Tenis - ATP Masters Rzym
30/04/2010 - 21:57Kubot dla eurosport.pl: Bryanów nie rozróżniam

- Zagraliśmy bardzo słabo, ale nasza klasa polegała na tym, że mimo problemów udało nam się wygrać. W półfinale chcemy zagrać z braćmi Bryanami, bo jeszcze nigdy z nimi nie wygraliśmy i mam nadzieję, że w końcu to zrobimy. Powiem szczerze, że ciężko mi odróżnić Mike’a od Boba – powiedział Kubot.
Z Łukaszem Kubotem, najlepszym polskim singlistą, rozmawiał w Rzymie Piotr Kaszubski
Wczoraj mówił pan, że cieszy się z gry z Dlouhym i Paesem, bo rywale są ostatnio w słabej formie. Dziś te słowa się potwierdziły. Rywale zagrali fatalnie…
ŁUKASZ KUBOT: Ogólnie cały mecz stał na niezbyt wysokim poziomie. Dziś nasza wielkość polegała na tym, że grając słabo umieliśmy wygrać. To zwycięstwo powinno dodać nam więcej pewności siebie. W sobotę musimy zagrać zdecydowanie lepiej. Dziś wieczorem obejrzymy jeszcze mecz naszych rywali, a potem usiądziemy z trenerem i ustalimy taktykę.
Po spotkaniu zostaliście jeszcze na korcie i odbijaliście przez kilka minut. Czuliście niedosyt tenisa?
Odbijaliśmy, żeby złapać rytm meczowy, bo nie było dziś za dużo wymian. Dwie-trzy piłki decydowały o wygraniu punktu. Podobnie jak rywale popełniliśmy dużo niewymuszonych błędów, dlatego chcieliśmy jeszcze poodbijać.
W środę skręcił Pan kostkę. Czy już jest lepiej?
Na pewno jest lepiej niż wczoraj. Z bólem serca podjąłem już ostateczną decyzję o wycofaniu się z turnieju w Belgradzie, który zacznie się w przyszłym tygodniu. Moje serce podpowiadało mi, żebym jechał i próbował, ale zdrowie jest najważniejsze i musiałem odpuścić. Tym bardziej, że za tydzień zaczyna się wielka impreza w Madrycie, na którą chce być już w pełni gotowy. W Rzymie gram czwarty turniej z rzędu, więc przerwa od tenisa się przyda. Lekarze twierdzą, że moja noga potrzebuje odpoczynku, a w ciągu następnego tygodnia powinno być już z nią wszystko ok.
Kostka jest skręcona czy podkręcona?
Definitywnie skręcona. Już kilka razy w tym roku ją podkręcałem. Cały czas gram z bandażem.
Dziś pana partner Oliver Marach wystąpił w koszulce ze swoim nazwiskiem na plecach? Był jedynym zawodnikiem z całej czwórki na korcie, który tak zrobił. Dlaczego?
To jest ogólnie pomysł deblistów, aby promować grę podwójną. Żeby ludzie, którzy pierwszy raz przychodzą obejrzeć mecz wiedzieli kto gra. Ja jednak nie mam takiej koszulki.
Jeśli zagracie jutro z Bryanami (muszą dziś późnym wieczorem pokonać duet Almagro/Granollers), to będzie chyba najlepsza promocja debla?
Na pewno. Nie skreślałbym jednak Hiszpanów. Almagro jest bowiem bardzo nieobliczalny. Potrafi fantastycznie zagrać i ma na swoim koncie wygrane m.in. z parą Nestor/Zimonjić. Oczywiście faworytami są amerykańscy bracia. Ich szanse na wygraną oceniam na 60 do 40.
Z kim wolicie się zmierzyć?
Niby powinniśmy zagrać z Hiszpanami, bo z Bryanami jeszcze nigdy nie wygraliśmy. Jestem ambitny i chce jednak zwyciężyć ich po raz pierwszy, bo w końcu musi nam się udać. Mamy z nimi fatalny bilans.
Czy Pan rozróżnia Mike’a od Boba, bo wiele osób ma z tym problem?
Powiem szczerze, że nie (śmiech).
Z Bryanami sobie nie radzicie, a Fryta z Matką ograli ich w ostatnich czterech meczach. Może zadzwoni Pan do któregoś z nich po poradę?
Ja już dawno powiedziałem, że Fryta z Matką są nieobliczalnym deblem. Potrafią wygrać z każdym, ale też polec ze słabeuszami. Nie będę dziś jednak do nich dzwonił (śmiech). Oni mają zupełnie inną taktykę. Po dwóch trzech uderzeniach kończą wymianę. Ich gra opiera się na mocnym serwisie. My staramy się trzymać z głębi kortu i dłużej trzymać piłkę.








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 2 z 2