Łozniaki, czyli młucka z głębi kortu na speedzie.Opublikowane 02/09/2010 o godz. 17:20
Perspektywiczna młoda dziewczyna. Ja jej życzę jak najlepiej i oby szybko awansowała do rangi wta tour. Powodzenia:)Opublikowane 02/09/2010 o godz. 15:15
no i niech sobie zmieni nazwisko na IPHONE, będzie lepszy kontrakt.
bo ogromną sławę, kasę i rozgłos za wszelką cene.Opublikowane 02/09/2010 o godz. 14:17
No ale z tym Federerem mi podpadla:POpublikowane 02/09/2010 o godz. 13:22