Tenis - US Open
06/09/2010 - 14:03 - Aktualizacja 06/09/2010 - 14:03Murraya zawiodło ciało i zakład szlag trafił

Pięć lat temu pewien Brytyjczyk postawił 40 funtów na to, że do 2010 roku anonimowy Andy Murray zdobędzie tytuł wielkoszlemowy. Bukmacher miał szansę zgarnąć 4000 funtów, ale obszedł się smakiem, bo Murray w trzeciej rundzie US Open poległ ze Stanislasem Wawrinką 7:6 (7-3), 6:7 (4-7), 3:6, 3:6.
W 2005 roku kurs na zdarzenie z 18-letnim Murrayem wynosił 100/1. Zakład Merfyna Griffithsa z Denbighshire kończy się właśnie na turnieju w Nowym Jorku.
Bukmacher czekał pięć lat, ale się nie doczekał, bo Murray znów poważnie rozczarował. Szkot pozostaje największą, ale ciągle niespełnioną nadzieją brytyjskich kibiców na pierwszy triumf tenisisty z Wysp w Wielkim Szlemie od 74 lat.
Andy Murray ma już za sobą co prawda dwa występy w wielkoszlemowych finałach - US Open 2008 i Australian Open 2010 - ale przegrywał w nich ze Szwajcarem Rogerem Federerem. Przed startem tegorocznej imprezy na kortach Flushing Meadows był zaraz po Szwajcarze drugim najpoważniejszym kandydatem do zwycięstwa.
Amerykańska prasa kilkakrotnie już zapowiadała nawet jego półfinałowe starcie z liderem rankingu Hiszpanem Rafaelem Nadalem i ewentualny finał przeciwko Federerowi. Do tego jednak nie dojdzie, bo Murray nie wytrzymał kondycyjnie meczu czwartej rundy.
W trakcie pojedynku z Wawrinką miał problemy z mięśniami ud, łokciem i karkiem i musiał korzystać z pomocy fizjoterapeuty.
- Moje ciało mnie dzisiaj zawiodło i byłem tym bardzo sfrustrowany - irytował się Murray po meczu. Może miałem swoje szanse na początku, ale je trochę przespałem. Być może gdybym wygrał pierwsze dwa sety, to udałoby mi się zwyciężyć, ale to już spekulacje. Bardzo ciężko pracowałem przed tym turniejem i miałem spore szanse, żeby go wygrać, ale nie tym razem. Jestem bardzo rozczarowany i wściekły, ale tak w życiu już bywa - powiedział Murray.
Kolejnym rywalem Wawrinki będzie Amerykanin Sam Querrey. Nieoczekiwana porażka Szkota otwiera szansę Nadalowi na wejście do finału, w którym może trafić na Federera, pięciokrotnego triumfatora US Open. Tenisiście z Majorki brakuje tylko nowojorskiego tytułu, by mógł się pochwalić triumfami w każdym z czterech turniejów wielkiego szlema, choć jeszcze nie w jednym sezonie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 6 z 6