Polska tenisistka Urszula Radwańska przegrała z liderką rankingu WTA Tour Amerykanką Sereną Williams 2:6, 1:6 w meczu pierwszej rundy wielkoszlemowego turnieju Australian Open (z pulą nagród 22,14 mln dol. austral.), rozgrywanego na twardych kortach w Melbourne Park.
Już na otwarcie spotkania Radwańska przegrała swój serwis, co było skutkiem dużej presji wywieranej przez rywalkę przy returnie. Dzięki agresywnej i ryzykownej grze Amerykanka - po utrzymaniu własnego podania - objęła prowadzenie 2:0.
Zaskakująco łatwo Polka rozpoczęła swój drugi gem, wychodząc w nim na 40:0, po czym przegrała dwie kolejne piłki, w których rywalka wykorzystała jej słabszy drugi serwis, przechodząc od razu do ataku. Jednak zaraz po tym jej forhend wzdłuż linii zatrzymał się na siatce, co dało krakowiance pierwszego gema w meczu na 1:2.
W dalszej części gry Williams wykorzystywała niemal każde zawahanie rywalki, a każda nieco krótsza piłka była dla niej okazją do pójścia do siatki, albo zagrania kończącego uderzenia. Nieustające ataki pozwoliły najwyżej rozstawionej w imprezie tenisistce zepchnąć Radwańską do głębokiej defensywy i po kolejnym przełamaniu odskoczyć na 4:1.
Zaraz po stracie własnego podania Polka stawiła solidny opór przeciwniczce przy jej serwisie, jednak nie wykorzystała "break pointa", gdy prowadziła 40:30. Później obroniła cztery przewagi, dwukrotnie kończący wymiany wypadami do siatki. Jednak dwa kolejne zepsute zagrania z głębi kortu sprawiły, że na tablicy pojawił się wynik 5:1.
Chwilę później Radwańska znalazła się w poważnych opałach, bowiem przy swoim podaniu przegrywała już 15:40. Obroniła dwa setbole, a doprowadziła do stanu 2:5 wykorzystując trzecią przewagę.
W ósmym gemie Amerykanka od razu odskoczyła na 40:0 i choć zmarnowała trzecią piłkę setową, to przy czwartek okazji zaserwowała asa i rozstrzygnęła losy partii 6:2, po 40 minutach. Obie popełniły w niej po 14 niewymuszonych błędów, ale liderka rankingu WTA osiągnęła zdecydowaną przewagę w wygrywających uderzeniach 16-7.
Także drugi set polska tenisistka rozpoczęła od straty serwisu i - podobnie jak w pierwszym -przegrywała już 0:2. W trzecim gemie utrzymała podanie, zapisując na swoim koncie jedynego asa w meczu.
Później jednak 19-letnia Radwańska nie zdołała zdobyć już gema, a jej próby przeciwstawienia się atletycznemu tenisowi Amerykanki nie przynosiły zamierzonych rezultatów. Przy stanie 1:5 obroniła trzy piłki meczowe, dwukrotnie kończąc wymiany wolejami, ale przy czwartej piłka zagrana przez nią z bekhendu zatrzymała się na taśmie.
Spotkanie trwało 73 minuty, a Radwańska popełniła w nim 25 niewymuszonych błędów, o dwa mniej od rywalki, miała po jednym asie i podwójnym błędzie serwisowym (Amerykanka odpowiednio trzy i dwa), ale zdecydowanie słabiej wypadła w wygrywających uderzeniach 13:26. W sumie wygrała 45 punktów, a przegrała 68.
By to drugi pojedynek tych tenisistek, a pierwszy stoczyły w czerwcu 2008 roku w drugiej rundzie Wimbledonu. Na trawiastej nawierzchni krakowianka zadebiutowała w Wielkim Szlemie dzięki "dzikiej karcie" jaką otrzymała za triumf w rywalizacji juniorek rok wcześniej. Wówczas Amerykanka nie bez trudu wygrała 6:4, 6:4.
We wtorek Williams grała z szeroką opaską ochronną na prawym udzie, a przed przyjazdem do Melbourne narzekała na problemy z lewym kolanem, które nasiliły się w ubiegłym tygodniu podczas turnieju WTA w Sydney, gdzie przegrała w finale z Rosjanką Jeleną Dementiewą.
28-letnia Amerykanka jest numerem jeden w rankingu, ma w dorobku 35 zwycięstw turniejowych w singlu, w tym 11 w Wielkim Szlemie, a na korcie zarobiła ponad 28,5 miliona dolarów. W Melbourne broni tytułu wywalczonego przed rokiem, a ma szanse na odniesienie tu piątego zwycięstwa, bowiem była też najlepsza w latach 2003, 2005 i 2007.
We wtorek nad ranem czasu polskiego pierwszy mecz w turnieju rozegra Agnieszka Radwańska, a rywalką rozstawionej z numerem dziesiątym tenisistki będzie Niemka Tatjana Malek. Wcześniej o awans do drugiej rundy, na korcie numer 14., będzie też walczył Łukasz Kubot z Niemcem Mishą Zverevem.



Imago





















