Tenis - Puchar Davisa 2010
07/03/2010 - 15:46Koniec szans! Przysiężny przegrywa. Teraz Łotwa

Michał Przysiężny mógł samemu wygrać mecz z Finlandią. W piątek miał meczową w spotkaniu z Jarkko Nieminenem, a w niedzielę w czwartym secie prowadził już 4:1 z Henri Kontinenem. Pozwolił jednak rywalowi na złapanie wiatru w żagle i w efekcie przegrał po pięciu setach 4:6, 6:3, 7:6(4), 6:7(4), 5:7
W przypadku Michała Przysiężnego można mówić o spotkaniu straconej szansy. W piątek był bliski zwycięstwa w meczu z Jarkko Nieminenem, a w niedzielę miał chyba jeszcze większą szansę na triumf, bo po dwóch wygranych setach, w kolejnym prowadził 4:1. W finałowym secie miał jeszcze kilka okazji jednak to Henri Kontinen ostatecznie cieszył się ze zwycięstwa. Kibice oglądający mecz w Sopocie przyznali zgodnie, że zawiodła głowa.
- Gdy przegrałem tego gema, od razu przypomniał mi się piątkowy mecz z Jarkko Nieminenem. Teraz mogę powiedzieć, że były to bardzo podobne pojedynki. Oba były do wygrania, a oba przegrałem... - powiedział po meczu Przysiężny, który dodał, że nie bez znaczenie na wynik miało 4,5 godzinne spotkanie z Nieminenem w piątek.
Dziwne, bo po pierwszym słabszym secie, kolejne zwiastowały zwycięstwo Michała Przysiężnego. Szczególnie w trzecim polski tenisista wydawał się być pewniejszy od Kontinena, którego wielkim atutem jest serwis. Wielokrotnie Fin ratował się w trudnych sytuacjach asem albo bardzo trudnym podaniem. Przysiężny jednak nie załamywał się łatwością, z jaką niektóre punkty zdobywa rywal.
Czwarta partia rozpoczęła się idealnie od prowadzenia Polaka 4:1. Wszystko zaczęło się psuć przy stanie 15:15 w szóstym gemie. Nagle Henri Kontinen poprosił o przerwę medyczną. Wydawało się, że ma problem z mięśniami brzucha. Masażyści rozpoczęli swoją pracę i po krótkiej chwili fiński zawodnik wrócił na kort. Ten zabiegł miał chyba na niego zbawienny wpływ. Od momentu powrotu nastąpiła metamorfoza Kontinena, który wygrał gema... i trzy kolejne.
Spotkanie miał rozstrzygnąć piąty gem. Do stanu 5:5 obaj zawodnicy szli łeb w łeb. W międzyczasie Przysiężny nie wykorzystał dwóch break pointów, za każdym razem, tak jak wcześniej, Fina łatwo ratował doskonały serwis. Polak jeszcze jedną szansę na przełamanie miał właśnie w 11. gemie, ale Kontinen ponownie się wybronił.
Ostatnie minuty to już gra nerwów. Serwował Przysiężny, Henri Kontine prowadził 40:30, a Polak zmarnował pierwsze podanie. Hala zamarła, ale drugie podanie było doskonałe. Jedną piłkę meczową udało się obronić, ale druga już nie. Tym razem znów nie wszedł pierwszy serwis, a później forhend poleciał w aut i skończyło się Porażką Polski z Finlandią 2:3.
Przegrywając z Finlandią spadliśmy do baraży o utrzymanie w grupie I Euroafrykańskiej. O utrzymanie się zagramy z Łotwą, która przegrała z Ukrainą 1:4.
Gdyby udało się wygrać z Finami, w kolejnym meczu na Polskę czekała reprezentacja RPA. Po ewentualnym zwycięstwie Polacy zagraliby baraże o możliwość gry w Grupie Światowej. Ale Finlandii pokonać się nie udało i tak jak przed rokiem polski zespół będzie się ratować przed spadkiem do grupy II.
- Nawet nie brałem tego pod uwagę, więc nie potrafię nic powiedzieć na temat tego rywala (Łotwy) - zakończył Szymanik.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1