Eurosport Logo
Follow Eurosport on FacebookGet all the latest sports news directly on your wall 
W Eurosport Player
 Roland Garros 2012Oglądaj teraz 
 Siatkówka: Korea Pd - SerbiaOglądaj teraz 
Teraz w Eurosporcie
  •  12:30 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
  •  11:00 TENIS
    TENIS: French Open, Paryż, Franc...
 
 
 
Tenis - Australian Open

Nadal królem Melbourne!

Niezmordowany Rafael Nadal wytrzymał kondycyjnie spotkanie finałowe i po niesamowitym pięciosetowym meczu pokonał Szwajcara Rogera Federera. Puchar za zwycięstwo w pierwszym Wielkim Szlemie w 2009 roku odebrał z rąk legendy australijskiego tenisa Roda Lav

 
Nadal królem Melbourne! - Tenis - Australian Opendpa
 

Hiszpański 22-latek jak nikt inny ma patent na Federera. Do tej pory obaj spotykali się 18 razy, z czego Nadal wygrał 12 meczów. Aktualny numer jeden na świecie dał się Szwajcarowi mocno we znaki szczególnie w zeszłym sezonie, gdy wygrał wszystkie cztery rozegrane z nim spotkania. Ubiegłoroczny finał Wimbledonu Nadal określa zresztą mianem jednego z najważniejszych meczów w swojej karierze. Ale na kortach Melbourne Park nigdy razem nie grali.

Mimo niekorzystnego bilansu to Roger Federer był faworytem finału Australian Open. Przede wszystkim Szwajcar na antypodach miał wyrównać rekord Pete'a Samprasa, który wywalczył 14 tytułów wielkoszlemowych. - Nie po raz pierwszy mierzę się z rekordami. Bardziej się denerwowałem, gdy starałem się wyrównać rekord Björna Borga pięciu zwycięstw w Wimbledonie. Myślałem o tym trzy tygodnie! Teraz denerwowałem się tylko jeden dzień - opowiadał Federer.

Drugim argumentem przemawiającym za Szwajcarem był wyczerpujący, ponadpięciogodzinny półfinał Rafaela Nadala z Fernando Verdasco. Dodatkowo Federer rozgrywał swój mecz półfinałowy z Andym Roddickiem dzień wcześniej, a więc miał więcej czasu na odpoczynek przed decydującym spotkaniem. - Po takim meczu ciężko zregenerować siły w półtora dnia. Jestem zmęczony, ale będę próbował dojść do siebie. Mój cel to zagrać dobry mecz. Nie nastawiam się na zwycięstwo, będę chciał pokazać mój najlepszy tenis - zapowiadał Rafael Nadal.

Federer podkreślał, że wszystko może się rozegrać w głowach tenisistów. - Nadal ma świadomość, że to finał, dlatego względy fizyczne nie będą miały aż takiego znaczenia. Poza tym Nadal jest jednym z najszybciej regenerujących się zawodników w całym cyklu ATP.

Finał rozpoczął się niespodziewanie - od przełamań po każdej ze stron. Federer był lepszy przy podaniu Nadala również w szóstym gemie, dzięki czemu wyszedł na prowadzenie 4:2. W kluczowych sytuacjach brakowało mu jednak koncentracji. Gdy dwa break pointy miał Nadal, Federer potrafił popełnić podwójny błąd serwisowy.

Podanie było jednak jego mocną stroną. Z poprawnym serwowaniem sporo problemów miał natomiast Rafael Nadal. Komentatorzy zwracali uwagę na to, że mogło to być spowodowane problemami kondycyjnymi Hiszpana. Ociekający potem Nadal miał jednak niespożyte siły. Nie odpuszczał żadnej piłki, jakby zapominając o tym, że ma w nogach pięciogodzinny maraton z Verdasco.

Drugi set w 46 minut gładko wygrał Federer. Wielkie emocje rozpoczęły się w trzecim secie. Nieprawdopodobny był dziewiąty gem przy remisie 4:4. Nadal przy swoim podaniu przegrywał już 0:40, ale odrobił straty i wyszedł na prowadzenie. Sytuacja powtórzyła się przy stanie 6:5 dla Szwajcara. Nadal znów był pod ścianą, przegrywał przy swoim podaniu 15:40, ale wyciągnął i ten gem. Próbę nerwów w tie breaku lepiej wytrzymał Rafael Nadal. Federer zaczął popełniać koszmarne błędy, a seta zakończył, a jakże, podwójnym błędem serwisowym.

Roger Federer znów musiał odrabiać straty, ale i tym razem poradził sobie z presją. W czwartym secie powtórzył wynik z drugiego, choć mógł go zakończyć szybciej i w wyższych rozmiarach. Przeciągający się pojedynek musiał być zmorą dla Nadala, który odczuwał zmęczenie przynajmniej od końcówki trzeciego seta. Wtedy prosił już o interwencję masażystę.

Szwajcar wyjaśniał przed finałem, że dużo czasu poświęcił na trening mentalny. Ale ziściło się to, o czym sam wcześniej mówił - finał przegrał w swojej głowie. Wyraźnie to było widać w decydującym secie. W czwartym gemie, gdy Nadal prowadził 2:1, Federer zepsuł łatwą piłkę na 40:0. Grający jak w transie Nadal dodatkowo się nakręcił i przełamał rywala. To był już koniec Federera. Szwajcarowi zaczęły puszczać nerwy i seryjnie popełniał kolejne błędy.

W ósmym gemie wszystko już było jasne. Idący za ciosem Nadal objął prowadzenie 15:0, a w odpowiedzi Federer zagrał... piąty podwójny błąd serwisowy w secie. Dwa pierwsze meczbole Szwajcar jeszcze obronił, ale przy trzecim podejściu górą był już młodszy Nadal.

Odbierając nagrodę za drugie miejsce, Federer nie był w stanie wydusić z siebie jednego pełnego zdania. - Może spróbuję później... - powiedział tylko i rozpłakał się. Słów brakowało także niezwykle szczęśliwemu triumfatorowi Australian Open. - Mogę tylko powiedzieć, że bardzo wszystkim dziękuję. Spotkanie Roda Lavera to dla mnie spełnienie marzeń - mówił.

Laver, którego nazwiskiem został nazwany centralny kort Melbourne Park, specjalnie na tę okazję przyleciał ze Stanów Zjednoczonych. - Dziękuję legendom, które przybyły na to spotkanie - dodawał Federer. Szwajcar zachowywał się, jakby miał świadomość, że zacnym gościom sprawił ogromny zawód. Bo to w końcu on miał w Australian Open wyrównać rekord Pete'a Samprasa w liczbie wielkoszlemowych tytułów. Jeszcze przed turniejem w Melbourne Sampras zapewnił, że atak Federera na jego rekord, czyli 15. zwycięstwo w Wielkim Szlemie, będzie chciał zobaczyć na żywo.

--

Australian Open 2009 - finał singla mężczyzn:

Rafael NADAL (Hiszpania, 1) - Roger FEDERER (Szwajcaria, 2) 7:5, 3:6, 7:6 (7-3), 3:6, 6:2

 
Skomentuj artykuł
 
13 Komentarze
Publikuj
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user
     
  • 13.
    AnnNormalnie nie przepadam za Federerem,ale te dzisiejsze łzy mnie ruszyły. Koniec końców okazało się, że on też ma uczucia. Gratuluję Rafie. I współczuję Rogerowi. A finał był na świetnym poziomie.Opublikowane 01/02/2009 o godz. 21:38
     
     
     
  • 12.
    CajraXMasz rację. Też się boję, że Nadal już nigdy nie da sobie wypuścić zwycięstw z Federerem. Roger swoje i tak jużugrał. Jak Rafa będzie tyle samo tygodni na szczycie to wtedy zobaczymy:) Ważne, żeby oboje rozegrali ze sobą jeszcze wiele tak pasjonujących meczy. Może kiedyś jeszcze uda się Rogerowi wygrać ze swoim pogromcą:)Opublikowane 01/02/2009 o godz. 21:38
     
     
     
  • 11.
    oojokerno cóż;)..Twoja teoria jest Twoją teorią i nic poza tym.Wiem tylko jedno..w turniejach wielkoszlemowych jest 5-2 a we wszystkich spotkaniach 13-6 na korzyśc Nadala.To mówi samo za siebie;).Jeszcze jedno na koniec..kończy się era Rogera Federera a zaczęła się już era RAFAELA NADALA.Pozdrawiam:)Opublikowane 01/02/2009 o godz. 21:24
     
     
     
  • 10.
    DABEKTen placz moim zdaniem byl symboliczny : Federer byl w dobrej formie wypoczety a Nadal wrecz przeciwnie - idealna i mysle ze jedna z ostatnich szans aby go pokonac. A mimo to sie nie udalo...Opublikowane 01/02/2009 o godz. 20:38
     
     
     
  • 9.
    CajraXJa mam inną teorię prawdziwego mężczyzny. Otóż według niej, prawdziwy mężczyzna nie wstydzi się swoich uczuć. Natomiast mężczyzna który płacze w samotności, bo się tego wstydzi, jest tylko zwykłym tchórzem. Roger jest świetny, ale Rafę też bardzo lubię. Zobaczymy jak sie dalej potoczą losy Panów:)Opublikowane 01/02/2009 o godz. 20:31
     
     
     
  • 8.
    VindlexFederer przegrał to spotkanie w swojej głowie, wyraźnie widać było jak nie potrafił wygrywać ważnych piłek. Natomiast podziwiam Rafę za jego zdolność regenerowania sił. Mecz stał na wysokim poziomie i był godny finału, więcej takich meczów i Gl Roger.Opublikowane 01/02/2009 o godz. 20:11
     
     
     
  • 7.
    oojokerZapamiętaj to!!! Prawdziwy mężczyzna płacze w samotności! Facet ma kompleks na tle Rafaela i jeszcze dłuuuugo bedzie płakał:).Rafa wskazuje jemu miejsce w szeregu i tyle;).Rafa number One!!!Opublikowane 01/02/2009 o godz. 20:04
     
     
     
  • 6.
    CajraXI cóż z tego, że się rozpłakał. Ma do tego prawo jak każdy facet. Widzę, że żyjesz w tym zaścianku Polski, który ma utarte stare schematy i stereotypy. Żyj w tym mylnym przeświadczeniu dalej. Łzy oznaczają głęboko przeżywane uczucia. Zapamiętaj to. Sam nie wstydzę się płakać i mam jeszcze większy szacunek do Rogera, że nie tłumił tego w sobie. Roger jesteś i tak największy!Opublikowane 01/02/2009 o godz. 19:26
     
     
     
  • 5.
    verminaardffOpublikowane 01/02/2009 o godz. 17:14
     
     
     
  • 4.
    oojokerRafa na złość naszym komentatorom pokazał,że jest jest WIELKI;).Fed Express rozpłakał się jak dzieciak,który nie dostał swojej nagrody,to było żałosne.Do Samprasa może wynikami dorówna,klasą zaś nie.Brawo Rafa!!!Opublikowane 01/02/2009 o godz. 16:44
     
     
     
  • 3.
    gama28Zawsze przykro mi było patrzeć na przegrywającego Federera, bo zawsze uważałam go za zawodnika z klasą. Dziś niestety jego łzy budziły nie tyle sympatię co politowanie i pewien rodzaj niesmaku. Mistrz z takim dorobkiem powinien znieść mężnie porażkę. Nadal choć młodszy wydaje się być jednak bardziej dojrzałym zawodnikiem...Opublikowane 01/02/2009 o godz. 16:21
     
     
     
  • 2.
    gama28A ja gratuluję redakcji szybkiej podmainy artykułu. Tekst o tym, że "Federer tylko momentami nawiązywał równą walkę z Nadalem" był mocno przesadzony...Opublikowane 01/02/2009 o godz. 16:20
     
     
     
  • 1.
    ŁucjaSuper że wygrał Nadal!:)
    Naprawdę świetny mecz godny finału. Ale szkoda mi się zrobiło Federera jak się rozpłakał. A i podziwiam Rafaela Nadala za to co zrobił. Grać dwa mecze po 5 setów z czego ten z Verdasco to by wyczerpujący i to mocno potem wygrać w finale. BRAWO
    Opublikowane 01/02/2009 o godz. 16:14
     
     
     
 
 
Nie przegap
Eurosport.com
 
Na Facebooku
 
Na Twitterze
 
Na komórkę