•  
  • Login | Rejestracja
Eurosport
PŚ w Klingenthal w Eurosporcie
PŚ w Klingenthal w EurosporcieWe wtorek i środę kwalifikacje i zawody - tylko u nas!
PŚ w Szklarskiej Porębie
PŚ w Szklarskiej PorębieW piątek i sobotę relacje na żywo w Eurosporcie. Nie przegap
WTA w Doha
WTA w DohaJak spisze się Agnieszka Radwańska? Relacje w Eurosporcie!

Tenis - Australian Open

19/01/2010 - 18:07

Przysiężny dla eurosport.pl: Celem US Open bez eliminacji


Niewiele brakowało, a Michał Przysiężny dołączyłby do Łukasza Kubota w turnieju głównym Australian Open. W 3. rundzie eliminacji druga rakieta Polski przegrała z Matthew Ebdenem 5:7, 2:6. - On był w moim zasięgu. Ten mecz po prostu mi nie wyszedł - powiedział Przysiężny w wywiadzie dla eurosport.pl.

Z Michałem Przysiężnym, obecnie 192. rakietą świata, rozmawiał Bartosz Rainka.

Tylko jednego zwycięstwa zabrakło panu, by po raz pierwszy w karierze zagrać w turnieju głównym Australian Open. Australijczyk Matthew Ebden był tego dnia poza pana zasięgiem?

MICHAŁ PRZYSIĘŻNY: Myślę, że nie był poza moim zasięgiem. Ten mecz mi po prostu zupełnie nie wyszedł.

Co zadecydowało o porażce?

W pierwszej partii zmarnowałem parę okazji na przełamanie jego podania. Następnie, przy stanie 5:5, popełniłem dwa minimalne błędy z forhendu i zaczęło się od 0:30. Potem straciłem przypadkowe dwa punkty i praktycznie było już po secie. W drugiej odsłonie grałem jeszcze gorzej. Niestety tego dnia nerwy wzięły górę.

Od jedynego pana występu w turnieju wielkoszlemowym (US Open w roku 2007 – przyp. red) mija już 28 miesięcy. Nie stęsknił się pan za udziałem w Wielkim Szlemie?

Owszem, stęskniłem się. Ostatnio nieczęsto miałem okazję grać w wielkoszlemowych eliminacjach. Poza pamiętnym US Open najbliższy udziału w Wielkim Szlemie byłem w 2008 roku, podczas Wimbledonu. Niestety nie udało mi się wówczas pokonać trzeciej rundy kwalifikacji. Bardzo fajnie gra się takie duże turnieje. Mam nadzieję, że w tym roku wystartuję już we wszystkich turniejach Wielkiego Szlema, a na US Open załapię się już bez eliminacji.

Końcówka ubiegłego sezonu była znakomita w pana wykonaniu. W ciągu trzech miesięcy zdołał pan awansować w rankingu ATP o niemal 500 miejsc. Co spowodowało tak dynamiczną poprawę wyników?

Nie można tu mówić o jakiś rewolucyjnych zmianach. W końcu skończyły się moje problemy ze zdrowiem. Wygrałem kilka ważnych spotkań, a co najważniejsze, potrafiłem dobrą dyspozycję utrzymać przez dłuższy czas. W tamtym okresie, grając w futuresach, nie było na mnie mocnych. Zresztą turnieje tenisowe tej rangi, to tak naprawdę nie jest mój poziom. Jestem w stanie równie skutecznie grać w dużo lepszych imprezach. W tamtych turniejach nie musiałem grać niczego nadzwyczajnego, żeby pokonywać kolejne rundy. Tym niemniej, seryjne zwycięstwa dodały mi pewności siebie, co z kolei zaowocowało triumfem w mocno obsadzonym challengerze w Helsinkach. Nie da się jednak ukryć, że do jesiennych turniejów byłem bardzo dobrze przygotowany fizycznie.

Wielu znawców tenisa uważa, że jest pan w stanie pójść śladami Łukasza Kubota i już w niedługim czasie awansować do pierwszej setki światowego rankingu. Czy awans o kolejne 100 miejsc jest w pana zasięgu?

Na pewno tak. Obecnie jestem sklasyfikowany na 192. miejscu, dlatego w najbliższym czasie grać będę niemal wyłącznie challengery. Chcę w ten sposób pozbierać jeszcze trochę punktów. Jeżeli uda mi się wygrać w dwóch lub trzech turniejach, mogę się znaleźć nawet w okolicach pierwszej setki rankingu ATP. Wiadomo jednak, że o zwycięstwa nawet w imprezach tej rangi nie jest łatwo.

Przysiężny dla Eurosportu - TENIS - Australian Open

Już w lutym 2007 roku awansował pan do drugiej setki rankingu ATP. Wtedy jednak na wysokiej pozycji na dłużej pozostać się nie udało. Co o tym zadecydowało?

No cóż, to nie był dla mnie najszczęśliwszy okres. Po challengerze w japońskim Kyoto, gdzie dotarłem do ćwierćfinału, pojechałem na turniej do Wietnamu. Tam już w meczu pierwszej rundy odniosłem kontuzję. Prowadząc z Australijczykiem Paulem Baccanello (6:2, 3:3 - przyp. red.), upadłem przy woleju na kolano i zerwałem włókna przyczepu rzepki. Zszedłem wówczas z kortu, a do pełni zdrowia nie wróciłem przez kolejne dwa miesiące. Później zagrałem udane eliminacje US Open oraz ćwierćfinał dużego challengera i ponownie dało o sobie znać kolano. Moje perypetie ostatecznie zakończyły się operacją. Problemy ze zdrowiem kosztowały mnie utratę niezłego miejsca w rankingu ATP.

Jak odnosi się pan do częstych porównań z Rogerem Federerem?

Takie porównania są akurat bardzo miłe (śmiech). Nie ma się jednak czym ekscytować. Nie staram się za wszelką cenę naśladować Federera. Bezmyślne wzorowanie się nawet na największym mistrzu może doprowadzić do zabicia własnego stylu gry. Na pewno staram się podpatrywać jego tenis, ale tylko po to, by niektóre spostrzeżenia wykorzystać do doskonalenia mojej gry.

Pana ulubiona nawierzchnia to…?

Najbardziej lubię grać na szybkich kortach w hali. Jednak gra na zewnątrz również nie sprawia mi większych problemów. Pewnie czuję się na ziemi. Moim zdaniem, dużo ważniejsza od nawierzchni jest aktualna dyspozycja. Gdy jestem w formie, mogę być niebezpieczny na dowolnej nawierzchni.

W jakich turniejach będziemy mogli pana zobaczyć w najbliższych tygodniach?

Mam nadzieję, że już nadchodzący piątek wystartuję w eliminacjach mocno obsadzonego challengera w niemieckim Heilbronnie. Kolejnym turniejem powinien być challenger w Kazaniu. Następnie wystartuję w lutowych imprezach tej rangi w Bergamo i Belgradzie. Później już czekają nas występy w Pucharze Davisa. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się awansować w okolice 130-150 miejsca w rankingu ATP.

Eurosport - Bartosz Rainka
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user

Komentarze 

1 Do 3 z 3

Odśwież

Komentarze  
 
Napisz komentarz :
 

Więcej informacji - Tenis - Australian Open

Tenis - Australian Open - Wystawiła koszulkę Djoko na aukcję po groźbach i wyzwiskach

Zaskakujące zakończenie historii koszulki, którą Novak Djoković rzucił do 14-letniej Melissy Cook po finale Australian Open, a która została

Tenis - Australian Open - Zgarnęła koszulkę i jest jej z tym dobrze

Dojrzała kobieta okazała się sprytniejsza od młodej dziewczyny, która czekała na koszulkę od zwycięzcy Australian Open.

Kozioł ofiarny Woźniackiej - TENIS - Australian Open

Tenis - Australian Open - Oto kozioł ofiarny kryzysu Woźniackiej

Dwa miesiące trwała współpraca duńskiej tenisistki polskiego pochodzenia Karoliny Woźniackiej z hiszpańskim trenerem Ricardo Sanchezem.

Azarenka więcej niż Djoko - TENIS - Australian Open

Tenis - Australian Open - Azarenka zarabiała dwa razy więcej niż Djoković

Mimo że Australian Open już za nami, wciąż nie milkną debaty na temat zarobków kobiet i mężczyzn podczas wielkoszlemowych imprez.