Polak od samego początku prezentował się bardzo dobrze. Jeśli tylko udawało się odpowiedzieć na mocny serwis rywala i rozpocząć wymianę, Kubot zwykle skutecznie zdobywał punkty efektowną grą na siatce. Łukasz pierwszego seta wygrał do czterech. W drugim pozwolił się przełamać na 2:3, co zadecydowało o wygranej Serba również 6:4.
Przewidywany przez ekspertów stacji Eurosport półfinał z Rafaelem Nadalem był bardzo bliski, żeby nie powiedzieć "wydawał się pewny", po siedmiu gemach trzeciego, decydującego seta. Polak wcześnie przełamał na 3:1, żeby potem prowadzić 5:2.
Trzy gemy przewagi w tym wyrównanym pojedynku, nawet przy podaniu rywala, stanowiło ogromny kapitał, którego pozornie nie dało się zmarnować. Niestety Polak z każdą chwilą tracił siły. Troicki momentalnie wygrał trzy kolejne gemy. Kubot zdobył się na jeszcze jeden wysiłek zwyciężając partię przy swoim podaniu na 6:5. Od tej chwili jednak bardziej powłóczył nogami niż biegał po korcie. Do zakończenia spotkania Polakowi udało się wygrać już tylko jedną piłkę - w trie-breaku.
Z jednej strony żal, bo prawdopodobny półfinał z Rafaelem Nadalem był bardzo blisko. Z drugiej trzeba cieszyć się z co najmniej przyzwoitego początku sezonu. Niech ćwierćfinał w Dausze będzie zapowiedzią udanych dwunastu miesięcy. Twardym faktem już teraz jest umocnienie się Kubota w pierwszej setce ATP.
Łukasz Kubot - Viktor Troicki 6:4, 4:6, 6:7 (1/7)



Other Agency




















