Tenis - Wimbledon
01/07/2009 - 21:00Finał marzeń nie w smak Brytyjczykom

- To twój rok! - krzyknął do Andy'ego Murraya w czasie rozgrzewki przed ćwierćfinałem jeden z fanów. - Mam nadzieję - odparł spokojnie Szkot i zanim zdążył rozgrzać publiczność na korcie centralnym, było po meczu. W trzech krótkich setach ograł Juana Carlosa Ferrero i jest o krok od finału.
Innego rozstrzygnięcia tego spotkania nikt nie przewidywał. Tradycyjnie już, tak jak to bywało w przypadku wszystkich poprzednich meczów Murraya na tegorocznym Wimbledonie, i tym razem Szkota ulokowano na korcie centralnym. Murray nic sobie z tego jednak nie robi. 22-letni tenisista twierdzi nawet, że nie czuje presji, którą wywierają na nim już całe Wyspy Brytyjskie.
- Kiedy czujesz, że dopinguje cię 15 tysięcy kibiców, to ma wielki wpływ na występ - powiedział Murray. Taka sytuacja nie paraliżuje Szkota. Wręcz przeciwnie. - Uwielbiam grać przed swoją publicznością. Atmosfera jest wtedy wspaniała i ja też tak się czuję - stwierdził.
Z rundy na rundy ciśnienie wzrasta, ale jak zapewnia Murray, jego to akurat nie dotyczy. Całe Wyspy jednak aż huczą. Brytyjczycy liczą na to, że Andy Murray będzie tym złotym chłopcem, który po 73 latach przywróci Zjednoczonemu Królestwo tytuł w najbardziej prestiżowym turnieju w roku. Od czasów Freda Perry'ego żadnemu z Brytyjczyków nie udało się bowiem wygrać w ich własnym turnieju. - Wymagania wobec mnie nie mają żadnego wpływu na moją grę. Innym może się to wydawać zaskakujące, ale mnie to nie rusza - przyznał.
Ferrero nie był dla Murraya żadną przeszkodą. Szkot poradził sobie z nim w niecałe dwie godziny. Spotkanie z Hiszpanem w niczym nie przypominało thrillera, który Murray zafundował sobie i publiczności w poprzedniej rundzie. Do wyeliminowania Stanislasa Wawrinki potrzebował czterech godzin, a mecz udało się rozegrać tylko dlatego, że kort centralny zyskał zadaszenie z oświetleniem. Gdy Murray wygrywał ostatnie piłki w meczu ze Szwajcarem, w Londynie przynajmniej od godziny było już kompletnie ciemno.
Wielkie wsparcie publiczności miał w czasie swojego ćwierćfinału Lleyton Hewitt, którego dopingowała barwna i głośna grupa kibiców z Australii. Hewitt nie dał jednak rady Andy'emu Roddickowi i na pięciosetowym boju zakończył swój udział w Wimbledonie. Amerykanin ma chwilę chwały, ale może ona trwać bardzo krótko, bo w półfinale zmierzy się z Murrayem.
W All England Clubie wszyscy nastawiają się powoli na finał Andy Murray - Roger Federer. Byłby to nie tylko mecz dwóch najwyżej rozstawionych zawodników, ale też finał marzeń. Choć tak żądni sukcesu swojego zawodnika Brytyjczycy woleliby chyba, żeby Murray w finale miał na wszelki wypadek lżejszego przeciwnika.
Wyniki meczów ćwierćfinałowych
Lleyton Hewitt - Andy Roddick 3:6, 7:6 (12-10), 6:7 (1-7), 6:4, 4:6
Andy Murray Juan Carlos Ferrero 7:5, 6:3, 6:2
Tommy Haas - Novak Djoković 7:5, 7:6 (8-6), 4:6, 6:3
Ivo Karlović - Roger Federer 3:5, 5:7, 6:7 (3-7)








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0