Tenis - US Open
01/09/2010 - 07:46 - Aktualizacja 01/09/2010 - 07:48Przysiężny o porażce: Było blisko, bliżej się nie da

Tak Michał Przysiężny opisał w "Gazecie Wyborczej" porażkę z Albertem Montanesem w pierwszej rundzie US Open. Polski tenisista miał trzy meczbole, ale ostatecznie spotkanie z Hiszpanem przegrał.
- Było blisko, bliżej się nie da. Dramat, no co mogę powiedzieć - powiedział "Gazecie Wyborczej" i jak słusznie zauważył była to już druga podobna porażka. Wcześniej w Pucharze Davisa miał meczbole w spotkaniu z Finem Jarkko Nieminenem, ale tak jak w US Open przegrał w pięciu setach.
- Trzeba przyznać, że zagrał super przy meczbolach (Montanes), ale miał też strasznego farta, bo trafił w linię - mówił i wyjaśnił powody porażki: - Nie wytrzymałem fizycznie. Byłem gotowy na cztery sety, na trzy godziny. Trzeba pracować jeszcze ciężej.
Przysiężny przyznał się także do popełnienia błędu taktycznego, gdy po przegranym czwartym secie poprosił o pomoc masażystę, bo chciał odetchnąć. Ten odparł, że nie może masować nóg, jeśli zawodnika łapią skurcze.
- Nie miałem skurczów, więc powiedziałem, że bolą mnie plecy. I ten cały masaż to był błąd, bo jak tak poleżałem i wstałem, to dopiero... złapały mnie skurcze - powiedział szczery do bólu Michał Przysiężny.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 10 z 10