Agnieszka przed potyczką ze klasyfikowaną na 70. miejscu w rankingu WTA Tatjaną Malek, miała o czym myśleć. Polka przed tygodniem dokonała bowiem czegoś bardzo rzadko spotykanego na światowych kortach. W 2. rundzie turnieju w Sydney uległa Dinarze Safinie, prowadząc w pierwszym secie 5:0. Na szczęście dziesiąta rakieta świata miała do pierwszego meczu w Melbourne sporo czasu i mogła na spokojnie przeanalizować wszelkie niedociągnięcia.
Mecz z 22-latką z Bad Saulgau nie miał być łatwą przeprawą. Tenisistka polskiego pochodzenia już nie raz udowodniła, że potrafi grać na bardzo wysokim poziomie. Na szczęście dla naszej tenisistki, Malek tym razem była cieniem zawodniczki, która w ubiegłym sezonie nie raz potrafiła pokonać o wiele wyżej notowaną rywalkę
Polka rozprawiła się z Niemką w zaledwie 55 minut, tracąc tylko jednego gema. Mecz obfitował w mnóstwo niewymuczonych błędów Malek (aż 30!). Krakowianka nie musiała się zbytnio wysilać. Jej gra opierała się głównie na przerzucaniu piłki na drugą stronę kortu. Niemka od początku pojedynku nie była w stanie znaleźć koncepcji na długie wymiany. Już w czwartym gamie pierwszego seta, na jej twarzy można było zauważyć ogromne zmęcznie.
- Ona nie ma czym grać - oceniał postawę Niemki, komentujący to spotkanie na antenie Eurosportu, Witold Domański.
Czy Malek czymś Polkę zaskoczyła? Wbrew pozorom tak. W jednym elemencie przewyższała starszą z sióstr Radwańskich, a mianowicie w mocnej pierwszej zagrywce. 22-latce udało się zaserwować w całym spotkaniu pięć asów serwisowych. I to na tyle.
Radwańska zepsuła tylko siedem piłek, ale za to nie miała podwójnych błędów serwisowych, podczas gdy Niemka odnotowała trzy.
Pierwszego gema i - jak się później okazało - jedynego Polka straciła przy serwisie rywalki, gdy prowadziła 5:0.
- Malek tak naprawdę nie miała narzędzi, żeby zrobić Agnieszce krzywdę. Ona gra ładny tenis i uderza w miarę mocno i solidnie, ale to jest mimo wszystko, w porównaniu do tenisa "Iśki", przebijanie piłki na drugą stronę - powiedział PAP kapitan reprezentacji Polski startującej w Fed Cup Tomasz Wiktorowski.
- Agnieszka przyzwoicie serwowała, nie była zagrożona z linii końcowej, wygrywała gierkę przy siatce, czyli sytuacyjne akcje, które powstawały. W zasadzie w każdym elemencie była widoczna jej ogromna przewaga - dodał Wiktorowski, który od kilku dni przebywa w Melbourne.
Kolejną rywalką Polki, rozstawionej z numerem dziesiątym, będzie Rosjanka Ałła Kudriawcewa, która po morderczym pojedynku pokonała Amerykankę Melanie Oudin 2:6, 7:5, 7:5.
Kilka godzin wcześniej odpadła w pierwszej rundzie młodsza z sióstr Radwańskich - Urszula, która przegrała z liderką rankingu WTA Tour i broniącą tytułu Amerykanką Serena Williams 2:6, 1:6.
Wynik spotkania 1. rundy gry pojedynczej kobiet:
Agnieszka Radwańska (Polska, 10) - Tatjana Malek (Niemcy) 6:1, 6:0



Eurosport






















Faworyzowany! O'Sullivan ( 2) prowadzil z Selbym ( 13) 9 - 6 w finale, nie w polfinale ale w finale i przegral 9-10!, prosimy frajera Srogosza i Przybylowicza o odpowiednie obsmarowanie Anglika, a najlepiej namowienie do tego angielskich pismakow, bo inaczej polscy sportowcy stoja na z gory straconej pozycji!Opublikowane 19/01/2010 o godz. 12:00
Faworyzowana! Cibulkova ( 22 WTA) prowadzila z King ( 79 WTA) 5 - 1 w trzecim secie, nie w pierwszym ale w trzecim i przegrala 5-7!, prosimy frajera Srogosza i Przybylowicza o odpowiednie obsmarowanie Slowaczki, a najlepiej namowienie do tego slowackich pismakow, bo inaczej polscy sportowcy stoja na z gory straconej pozycji!Opublikowane 19/01/2010 o godz. 09:52