Mecz obfitował w mnóstwo zwrotów sytuacji. Jednak kluczowy moment nastąpił na początku czwartego seta. Wtedy Djoković przegrywał 0:2 i nagle zszedł z kortu prosząc o pomoc medyczną. Tsonga spytał sędziego co się stało twierdząc, że Serb wcale nie wygląda na chorego. Wiedział bowiem dobrze o wydarzeniach z lat poprzednych kiedy Novak był posądzany o specjalne przerywanie spotkań, aby wytrącić rywali z równowagi.
Podczas US Open w 2008 roku doszło nawet do wielkiej kłótni, bo Andy Roddick posądził go, że ma chyba wszystkie choroby świata skoro co chwilę bierze przerwy medyczne. - Pamiętałem, że czasem mu się zdarzały różne choroby, dlatego nie patrzyłem na Novaka, tylko grałem dalej na maksa - powiedział trochę ironicznie po meczu Tsonga.
Jednak tym razem było coś na rzeczy, bo Djoković nie wrócił już do dobrej gry z pierwszych trzech setów. Okazało się, że miał problemy żołądkowe. W efekcie nie podjął już walki przegrywając gładko dwie ostatnie partie.
Dla Tsongi to była dopiero druga pięciosetówka w karierze. Co ciekawe, pierwszą rozegrał rundą wcześniej. - Jak chcecie mogę grać dalej. Może ktoś się ze mną zmierzy - żartował z publicznością. Jednak w półfinale żarty się skończą, bowiem zagra ze szwajcarskim mistrzem Rogerem Federerem.



Eurosport





















