- Nie przygotowywałem się szczególnie do tego pojedynku. Wczoraj spędziłem większość dnia z rodziną, co było miłą odmianą od codziennego rytmu. Miałem tylko krótki trening. To był normalny dzień, jak każdy inny. Dzisiaj wstałem rano i wszystko też było jak zwykle - powiedział Federer.
- Mam za sobą trzy mecze z zawodnikami spoza czołowej dziesiątki, więc trudno wyciągać jakieś wnioski. Owszem to byli zawodnicy, którzy całkiem nieźle czują się na korcie ziemnym, ale najtrudniejsi rywale dopiero przede mną - dodał.
Szwajcar startuje w Paryżu po raz 12. z rzędu. W piątek, na wypełnionym po brzegi korcie im. Suzanne Lenglen (drugim co do wielkości), Federer pokonał 6:4, 6:0, 6:4 Niemca Juliana Reistera, który do turnieju głównego przebił się z eliminacji.
Mecz trwał 93 minuty, a sklasyfikowany na 165. miejscu w rankingu ATP Reistel nie był w stanie stawić mu większego oporu. Szwajcar miał 34 wygrywające uderzenia, przy dziesięciu po stronie rywala.
W spotkaniu o awans do ćwierćfinału Federer zmierzy się z rodakiem Stanislasem Wawrinką, z którym w sierpniu 2008 roku zdobył w Pekinie złoty medal olimpijski w deblu.
- Odpowiadają mi paryskie korty, chociaż są posypane mączką, to jednak nie jest zwykła "cegła". Są szybkie, choć czasem piłki się dziwnie odbijają, ale można się do tego przyzwyczaić. Jestem pełen uznania dla organizatorów za to jak potrafią zadbać o korty, gdy pada prawie cały dzień i noc. One bardzo się zmieniają pod wpływem pogody - powiedział Szwajcar.
28-letni Federer jest dziesiątym zawodnikiem w erze open, który przekroczył granicę 700 zwycięstw (ma na koncie 169 porażek). Tuż przed nim znajduje się w klasyfikacji wszech czasów Niemiec Boris Becker - 713, a liderem jest Amerykanin Jimmy Connors - 1242.
Jednak Szwajcar ma w dorobku rekordową liczbę 16 tytułów wielkoszlemowych, a w sumie odnotował 62 turniejowe zwycięstwa. Jest jednym z sześciu tenisistów w historii, którym udało się wygrać każdy z czterech najważniejszych turniejów w sezonie, choć nie w jednym roku. Bilans występów w nich ma 198-27.
Prawdopodobnie już za miesiąc podczas wielkoszlemowego turnieju w Wimbledonie przeskoczy w klasyfikacji wszech czasów Beckera. Ten turniej będzie się pokrywał z decydującą fazą finałów piłkarskich mistrzostw świata w RPA.
- Nie sądzę, żeby mundial przesłonił Wimbledon. Przecież w każdym roku z turniejami wielkoszlemowymi pokrywają się wyścigi Formuły 1, turnieje golfowe, ważne mecze piłkarskie. Jeśli się ktoś interesuje tenisem, to ze względu na nie przecież nie przestanie. Oczywiście mistrzostwa świata zasługują na szczególną uwagę, ale nie martwię się tym, że ktoś mógłby nie zauważyć mojego zwycięstwa w Wimbledonie. Oczywiście jeśli mi się uda wygrać - powiedział z uśmiechem Federer.



EPA






















czy wy nie rozumiecie, że dla was fredek to król, a dla mnie pieluchozmieniaczOpublikowane 29/05/2010 o godz. 10:55
ale tu głownie plebs jest, to co sie dziwićOpublikowane 29/05/2010 o godz. 10:52
a co do G-Clooneya..czlowieku uczepiles sie tych pieluch...ach ta zazdrosc!Opublikowane 29/05/2010 o godz. 02:00
no zobaczymy co ten Twój Nadal jest w stanie zrobić Rogerowi na trawie :)
miejmy nadzieję , że chociaż dojdzie do finału , żeby stawić mu czołaOpublikowane 28/05/2010 o godz. 22:57