Spotkanie półfinałowe lepiej rozpoczęła liderka światowego rankingu, która szybko przełamała serwis rywalki. Chinka przy stanie 3:5 obroniła piłkę setową i wygrała trzy gemy z rzędu, wychodząc na 6:5. W tie-breaku Li zaczęła grać dość nerwowo i popełniła za dużo prostych błędów.
W drugiej partii mieliśmy do czynienia z sytuacją charakterystyczną dla męskich rozgrywek, ponieważ nie doszło do żadnego breaka. Przy 6:6 ponownie potrzebny był decydujący gem. Amerykanka, która cały czas sprawiała wrażenie ospałej i znudzonej sytuacją na korcie, przebudziła się i udowodniła swoją wielką klasę, wygrywając za piątym meczbolem.
Serena zaserwowała 12 asów, przy tylko dwóch podwójnych błędach. Zanotowała bardzo wysoki procent piłek wygrywanych po pierwszym podaniu (86%) oraz 33 zagrania kończące. Chinka popełniła za dużo niewymuszonych błędów, a w decydujących momentach nie potrafiła znaleźć sposobu na słynną rywalkę.
>>>>> >>>> ZOBACZ NAJCIEKAWSZE WYMIANY MECZU SERENA WILLIAMS - NA LI (WIDEO) <<<< <<<<<
Pojedynek z czasem rozwijał się. Po niemrawym początku, w drugiej partii byliśmy świadkami znakomitych wymian, godnych półfinału Wielkiego Szlema. Dzięki rewelacyjnemu występowi w Melbourne, Na Li jako pierwsza Chinka w historii dyscypliny, w najbliższy poniedziałek zamelduje się w najlepszej „10” światowego rankingu. Czas pokaże, czy zagrzeje tam miejsce na dłużej. Prezentując taką formę może być wielkim zagrożeniem dla czołowych tenisistek świata.
Zupełnie inny przebieg miał drugi półfinał, w którym Justine Henin nie dała żadnych szans drugiej Chince, Jie Zheng. Widać, że Belgijka chce iść w ślady swojej koleżanki Kim Clijsters (która w ubiegłym roku po urodzeniu dziecka wygrała US Open) i mocnym akcentem przypieczętować swój powrót do tenisa. Dzisiejszy pojedynek to był spacerek. Henin bezpośrednio skończyła 23 piłki, przy tylko trzech rywalki. Zaserwowała pięć asów, a najszybsze podanie miało prędkość 188 km/h. Filigranowa Chinka nie potrafiła utrzymać tempa silnych wymian z linii końcowej. Belgijka swobodnie rozrzucała przeciwniczkę po korcie swoim firmowym uderzeniem - jednoręcznym bekhendem i skutecznie kończyła wypady do siatki.
>>>>> >>>> ZOBACZ NACIEKAWSZE WYMIANY MECZU HENIN - JIE ZHENG (WIDEO) <<<< <<<<<
Finał Williams-Henin zapowiada się fascynująco. Z jednej strony silna Amerykanka, której moc uderzeń sieje postrach wśród przeciwniczek. Z drugiej - drobna Belgijka, rewelacyjnie poruszająca się po korcie, która ma niezwykle bogaty repertuar zagrań. W ich dotychczasowych spotkaniach Williams prowadzi 7:6. Amerykanka w ostatnim starciu w Miami, w 2008 roku, wygrała 6:2 6:0. Zmęczona grą Justine wkrótce po tym zdecydowała się odstawić rakietę. Teraz, ku radości wielu sympatyków tenisa, wróciła w wielkim stylu i swą ambitną postawą może być wzorem dla młodych adeptów dyscypliny. Czy Amerykanka zdobędzie swój piąty tytuł w Melbourne Park? A może to Belgijka zaczaruje Rod Laver Arena? O tym przekonamy się już w najbliższą sobotę, podczas bezpośredniej relacji w Eurosporcie.



Reuters





















