Po odpadnięciu w drugiej rundzie kwalifikacji Roland Garros Domachowska odpuściła sobie wszystkie turnieje i ograniczyła się do treningów. Na ten czas zaprosiła do współpracy kapitana biało-czerwonych w Pucharze Federacji Tomasza Wiktorowskiego.
Powrót po dwóch miesiącach okazał się bolesny. Przed tygodniem w pierwszej rundzie eliminacji w słoweńskim Portorożu Marta Domachowska została rozgromiona przez Chorwatkę z trzeciej setki ranking WTA Anę Vrljić 0:6, 1:6.
Ale wreszcie Domachowska się przełamała. Czarną serię udało się przerwać w kwalifikacjach do turnieju w Stambule. 24-letnia warszawianka rozprawiła się z Gruzinką w godzinę 24 minuty. Po wygranym pierwszym secie Domachowska co prawda straciła podanie w gemie otwierającym drugą odsłonę, ale szybko się otrząsnęła i postawiła kropkę nad i.
Do Domachowskiej uśmiechnęło się też szczęście, bo zamiast ze 169. na świecie Kałasznikową pierwotnie miała grać ze zdecydowanie mocniejszą Anną Czakwetadze. Rosjance poszło jednak za dobrze we wspomnianym Portorożu, dlatego w ostatniej chwili musiała się wycofać z imprezy w Stambule.



Other Agency




















