Tenis - WTA Indian Wells
08/03/2010 - 09:00Radwańska: W Indian Wells czułam się zerem

Już wkrótce polskich kibiców tenisa czekają kolejne emocje. Agnieszka Radwańska leci za ocen na dwa prestiżowe turnieje: Paribas Open na kortach Indian Wells (10 marca) i Sony Ericsson Open w Miami (23 marca). - Właśnie w Indian Wells poczułam się zerem - mówi w wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego".
Przed panią dwa wielkie, prestiżowe turnieje: w Indian Wells i Miami. Mogą dać awans z ósmego miejsca w rankingu WTA, ale równie dobrze za miesiąc najlepsza dziesiątka rankingu WTA może być tylko wspomnieniem. Co dominuje przed tymi startami: nadzieja czy obawa?
AGNIESZKA RADWAŃSKA: Zdecydowanie nadzieja. Moim podstawowym zadaniem jest obrona tego, co wywalczyłam przed rokiem, jednak liczę nie tylko na fajne mecze, lecz i na efektowne zwycięstwa. Przed rokiem w Indian Wells walczyłam w ćwierćfinale (250 punktów), w Miami w czwartej rundzie (140 punktów). Wtedy było nieźle, ale teraz - choć grają właściwie wszystkie najlepsze dziewczyny - może być jeszcze lepiej. Po dłuższym czasie spędzonym w Krakowie jadę do Stanów zdrowa, dobrze przygotowana i wypoczęta. Lubię marcowe wyprawy za ocean, tam imprezy są naprawdę fantastycznie zorganizowane. I choć odbywają się w jednym kraju, są jak niebo i ziemia.
Dlaczego?
Miami to dzikie tłumy i zamieszanie, nie tylko zresztą na kortach. Wiadomo, metropolia. Ale jest fajnie, właśnie w tej okolicy trenuje mnóstwo gwiazd. Za to w Indian Wells panuje zupełnie inna atmosfera: spokojna, wakacyjna, sprzyjająca odpoczynkowi. Choćby na polu golfowym. Kiedyś się na nie wybrałam i właśnie tam poczułam się zerem (śmiech). Przez dwie godziny zrobiłam ledwie pięć dołków. Wcześniej wydawało mi się, że wymagający siły, refleksu, koordynacji tenis nauczył mnie wszystkiego, że poradzę sobie w każdym sporcie, ale byłam w błędzie. Mogę machać kijem, a i tak trafiam w piłeczkę dopiero za dziesiątym razem. Golf uczy pokory.
Pani opinia o Tigerze Woodsie? Podczas turnieju w Dubaju telewizja przerwała transmisję z półfinału Radwańska - Azarenka, by pokazać kajającego się po seksaferze mistrza...
Wiem, wiem, słyszałam o wszystkim. Tygrys to geniusz i nic tego nie zmieni. Wizerunkowo jest już jednak skończony. Czasu się nie cofnie, takiego zachowania nie da się w żaden sposób wytłumaczyć. Szanuję go jako sportowca, ale jako człowiek nie jest bohaterem z mojej bajki.
więcej w "Przeglądzie Sportowym"








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 3 z 3