Dla naszej reprezentacji to drugi medal w mistrzostwach, które kończą się w niedzielę.
Po tym jak Polacy w piątek awansowali do półfinału, wiadomo było, że mają zapewniony co najmniej brązowy medal. Bez żadnego napięcia podeszli zatem do przedłopudniowego, sobotniego meczu o grę w finale.
Nasi pingpongiści nie dali większych szans znakomitej francuskiej parze Damiena Eloi i Emmanuel Lebesson i zwyciężyli 4:2.
Finał, który rozpoczął się o godz. 16 miał bardzo emocjonujący przebieg. Nasi zawodnicy zmierzyli się w nim z wielkimi faworytami mistrzostw, niemiecką parą Timo Boll i Christian Suess. Wiadomo było, że to gospodarze mają większe szanse na zwycięstwo.
Polacy pokazali, że nie zamierzają łatwo sprzedać skóry. Co najmniej dwa razy znakomicie odrabiali straty, a to co zrobili w czwartym secie zasługuje na najwyższe uznanie. Przegrywali już 1:6, ale potrafili wygrać 12:10. Kluczowy dla wyniki meczu był piąty set.
Wandźi i Lucek świetnie go rozpoczęli, ale ostatniecznie ulegli 9:11. W ostatniej partii dominacja gospodarzy nie podlegała już dyskusji. Boll i Suess zwyciężyli 11:6 i tym samym po raz trzeci z rzędu wywalczyli złote medale w deblu.
Błaszczyk to w tej chwili najbardziej utytułowany zawodnik w Polsce. Ma już 35 lat, ale nadal imponuje formą. Wang Zeng Yi, który przyjechał do naszego kraju w 2001 roku, ma polskie obywatelstwo od 2004. Występuje w Bogorii Grodzisk Mazowiecki. Ma 26 lat, żonę Polkę i córkę. Świetnie mówi po polsku.
- Także na ten temat



Imago


















