Tenis - US Open
09/09/2010 - 07:30 - Aktualizacja 09/09/2010 - 07:59Woźniacka trenuje boks. A więc nokautuje

W ćwierćfinale US Open Karolina Woźniacka miała problemy tylko z silnym wiatrem. Słowaczkę Dominikę Cibulkovą w nieco ponad półtorej godziny pokonała 6:2, 7:5 i uzupełniła najlepszą czwórkę imprezy w Nowym Jorku.
Rozstawiona z jedynką Woźniacka spełnia pokładane w niej nadzieje i nie daje swoim rywalkom żadnych szans. W US Open nie straciła jeszcze seta, a wygrany do pięciu drugi set z Cibulkovą był jej najbardziej zaciętym w całym turnieju.
20-latka z polskimi korzeniami jest na najlepszej drodze do sięgnięcia po pierwszy wielki szlem w karierze. W półfinale będzie zdecydowaną faworytką meczu z Wierą Zwonariową, a w perspektywie ma już hitowo zapowiadający się finał z Venus Williams lub Kim Clijsters.
Woźniacka, której rekordowym osiągnięciem na US Open pozostaje zeszłoroczny finał, zdradziła, skąd czerpie inspirację do bicia rywalek.
- Urozmaicam treningi boksem - zaskoczyła dziennikarzy po meczu z Cibulkovą. - To zabawa, coś, co mnie interesuje i co bardzo mi się podoba. Mam świetnego trenera, który wie, jak utrzymać mnie w formie i co przyda mi się w tenisie - opowiadała Woźniacka.
Dzięki boksowi tenisistka zyskała kondycję i wytrzymałość, której przeciwniczki mogą jej pozazdrościć. - Chciałam spróbować czegoś nowego, czegoś niecodziennego. A kocham trenować, choć to bardzo ciężkie wyzwanie - zaznaczała.
Ulubionym pięściarzem półfinalistki US Open nie jest jednak Tomasz Adamek, tylko Brytyjczyk Joe Calzaghe i Duńczyk Mikkel Kessler. - Szybkie ręce, szybkie nogi. Tak, zdecydowanie, to mnie z nimi łączy - śmiała się Karolina Woźniacka.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
20 Do 29 z 29