Turniej w brazylijskim Costa do Sauipe układał się dla Kubota wyśmienicie. Pnący się w rankingu Polak awansował do finału singla i gry podwójnej. Rywalizacji z nim nie wytrzymali m.in. dużo wyżej notowani Hiszpan Alberto Montanes (w singlu i w deblu) oraz Rosjanin Igor Andriejew.
Piękny sen trwał aż do meczu finałowego z Hiszpanem Juanem Carlosem Ferrero (ATP 22). Turniejowa "jedynka" okazała się jeszcze trudniejszą przeszkodą niż Serb Novak Djoković przed rokiem w Belgradzie (pierwszy finał singla w karierze Kubota).
Od pierwszych piłek widać było po Kubocie dużą tremę. Zapowiedzią kłopotów był otwierający gem, który Polak przegrał przy swoim podaniu do zera. W kolejnym udało mu się wprawdzie odrobić straty, ale był to jedyny taki moment w meczu.
Każdy z kolejnych 11 (!) gemów kończył się zwycięstwem Ferrero. Zadziwiająca była bezradność Polaka przy swoim podaniu. Urodzony w Bolesławcu tenisista oddał rywalowi wszystkie gemy serwisowe, mimo że potrafił prowadzić już 40/0 (jak na początku 2. seta).
Im bliżej było końca spotkania, tym mniej było widać wiary po Kubocie. Ostatnie akcje meczu 27-letni tenisista rozgrywał na sztywnych nogach oddając rywalowi łatwe punkty. W całym - trwającym ledwie godzinę - meczu Polak wygrał zaledwie... 30% procent piłek (24/80).
Pomimo przekonującego zwycięstwa Ferrero chwailił Kubota. - Gratuluję Łukaszowi. Rozgrywa świetny sezon i jestem pewien, że jeszcze wiele dobrego przed nim - mówił.
- Chciałem przeprosić kibiców za moją grę. W ciągu tygodnia rozegrałem wiele meczów. Ciągle mam przed sobą finał debla. Mam nadzieję, że zostaniecie i będziecie mnie wspierać - zwrócił się do kibiców Kubot.
W przeciwieństwie do singla polski tenisista, w parze z Austriakiem Oliveren Marachem, uchodził za faworyta do tytułu w grze podwójnej. Do Brazylii obaj przyjechali przecież prosto z Santiago de Chile, gdzie nie mieli sobie równych.
Na drodze Kubota i Maracha po piąty deblowy triumf w imprezie rangi ATP stanęli Marcelo Granollers (Hiszpania) i Pablo Cuevas (Urugwaj). Naprzeciw siebie stanęły więc dwa najwyżej rozstawione w turnieju deble. Początek meczu był bardzo obiecujący dla polsko-austriackiej pary. Grający z "jedynką" tenisiści przełamali rywali i prowadzili 3:0.
Od tego momentu jednak Granollers i Cuevas przejęli inicjatywę, wykorzystali trzy break pointy (przy jednym Kubota z Marachem) i wygrali pierwszego seta 7:5. Przewaga jednego przełamania - zdobyta na samym początku - dała im również zwycięstwo w kolejnej partii (6:4).
Występ Kubota w Brasil Open i tak jednak można uznać za olbrzymi sukces. Polak solidnie się wprawdzie napracował (8 meczów w 7 dni), ale dzięki dobrej grze zarobił ponad 50 tys. USD (39,780 w singlu + 12,800 w deblu). Dodatkowo wzbogacił się o 150 pkt, co w najnowszym rankingu ATP da mu pewny awans do najlepszej "50".
----------------------------------------------------------------------------------------------
Wynik finału gry pojedynczej:
Juan Carlos Ferrero (Hiszpania, 1) - Łukasz Kubot (Polska) 6:1, 6:0
Wynik finału gry podwójnej:
Pablo Cuevas, Marcel Granollers (Urugwaj, Hiszpania, 2) - Łukasz Kubot, Oliver Marach (Polska, Austria, 1) 7:5, 6:4



From Official Website






















w gemach ...Opublikowane 15/02/2010 o godz. 00:33