Tenis - ATP Bastad
13/07/2010 - 16:37 - Aktualizacja 13/07/2010 - 21:18Ołówek się stępił, Jerzyk się obciął

Turnieju w Bastad nie będą miło wspominać Michał Przysiężny i Jerzy Janowicz. O ile porażkę "Ołówka" można zrozumieć, bo rywalem był doświadczony Tommy Robredo, o tyle ciężko usprawiedliwić Janowicza - popularny "Jerzyk" grał ze sklasyfikowanym o 230 pozycji niżej na liście ATP Erwinem Eleskoviciem.
Michał Przysiężny nie był oczywiście faworytem meczu 1. rundy z Robredo. Jednak Polak w pierwszym secie zaprezentował się z dobrej strony. Niestety w drugim opadł z sił i nie potrafił nawiązać walki z zajmującym 36. miejsce w rankingu ATP Hiszpanem.
Przed spotkaniem z Tommym Robredo już w 1. rundzie turnieju ATP na kortach w szwedzkim Bastad, wiele osób zadawało sobie pytanie, czy Michał Przysiężny sprawi podobną niespodziankę, jak w Wimbledonie. Wówczas "Ołówek" wyeliminował, również w 1. rundzie, Chorwata Ivana Ljubicica. Po pierwszym secie mogło się wydawać, że są na to duże szanse.
Mecz, który przypominał typowe tenisowe szachy, nie należał do najbardziej zaciętych. Ten kto serwował, wygrywał gema. Przysiężny kilka razy efektownie zagrał przy siatce, czym ośmieszył doświadczonego rywala. Niestety Polak miał także dużo problemów z celnością przy serwisie Robredo - piłka po jego uderzeniach, co rusz lądowała poza kortem. Mimo wszystko, tenisista z Głogowa zasłużył na pochwały - nie było widać wielkiej różnicy między nim, a ćwierćfinalistą ubiegłorocznego French Open. Aż do tie-breaka. Wtedy Hiszpan wziął się do roboty i pięknym asem zdobył decydujący punkt, zapewniający mu wygraną 7:6 (3) w pierwszym secie.
Druga partia od samego początku należała do zawodnika z Barcelony, który już w drugim gemie zdołał przełamać Przysiężnego. Polak, po swoim serwisie, pokusił się o zdobycie trzech gemów, ale przez cały czas wydarzenia na korcie kontrolował Robredo. Mecz zakończył się po kolejnym zbyt mocnym forhendzie Przysiężnego, po którym piłka poszła w aut.
Mimo porażki Polak zasłużył na pochwały. Nie ulega jednak wątpliwości, że zanim dojdzie do drugiego zwycięstwa z rywalem pokroju Ljubicicia, minie jeszcze dużo czasu.

O takim sukcesie, póki co, nie ma co nawet marzyć Jerzy Janowicz (ATP 253). 19-latek z Łodzi zaczął obiecująco pokonując w kwalifikacjach najwyżej rozstawionego Włocha Simone Vagnozziego. Po wylosowaniu w I rundzie turnieju głównego dużo niżej notowanego Szweda Ervina Eleskovivia (ATP 483) można było wierzyć, że ta dobra passa zostanie podtrzymana.
Nic z tego. Polak grał bardzo nierówno, dobre akcje przeplatając beznadziejnymi. 23-letniemu Eleskoviciovi wystarczyła dobra dyspozycja serwisowa (9 asów - Janowicz 2), by kontrolować mecz. W odpowiednim momencie umiał też wykorzystać słabość młodszego rywala przełamując go po razie w pierwszym i drugim secie.
To wystarczyło by awansować do II rundy. Po gemie na 3:1 w drugim secie Szwed wprawdzie nieco zwolnił (Janowicz wygrał trzy swoje kolejne podania na czysto), ale nie dał rywalowi nawet jednej szansy na przełamanie (w całym meczu Polak miał tylko jednego break pointa). Najwięcej emocji było w ostatnim, 10 gemie, gdy Jerzyk dwukrotnie doprowadził do równowagi, ale przy trzeciej piłce meczowej wreszcie skapitulował, przegrywając 3:6, 4:6.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tommy Robredo - Michał Przysiężny 7:6 (3), 6:3
Erwin Eleskovic - Jerzy Janowicz 6:3, 6:4







You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 1 z 1