29-letni Chinka może zostać pierwszą zawodniczką z tego kraju, która zdobędzie wielkoszlemowy tytuł.
- Tenis nie jest specjalnie popularnym sportem w Chinach. Mam nadzieję, że dzięki mnie więcej ludzi będzie się nim interesować - mówi Na Li, która w styczniowym finale w Melbourne uległa Kim Clijsters z Belgii.
Jej czwartkowe spotkanie półfinałowe z Rosjanką Marią Szarapową oglądało ponoć na żywo 40 milionów jej rodaków. W kraju mieszka 1,3 miliarda osób.
Także we Włoszech zainteresowanie tenisem zwiększyło się od czasu zeszłorocznego sukcesu Schiavone. - Oczywiście nie grają u nas takie miliony ludzi jak w Chinach, bo nas jest mniej. Ale mamy bez wątpienia wielkie serca do tej gry - śmieje się zawodniczka z Italii, która w czerwcu kończy 31 lat.
Łącznie z Na Li mają zatem 60 lat i są najstarszą parą w finale turnieju Wielkiego Szlema od 1998 roku. Wtedy to o triumf w Wimbledonie walczyły 29-letnia Jana Novotna i rok starsza Nathalie Tauziat, 30.
- Nie jestem stara - obrusza się Na Li. - Dlaczego myślicie, że jestem stara? Czuję, że nadal jestem bardzo młoda! - zapewnia.
Podobnie uważa Schiavone, która w dniu wolnym odpoczęła z przyjaciółmi. Nie robiła nic specjalnego, aby przygotować się do finału.
Obie zawodniczki do tej pory grały ze sobą cztery razy i jest remis. Przed rokiem spotkały się w trzeciej rundzie paryskiej imprezy. Wtedy to pewnie 6:4, 6:2 zwyciężyła Francesca, która jak sama mówi bardzo lubi czerwoną nawierzchnię.
- To jest mikst wszystkiego. Musisz być dobrym fizycznie i mentalnie. Nie możesz grać tylko na siłę, bo zawsze jest czas na obronę i kontratak - uważa zeszłoroczna mistrzyni.
Dla niej to będzie pierwszy finał w jakimkolwiek turnieju od poprzedniego French Open.
Jeśli Schiavone zdobędzie tytuł to będzie drugą najstarszą kobietą, która wygra imprezę wielkoszlemową. Rekordzistką w tej kategorii jest Martina Navratilova. Ona triumfowała w Wimbledonie w 1990 roku w wieku 33 lat.
- W Melbourne to był mój pierwszy finał w Wielkim Szlemie. Nie miałam doświadczenia w grze na takim poziomie. Teraz mogę być jednak lepsza - zapowiada za to Na Li.
A jak będzie na korcie? Przekonamy się od godziny 15. Relacja NA ŻYWO na eurosport.pl oraz na Eurosport Player.
OGLĄDAJ MECZE TURNIEJU ROLANDA GARROSA W TECHNOLOGII 3D W DEDYKOWANYM KANALE EUROSPORT 3D TYLKO NA PLATFORMIE CYFRA+



Eurosport






















Tylko, że u kobiet takie sytuacje zdarzają się często i wynikają z bardzo głupich błędów... Co w tym emocjonującego?Opublikowane 04/06/2011 o godz. 16:25
Ja oglądam panie bo tam z prowadzenia 5:0 może wyjść 5:7 i nie ma pewności, która wygra, u mężczyzn jest to często przewidywalne i oparte o atomowe gemy serwisowe.Opublikowane 04/06/2011 o godz. 14:12
W relacji na żywo widziałem jak napisałeś, że na Federera miałeś kurs 2,75. Gdzie to takie słabe kursy mają?:>Opublikowane 04/06/2011 o godz. 12:38
, nie chcecie to nie oglądajcie . Prawdziwi fani obejrzą mecz z uwagą bo to Wielki finał i można oczekiwać pięknego pokazu tenisa, a wam pseudo fanom pozostanie w tym czasie przeglądanie stron w necie z gołymi paniami i marszczeniem ogóra.Opublikowane 04/06/2011 o godz. 12:09