Obecny sezon jest najlepszym w karierze 29-letniej Chinki. W swoim drugim wielkoszlemowym finale (po tegorocznym Australian Open) Na Li zdołała sięgnąć po swój pierwszy tytuł.
Od samego początku sobotniego meczu stroną dyktującą warunki na korcie była szósta rakieta rankingu WTA. Skuteczny serwis i niemal bezbłędna gra z głębi kortu spowodowały, że Schiavone nie miała w pierwszej partii choćby jednej szansy na przełamanie podania Chinki. Tymczasem Na Li wykorzystała trzeci break-point i wyszła na prowadzenie 3:2. Od tego momentu serwujące wygrywały swoje gemy, a cały set zakończył się wynikiem 6:4.
Już pierwszy gem drugiej partii przyniósł kolejnego breaka Chinki, która szybko objęła prowadzenie 2:0. Schiavone nie miała jednak zamiaru rezygnować z dalszej walki. Podobnie jak we wcześniejszych meczach w Paryżu, Włoszka odrodziła się w połowie drugiej partii. Coraz lepsze podanie i częste wycieczki pod siatkę spowodowały, że przy stanie 2:4 zdołała jedyny raz w tym meczu przełamać rywalkę, by za chwilę doprowadzić do remisu 4:4. Od tej pory obie zgodnie wygrywały swoje gemy serwisowe i o losach partii zadecydować musiał tie-break.
W "dodatkowym" gemie istniała już tylko jedna tenisistka. Na Li pozostała niewzruszona coraz lepszą dyspozycją Schiavone, wygrywając siedem kolejnych piłek. Włoszka po zagraniach Chinki biegała z jednej strony kortu na drugą, ale nie była w stanie wygrać choćby jednej wymiany.
Sobotni mecz był piątym pojedynkiem obu tenisistek. Na Li po wygranej w finale French Open prowadzi 3-2. Dla Chinki był to również udany rewanż za ubiegłoroczną porażkę w trzeciej rundzie paryskiego turnieju.
- To był nerwowy mecz, ale bardzo się starałam, by rywalka nie zobaczyła moich emocji. Szczególnie mną tąpnęło, gdy straciłam własny serwis pod koniec drugiego seta, ale wszystko skończyło się po mojej myśli - przyznała zwyciężczyni. - Nie mogę uwierzyć, że wygrałam - dodała.
- Ktoś musiał wygrać i to Li na to zasłużyła. Nie pomogłam się wstrzelić w uderzenia z głębi kortu, ani ruszyć przeciwniczki z linii końcowej. Nie znalazłam na nią recepty, ale w Paryżu to nie udało się nikomu - podkreśliła Schiavone.
OGLĄDAJ MECZE TURNIEJU ROLANDA GARROSA W TECHNOLOGII 3D W DEDYKOWANYM KANALE EUROSPORT 3D TYLKO NA PLATFORMIE CYFRA+
- Także na ten temat



Reuters






















kiedyś dobrzy rząd tak zbombarduje chinskie dzieci do gry w tenisa że będzie jak w stołowym porachaOpublikowane 05/06/2011 o godz. 19:22
MI W FINALE ZABRAKŁO SZARAPOWEJOpublikowane 04/06/2011 o godz. 20:09
I jak dla mnie w 12gemie w 2 sescie sędzina sie nie pomyliła , LiNa ustrzelila linie :)
Gratulacje , zasluzone zwycięstwo!!! :)
btw ktos pisal ze wydaje mu sie iz li wyladniala , odnioslem takie samo wrazenie wiec chyba cos w tym jest :)Opublikowane 04/06/2011 o godz. 18:41
Ładny mecz, dobrze grała z tym Ahyyyyyy... wyjącym facetem.
Brawo Li Na!Opublikowane 04/06/2011 o godz. 18:31