Tenis
04/11/2009 - 12:14Milimetr i Radwańska nie wyprostowałaby palca

Agnieszka Radwańska kończyła sezon z przewlekłym zapaleniem ścięgna przy palcu serdecznym. Odkładając operację, tylko ryzykowała pogłębienie kontuzji. - Na szczęście nie doszło do blokady - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" Mariusz Bonczar, który w poniedziałek operował Radwańską.
- W ekstremalnej sytuacji palec zatrzaskuje się bowiem w zgięciu i nie da się go wyprostować - tłumaczy chirurg krakowskiej kliniki Intermed.
Z kontuzją Agnieszka Radwańska zmagała się od sierpnia. Ból powodowała pogłębiająca się dysproporcja pomiędzy wielkością ścięgna a kanałem, w którym ono biegnie. Zabieg miał na celu poszerzenie tego kanału.
Nie będzie już problemów z tym ścięgnem?
- Nie powinno być, choć w medycynie nie ma rzeczy pewnych, zwłaszcza jeśli mówimy o wyczynowym sporcie. Agnieszka nieustannie obciąża to miejsce rakietą. Kanał udało się poszerzyć tak, że już nie wraca nie ma tarcia o ścięgno, ale blizna pod skórą zostanie.
Jak to możliwe, że Radwańska mogła grać z tym urazem od sierpnia?
- Adrenalina zawsze działa. Z drugiej strony Agnieszka mniej odciągała ten palec, stosowała różne okłady, by uniknąć bezpośredniego kontaktu z rakietą. Od kilku tygodni miała też stabilizator na nadgarstku, który wymuszał takie ustawienie ręki, że tarcia były mniejsze. Przy takiej klasie tenisistki każdy milimetr czy kąt nachylenia ma znaczenie. Agnieszka umiała to sobie tak poustawiać, że była w stanie grać.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0