Eurosport Logo
Follow Eurosport on FacebookGet all the latest sports news directly on your wall 
W Eurosport Player
 Roland Garros 2012Oglądaj teraz 
 Siatkówka: Korea Pd - SerbiaOglądaj teraz 
Teraz w Eurosporcie
  •  12:30 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
  •  11:00 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
 
 
 
Tenis - Australian Open

Fibak dla eurosport.pl: Kubot jest pewny jak nigdy

- Łukasz z jednej strony ma już 27 lat, ale przecież to jest dopiero jego pierwszy sezon w czołowej setce rankingu. Psychicznie i fizycznie, to on jest młody. Nie ma za sobą dziesięciu lat podróży i wyczerpania, a teraz nabrał pewności siebie - mówi w rozmowie z eurosport.pl Wojciech Fibak.

 
Fibak dla eurosport.pl:  - Tenis - Australian OpenEurosport
 

Z Wojciechem Fibakiem, legendą polskiego tenisa, rozmawiają Krzysztof Srogosz i Piotr Kaszubski.

Po południu widzieliśmy świetny mecz w ćwierćfinale Australian Open. Jo-Wilfried Tsonga pokonał Novaka Djokovicia po pięciosetowym pojedynku. To dobrze dla Australian Open?

W pewnym sensie dla tenisa jest to lepiej. Francuz gra z polotem, finezyjnie, ale też często atakuje. Djoković natomiast gra podobnie jak Cilić, Murray czy tak jak inni. A Federer i Tsonga są wyjątkowi.

Po trzecim secie, którego Djoković wygrał 6:1, wierzył Pan jeszcze w Tsongę?

Ogólnie od początku meczu i przed jego rozpoczęciem liczyłem właśnie na Francuza. Djoković do tej pory nie pokazał w Australian Open nic wielkiego. Od dłuższego czasu nie prezentował się dobrze w ważnym turnieju. W Masters też rozczarował. Dlatego wydawało mi się, że faworytem jest Tsonga. Ale w związku z tym, że miał trudny mecz z Almagro w poprzedniej rundzie, jednak coś mogło się stać. Co się jednak okazało, że Djoković miał jakąś słabość, tak samo jak w meczu z Kubotem. Pojawiła się grypa żołądkowa i nagle to wyszło. Okazało się, że nie może grać w czwartym secie.

A to nie były przypadkiem jakieś wybiegi, usprawiedliwienia?

Właśnie Tsonga to zasugerował trochę po meczu, że Djoković już ma całą sporą historię takich numerów. Pamiętam choćby w pojedynku z Gaelem Monfilsem w US Open położył się na korcie i powiedział, że nie może dalej grać. Potem jednak wygrał to spotkanie w piątym secie. Także Tsonga miał w sumie rację, że protestował. Nie można sobie przecież zejść tak sobie nagle z kortu. Chyba, że jest jakaś rzecz wyjątkowa. Ale trzeba przyznać, ze trochę powrócił potem do gry. Okazało się jednak, że Tsonga ma potężną broń, czyli serwis i forehand.

W ćwierćfinale mogliśmy zamiast Djokovicia oglądać Kubota. Jak on był sobie poradził?

Uważam, że Tsonga mógłby mieć z nim pewne problemy, bo Łukasz lubi atakować. Z drugiej jednak strony, Polak mógłby się spalić psychicznie i mieć jakąś tremę. Kubot z jednej strony ma już 27 lat, ale z drugiej dopiero, bo przecież to jest dopiero jego pierwszy sezon w czołowej setce rankingu. Normalnie trzeba pograć w niej dwa, trzy sezony, aby nabrać takiego obycia i aklimatyzacji. No chyba, że jest się Borgiem, Willanderem czy Nadalem. Kubot wiekiem jest starszy, ale psychicznie i fizycznie, to on jest młody. Nie ma za sobą dziesięciu lat podróży i wyczerpania. Na tym poziomie to on jest świeży.

Niektórzy mówili, że lepiej, gdyby Łukasz skoncentrował się na deblu.

Ja tego nigdy nie mówiłem. Zawsze mówiłem, że powinien grać i jedno i drugie. Uważam, że debel pomógł mu w singlu, ale też w tej chwili jednak zarabia bardzo dużo w grze deblowej Oczywiście, że jeżeli gra się w jednym turnieju i to i to, to bardziej trzeba się koncentrować na singlu.

Teraz doszedł do czwartej rundy Australian Open.

To jest trochę wyrost. Wymarzony dla niego turniej. Ja mu oczywiście życzę sukcesów, ale może się okazać, że przed kilka najbliższych imprez nie będzie w stanie zajść tak wysoko. A to dlatego, że nie będzie rozstawiany i może szybciej trafić na trudnego rywala. Teraz spotkał się z Djokoviciem w czwartej rundzie, ale równie dobrze może stać się to w pierwszej. I tak może być przez następnych pięć turniejów wielkoszlemowych. Teraz miał wyjątkowo dobrze, że trafił na dwóch graczy nierozstawionych.

A co się zmieniło w Kubocie, że teraz gra tak dobrze?

Nabrał pewności siebie. To jest to słowo "confidence", które jest kluczem do sukcesów w tenisie. Na treningach jest tak, że wszyscy trafiają, grają świetnie, a później w czasie meczu już im to nie wychodzi. On nagle nabrał pewności siebie i w tym bardzo mu pomógł debel. Jego sukcesy w grze parami przełożyły się na to, co robi w singlu. Pomyślał sobie pewnie tak, że jeśli zagrywam takie serwisy, returny i woleje tutaj, to czemu nie mogę tego robić w singlu. I to się teraz przełożyło. Ja od dłuższego czasu twierdziłem, że gdyby Kubot i Przysiężny byli w tej pierwszej setce wcześniej, to już by tam odnosili sukcesy. Problemem jest jednak dostanie się tam. W ciągu roku wiele może się zdarzyć.

Fibak dla eurosport.pl: - Tenis - Australian Open Teraz rywale mogą się bać Łukasza?

Na pewno go teraz doceniają. Myślę, że dużym komplementem dla Łukasza była postawa Djokovicia, który dobrze go zapamiętał po finale w Belgradzie w zeszłym roku. Wtedy Polak napsuł mu sporo krwi i teraz Serb potraktował Kubota bardzo poważnie. Był skoncentrowany i grał od początku tak jakby to było spotkanie z Murrayem czy Tsongą. On grał na 100 %., z najwyższym poświęceniem i skupieniem. Traktował Polaka jak jednego z najlepszych tenisistów świata.

W trzecim secie Kubot przegrał tylko 5:7. Później powiedział, że był chory...

Ja wierzę oczywiście. Ale u mnie to było coś takiego, że jak ja telefonowałem do domu z Argentyny, czy Tokio i mówiłem, że jestem chory, to ojciec odkładał słuchawkę i mówił do mamy: Wojtek na pewno wygra ten mecz. Bo ja się wtedy lepiej koncentrowałem i dawałem z siebie wszystko. Ojciec był zawsze spokojny, że jak Wojtek źle się czuję, to na pewno da z siebie wszystko. Także to różnie bywa z tymi chorobami.

 
Skomentuj artykuł
 
0 Komentarze
Publikuj
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user
     
 
 
Nie przegap
Eurosport.com
 
Na Facebooku
 
Na Twitterze
 
Na komórkę