Mecz dwóch "wielkich" światowego tenisa od samego początku aż do końca trzymał w ogromnym napięciu. Kibice zebrani na trybunach kortu Philippe'a Chatriera byli świadkami wspaniałych wymian, dramatycznych przełamań i walki do ostatniej piłki.
Początek pierwszego seta upłynął pod znakiem obopólnych breaków. Pierwszy nerwy opanował Djoković i to on objął prowadzenie 4:2, przełamując po raz drugi podanie Federera. W dwóch kolejnych gemach Szwajcar zdołał jednak odrobić straty, a do końca tej partii górą byli już tylko serwujący (przy stanie 4:5 Roger zdołał obronić dwie piłki setowe). W najważniejszych momentach tie-breaka błędy popełnił Serb, przegrywając ostatecznie do pięciu.
Druga partia była serwisowym popisem Federera (5 asów i wiele wygrywających podań). Trzeci tenisista rankingu ATP był lepszy o ledwie jedno przełamanie (na 3:1), ale aż 12 razy stawał przed szansą na wygranie gema serwisowego rywala. Z kolei Djokovic zanotował dwa break-pointy, ale nie zdołał wykorzystać choćby jednego.
Gdy wydawało się, że Federer jest w stanie wygrać w trzech setach, do walki zerwał się Djoković. Świetny początek trzeciej partii i prowadzenie 3:0 (z jednym przełamaniem), okazało się dla Szwajcara stratą niemożliwą do odrobienia. Tym bardziej, że zaczął popełniać coraz więcej niewymuszonych błędów. Przewagę jednego przełamania Novak zachował do samego końca.
W czwartym secie nie oglądaliśmy breaków aż do 9. gema. Wówczas to Serb wykorzystał słabszą dyspozycję serwisową rywala i objął prowadzenie 5:4. To jednak zmobilizowało Federera na tyle, że już w kolejnym gemie przełamał Djokovicia, wykorzystując czwartą nadarzającą się szansę i było 5:5.
Zapadający zmrok nie pokrzyżował szyków tenisistom, bo końcówka meczu stała na kosmicznym wręcz poziomie. Ostatnie cztery gemy były popisem umiejętności technicznych obu graczy, a także koncertem sprytu, taktyki, precyzji i wybiegania. Po każdym z gemów publiczność nagradzała tenisistów owacją na stojąco.
O losach czwartej partii i całego seta zadecydował tie-break (w 11. gemie Federer obronił break-point). W nim od początku do końca prowadził Szwajcar, który kapitalnie serwował, a przy okazji potrafił wystrzec się niewymuszonych błędów.
Federer, rozstawiony w Paryżu z numerem "3", przerwał tym samym serię 43 zwycięskich spotkań Djokovicia (turniejowej "2"), a 41 w tym roku (dwa mecze wygrał w grudniu w finale Pucharu Davisa). Co ciekawe, to Szwajcar był ostatnim tenisistą, który pokonał Serba przed wielomiesięczną passą (półfinał turnieju Masters w Londynie).
W niedzielę Federer spotka się z liderem rankingu ATP i obrońcą tytułu sprzed roku - Rafaelem Nadalem. Hiszpan w pierwszym piątkowym spotkaniu pokonał Szkota Andy'ego Murraya (4) 6:4, 7:5, 6:4. Tenisista z Majorki zmierza po szósty tytuł w Paryżu w swoim siódmym starcie. Tylko w 2009 roku nie udało mu się tu triumfować - odpadł w 1/8 finału. W tamtym sezonie jedyne turniejowe zwycięstwo na paryskich kortach odniósł Federer.
OGLĄDAJ MECZE TURNIEJU ROLANDA GARROSA W TECHNOLOGII 3D W DEDYKOWANYM KANALE EUROSPORT 3D TYLKO NA PLATFORMIE CYFRA+
- Także na ten temat



AFP






















Djokovic zaczął wygrywać to od razu na astme oczywiście... Przecież Novak miał już dawno problemy z oddychaniem! więc proszę nie zwalać na leki, gdy zaczął wygrywać. Nienawidzę takiego chamstwa, a wydaje mi się, że twój idol Federer również.Opublikowane 04/06/2011 o godz. 19:29
Novak te zwycięstwa zawdzięcza zminie stylu treningu i diecie bezglutaminowej bla, bla, bla... Takich bajek to ja nie kupuje.Opublikowane 04/06/2011 o godz. 16:21
Od lat jest afera w biegach narciarskich, gdzie na pierwszą 15kę tylko Kowalczyk nie ma zdiagnozowanej astmy, to i nie może brać tych leków - czytaj dopingu. Czyli legalne tylko dla wybranych.
To właśnie piepszę!Opublikowane 04/06/2011 o godz. 16:16
Z jakim dopingiem? O czym ty pieprzysz?Opublikowane 04/06/2011 o godz. 14:18
To co Roger Federer prezentuje to jest artyzm w tenisie, a Rafa i Novak, to osiłki. Pracowici, ale osiłki z dopingiem astmatyczm.Opublikowane 04/06/2011 o godz. 14:05
Dzieli ich 6 lat, inna mentalność, a Ty piszesz że nigdy nie dorośnie. Przypomnij sobie jakim tenisistą był Roger zanim zaczął seryjnie wygrywać. Co do Djokovica to miał sytuacje taką, że większość tylko się zastanawiała kiedy w końcu przegra. Był cholernie blisko pobicia rekordów i tego szkoda.Opublikowane 04/06/2011 o godz. 11:45
http://www.globsport.eu/index.phpOpublikowane 04/06/2011 o godz. 00:06
Tak zdeterminowanego i tak wyluzowanego jednocześnie;)Opublikowane 03/06/2011 o godz. 22:47