Tenis - Puchar Davisa 2010
07/03/2010 - 11:48Wielki dramat Łukasza Kubota. Kontuzja...

Łukasz Kubot nie walczył w meczu z Jarkko Nieminenem, on zostawił zdrowie w sopockiej hali. Przegrywał już 0:2 w setach, ale wygrał trzeciego. W czwartej partii wrócił do gry w beznadziejnym momencie. Odrobił dwa przełamania, ale przegrał z kontuzją 4:6, 6:7(8), 7:6(4), 5:7.
Już pierwsze minuty pojedynku „na szczycie” pokazały, jak dużo respektu mieli wobec siebie obaj rywale. Najlepsi tenisiści Polski i Finlandii wyszli na kort bardzo skoncentrowani, żeby nie powiedzieć usztywnieni. Efektem tego było dość dużo niewymuszonych blędów w pierwszej fazie meczu.
Jako pierwszy wiatr w żagle złapał Nieminen i to on przełamał Kubota w ósmym gemie, wychodząc na prowadzenie 5:3. Polak najwyraźniej nie mógł przeboleć niewykorzystanej szansy z wcześniejszego gema, kiedy to prowadził 40/0, a mimo to nie potrafił przełamać rywala. Po grze Fina widać było, że doskonale przygotował się do niedzielne pojedynku pod względem taktycznym. Nieminen potrafił skutecznie reagować na wszystkie zagrania Kubota, mijając go często przy siatce i wygrywając większość wymian z głębi kortu. W 10. gemie zaserwował dwa asy, wygrywając partię 6:4.
Porażka w pierwszym secie podziałała na Kubota mobilizująco. Sopocka sala w końcu mogła podziwiać skuteczną grę „serve & volley” w wykonaniu Polaka. To właśnie seria udanych zagrań przy siatce dała Kubotowi przełamanie w drugim gemie, wygranym na przewagi. Fin nie załamał się jednak nawet, gdy kilka chwil później przegrywał już 1:4. Jego grę cechowała ogromna konsekwencja i regularność w wymianach zza końcowej linii. Efektem tej postawy był re-break w siódmym gemie i wyrównanie stanu seta na 4:4 po swoim gemie serwisowym. Obaj tenisiści serwowali na tyle dobrze, że o losach partii zadecydować musiał tie-break. „Dodatkowego” gema fantastycznie rozpoczął Nieminen, który po siedmiu piłkach objął prowadzenie 6:1. Polak jednak nie załamał się, w fantastyczny sposób obronił pięć piłek setowych, doprowadzając do remisu 6:6. W najważniejszych piłkach zaprocentowało jednak ogromne doświadczenie Fina, który wygrał pozostałe dwie wymiany, kończąc seta w typowym dla Kubota stylu – skuteczną wycieczką do siatki.
W ogromnym błędzie byli wszyscy ci, którzy myśleli, że taki rozwój wydarzeń podłamie Polaka. Kubot podjął walkę już w pierwszym gemie serwisowym Fina. Co więcej nie załamała go również porażka w swoim gemie serwisowym i prowadzenie Nieminena 3:1. Za chwilę tenisista z Lubina wykorzystał czwarty break-point przy podaniu rywala, po czym wyrównał na 3:3. Szanse na kolejne przełamanie miał już w gemie siódmym. Jednak tym razem dążący do jak najdłuższych wymian Fin doczekał się niewymuszonych błędów rywala, co dało mu prowadzenie 4:3. Dobra dyspozycja serwisowa sprawiła, że obaj tenisiści utrzymali swoje podania aż do drugiego w tym meczu tie-breaka. Jego początek znów należał do tenisisty gości, jednak tym razem Kubot nie dał mu odskoczyć na więcej niż dwa punkty (0:2). Co ciekawe, w tym okresie do Polak lepiej wytrzymywał wymiany z głębi kortu, popełniając zdecydowanie mniej niewymuszonych błędów. Regularność w połączeniu z dobry serwisem dała efekt w postaci wygranego tie-breaku 7:4.
Czwarty set okazał się jednak dla Kubota niezwykle pechowy. Podjęcie równorzędnej walki Polakowi uniemożliwiła kontuzja. Początkowo nie było widać, aby Kubotowi coś dolegało. Można było odnieść wrażenie, że porusza się po korcie równie dynamicznie co zwykle. Z każdą kolejną piłką na jego twarzy rysował się jednak coraz większy grymas bólu.
Już pierwsze gemy pokazały, że z grą Polaka coś jest nie tak. Łukasz dał się przełamać już w pierwszym gemie serwisowym. Z największą trudnością obronił swoje podanie również przegrywają 0:2. W tym momencie Nieminen poczuł swoją szansę i ze zdwojoną energią ruszył do przodu, ryzykując i grając agresywnie. Na kolejne przełamanie nie trzeba było długo czekać, a chwilę później, po wygraniu swojego gema serwisowego, na tablicy wyników widniał już wynik 5:1 dla Finlandii.
Zmagający się z bólem Kubot nie miał jednak zamiaru odpuszczać. W grze Polaka nastąpił przełom. Nie wiadomo, gdzie znalazł on siły, by w tak efektownym stylu wyrównać na 5:5, ale odrobienie straty dwóch przełamań stało się faktem. Kubot jakimś nadludzkim wysiłkiem znów zaczął skutecznie chodzić do siatki i kończyć wymiany wolejami. Nieminen był zaskoczony, ale na decydujące gemy potrafił się jeszcze bardziej skoncentrować.
O losach czwartego seta i całego meczu zadecydowały wydarzenia z 10. i 11. gema. Ból naszego reprezentanta uniemożliwił mu skuteczną rywalizację. Już po 9. gemie Polak poprosił o „medical time-out”, jednak starania reprezentacyjnych masażystów nic tym razem nie dały. W ostatnich gemach Łukasz miał duże problemy z poruszaniem się po korcie, a zatem walka o kolejne punkty była czymś niewykonalnym. Nasz najlepszy singlista cierpiał, za nic w świecie nie chciał jednak pojedynku z Niemienem poddać. Sopocka publiczność ogromnymi brawami nagradzała każde jego udane zagranie. Wynik meczu był już jednak przesądzony. Ostatecznie, po dwóch krótkich gemach, Kubot skapitulował, a niezmiernie szczęśliwy Fin mógł wznieść ręce w geście triumfu po wygranej 7:5 w ostatnim secie.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 3 z 3