Tenis
14/07/2010 - 19:38 - Aktualizacja 14/07/2010 - 19:44Amatorski Tenis Polski: Narodowe MP

Już w najbliższy weekend najważniejszy turniej w naszym kalendarzu – XXVI Narodowe Mistrzostwa Polski. Zawody rozpoczną się w sobotę, natomiast w niedzielę, podczas uroczystego otwarcia zawodów oraz tradycyjnego „Players’ Party”, zostanie skonsumowany poprzedni sezon.
Słowo „skonsumowany” jest na miejscu, i to bardzo. Organizatorzy – po pierwsze – ogłoszą wyniki plebiscytu atp na najlepszych zawodników, najlepszy turniej, najlepszy ośrodek itd. 2009 roku. Po drugie – nakarmią uczestników nie tylko przemówieniami.
Warto zanotować albo zapamiętać ten adres: hala sportowa Centrum Sportu i Rekreacji, Park 3 Maja, ul. Małachowskiego 7. Oczywiście w Łodzi. Początek o 19:00.
Skoro jesteśmy już przy zaproszeniach, to przypomnijmy od razu także o tegorocznych eliminacjach do Australian Open amatorów 2011. Pierwszy z ośmiu turniejów eliminacyjnych KIA Soul Australian Open odbędzie się już 31 lipca – 1 sierpnia.
Czasu zostało więc niewiele, ale jeśli ktoś już wybrał sobie partnera/partnerkę na ten sezon, to może pomyśleć o jakimś sprawdzianie aktualnej formy i doskonaleniu zgrania. Np. podczas turnieju mikstowego na kortach Orła w Warszawie (piątek, 16 lipca, godz. 18:00).
Do ostatniego meczbola
W najbliższych tygodniach wszyscy, którym marzy się wyjazd do Melbourne, będą zapewne szukać w kalendarzu możliwości występu w mikście. W miniony weekend gra mieszana była w programie. np. Pucharu Prezydenta Miasta Katowice na kortach Pro-Ten w Janowie.
Rzadko zgłasza się aż 14 par, ale powód już znamy. Dwie najwyżej rozstawione – Katarzyna Bieniec i Dariusz Nowak (nr 1) oraz Katarzyna Bednarz i Tomasz Wawrzyniak (nr 2) – nie mogą tego sprawdzianu uznać za udany, ponieważ wygrały łącznie tylko jeden mecz. Od zwycięstwa do zwycięstwa szli natomiast Aleksandra Dziuba i Wojciech Stuchlik, którzy w finale pokonali Annę i Piotra Wichów 6:3, 6:1.
Pani Anna wystąpiła także w finale singla kat. open, do którego dotarła w tempie ekspresowym – najpierw wolny los, potem szybkie 6:0, 6:1 oraz krecz rywalki w półfinale. W ostatnim meczu zabrakło więc, być może, odpowiedniego rytmu gry. W każdym razie ten pojedynek zakończył się zwycięstwem Hanny Listek 4:6, 6:3, 6:4.
Żaden z „papierowych” faworytów nie dotarł natomiast do finału kat. open mężczyzn. Główne trofeum zdobył Michał Piękoś po finałowym 6:3, 6:2 z Wojciechem Stuchlikiem, co na pewno trudno uznać za niespodziankę.
W pozostałych kategoriach pierwsze miejsca zajęli: singiel kobiet +40 – Anna Czarnecka; singiel mężczyzn +40 – Bogdan Głąb; +50 – Roman Wędrocha; debel kobiet – Monika Rogowska i Ewa Sobczak; debel mężczyzn – Stanisław Obidowicz i Krzysztof Sieniawski.
Zawody trwały przez trzy długie dni. W przetrwaniu morderczego upału uczestnikom pomogła klubowa restauracja, czynna nawet dłużej niż do ostatniego meczbola.
Głos na tenis
Na swojego prezydenta, nie tylko z powodu zbliżających się wyborów lokalnych, mogą liczyć tenisiści ze stolicy Podkarpacia. Puchar Prezydenta Miasta Rzeszowa to przecież impreza cykliczna, więc nikt nie powinien łączyć jej z żadną kampanią. Może tylko z kampanią promocji tenisa.
W Rzeszowie i okolicach są już tenisiści, których do gry namawiać nie trzeba, choć oczywiście mogłoby być ich jeszcze więcej. W najbliższym czasie trudno byłoby im jednak przebić się przez gąszcz faworytów. W finale kat. open Damian Pszczółkowski (nr 3) pokonał Krzysztofa Karwańskiego (nr 1) 6:0, 1:6, 6:1. W deblu najlepsi okazali się najwyżej rozstawieni Grzegorz Cudo i Witold Fryc, natomiast finał kat. +45 nie został dokończony z powodu kontuzji Piotra Mosonia (pierwsze miejsce dla Wacława Izdebskiego).
Bez zaskoczenia
Na kortach warszawskiej Szkoły Tenisa Net coraz częściej udaje się połączyć singla z deblem. W grze podwójnej o mistrzostwo tego ośrodka rywalizowały cztery pary systemem ligowym. Komplet zwycięstw odnieśli Jakub Książek i Maurycy Mrówczyński.
Nazajutrz do walki o Grand Prix przystąpili soliści. Najlepiej, zresztą zgodnie z rankingowymi przewidywaniami, spisał się Marcin Branicki, choć nie bez trudu pokonał w finale Zbigniewa Krajewskiego 9:7.
Z Krakowa do Olecka
Trzeba dokładnie czytać komunikaty turniejowe, żeby nie ruszyć z rakietą w złą stronę. Jeśli bowiem ktoś upatrzył sobie w kalendarzu Puchar Jerzego Borczyka z Krakowa, ale przerwał lekturę już na dacie i nazwie zawodów, to nie zazdrościmy… 16 graczy zapoznało się z dokumentem dość starannie i pojechało do… Olecka, gdzie dla swoich imprez wymyślają takie nazwy, aby zainteresować jak najwięcej chętnych.
Warto też zauważyć, że turniej – dzięki czworgu Białorusinów – miał obsadę międzynarodową. Najlepsi okazali się jednak przyjezdni z nieco bliższych okolic: w finale Oskar Prokopek z Ożarowa pokonał 6:4, 6:3 Karola Goworowskiego z Suwałk.
Przygody pana Michała
Trzeci w tym sezonie turniej o Grand Prix Toyoty w Olsztynie wygrał Michał Smoczyński. Może trochę niespodziewanie, ale na pewno w pełni zasłużenie. Nie zawsze przecież udaje się pokonać jednego dnia dwóch najwyżej rozstawionych. A pan Michał odprawił Mirosława Badurę (nr 2) 6:3, 6:3 i – w finale – Przemysława Zielińskiego (nr 1) 6:7, 6:3, 6:3.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
0 Do 0 z 0