Jako że w turnieju w raz rozpalonym słońcem, raz spowitym deszczem Acapulco pula nagród sięgnęła blisko miliona dolarów, Kubot wróci z Meksyku z czekiem na pokraźną sumkę. Za efektowne zwycięstwo bez straty gema Polak z Austriakiem zarobili do podziału 66 900 dolarów.
Łukasz Kubot, który wbrew podpowiedziom komentatorów ani myśli rezygnować z gier deblowych na korzyść kariery singlisty, z Acapulco będzie miał mieszane wspomnienia. W drugiej rundzie turnieju singlowego pokazał się z dobrej strony, ale z rozstawionym z jedynką Fernando Verdasco, dziesiątym tenisistą na świecie, trudno było mu ugrać coś więcej niż siedem gemów.
Niepocieszony Kubot satysfakcji poszukał więc w turnieju deblowym. Kolejne rundy przechodził pewnie, zacięty był dopiero półfinałowy mecz z Czechem Martinem Dammem i Słowakiem Filipem Polaskiem. Takiego scenariusza w finale trudno się było jednak spodziewać. Stanęło na tym, że Kubot z Marachem nie stracili nawet gema!
Zemsta była słodka, bo zeszłoroczny finał Acapulco panowie przegrali w super tie-breaku. Rower w tegorocznym finale dał polsko-austriackiemu duetowi drugi w tym roku, a piąty w ogóle tytuł. Na kolejny trzeba będzie poczekać przynajmniej dwa tygodnie. W poniedziałek Łukasz Kubot wraca do Polski na starcie z Finami w Pucharze Davisa.



Imago




















