Tenis - ATP Tour
08/02/2010 - 08:06Feliciano Lopez i Marin Cilic z tytułami

Hiszpan Feliciano Lopez okazał się najlepszym zawodnikiem turnieju ATP w Johannesburgu. W finale pokonał Francuza Stephana Roberta 7:5, 6:1. W Zagrzebiu po raz drugi z rzędu triumfował Chorwat Marin Cilic, który w decydującym pojedynku okazał się lepszy od Niemca Michaela Berrera.
Finał w Południowej Afryce miał dość jednostronny przebieg. Tenisista urodzony w Toledo, który w półfinale wyeliminował turniejową „1”, Gaela Monfilsa, dominował w każdym elemencie gry. Zaserwował 11 asów i trzykrotnie przełamywał podanie rywala. 30-letni Francuz, dla którego był to pierwszy finał w rozgrywkach, toczył wyrównaną walkę tylko do stanu 5:5 w pierwszej partii. Później szala zwycięstwa przechylała się już tylko na hiszpańską stronę. Dla Lopeza, który dwa razy w karierze docierał do ćwierćfinału Wimbledonu, jest to drugi tytuł w karierze. Blisko sześć lat temu, zwyciężył w Wiedniu, w finale ogrywając Argentyńczyka Guillermo Canasa.
- On nie miał nic do stracenia. Presja była po mojej stronie i dlatego na początku grałem trochę nerwowo. Jak wygrałem pierwszego seta, wszystko się zmieniło. Grałem dużo swobodniej i dokładniej – mówił szczęśliwy zwycięzca, który w rozpoczynającym się w poniedziałek turnieju w Rotterdamie, o awans do drugiej rundy zagra z Rosjaninem Nikołajem Dawidienką.
Więcej dramaturgii miał drugi niedzielny finał, rozegrany w Zagrzebiu. Tam naprzeciw siebie stanęli Marin Cilic i Michael Berrer. Obecność Niemca w tej fazie turnieju było sporym zaskoczeniem dla znawców dyscypliny. Tenisista ze Stuttgartu zajmuje obecnie miejsce w siódmej dziesiątce światowego rankingu, a jego trenerem jest Włoch Claudio Pistolesi (w przeszłości był mężem słynnej izraelskiej zawodniczki, Anny Smasznowej).
W pierwszym secie o zwycięstwie Cilica zadecydowało jedno przełamanie. Chorwat solidnie serwował i grał bardziej ofensywnie. W drugiej odsłonie obaj panowie cały czas pilnowali swoich gemów serwisowych i po godzinie walki o wszystkim zadecydował tie-break. W dodatkowej rozgrywce minimalnie lepszy okazał się Niemiec, zwyciężając do pięciu. Na deser pozostała więc trzecia partia, która miała rozstrzygnąć losy końcowego triumfu. Niesiony dopingiem chorwackiej publiczności, Cilic, wyraźnie przyspieszył i w czwartym gemie przełamał. Ostatecznie, po ponad dwóch godzinach, wygrał 6:4, 6:7(5), 6:3 i mógł się cieszyć z drugiego w tym roku, a piątego w karierze skalpu.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0