Oglądaj Eurosport i Eurosport 2 na żywo na ekranie Twojego komputera. Zarejestruj się TUTAJ
Wielcy nieobecni igrzysk
W całej gorączce przedolimpijskiej chciałbym zwrócić uwagę na temat, który „zaatakował” mnie już kilkukrotnie podczas bieżącego sezonu. Wskazując faworytów do medali, popatrzmy choć na chwilę na tych, których zabraknie podczas tej walki. Pasmo wypadków, które dotyka w ostatnim czasie zawodników Pucharu Świata to prawdziwa plaga.
Częste kontuzje kolan to standard, ale widać równocześnie wiele innych przypadków, widać jak wielka jest skala problemu. Wypadki dotykają slalomistów w równym stopniu jak specjalistów konkurencji szybkich, powody absencji zawodników bywają przeróżne. Mało widujemy efektownych upadków, raczej docierają informacje o kontuzjach podczas treningu. Czy chodzi tutaj o pech? Nie sądzę.
Trudno nawet poskładać listę pauzujących. Zapamiętałem kilka postaci najbardziej charakterystycznych. Do wielkich, którym powtarzające się kontuzje nie pozwoliły na przygotowanie do dalszych startów zaliczyć można: Kalle Pallander, Giorgio Rocca, Reiner Schoenfelder. Ci pierwsi definitywnie zrezygnowali, Rainer jeszcze walczy o miejsce w reprezentacji – niestety kolejne powroty wychodzą mu raczej słabo.
Następna grupa to TOP zawodnicy zapowiadający wielki comeback: Lara Gut, J B Grange, John Kucera, Christoph Grubber czy Martina Schild. Wielkie gwiazdy, mistrzowie, o których zapewne jeszcze usłyszymy. Jeszcze inni, to stawiający czoła niedogodnościom ale równocześnie odnoszący sukcesy i pozostający w czołówce: Ivica Kostelić i Didier Cuche. Ivica od poprzedniego sezonu walczy z kontuzją kręgosłupa. Twardziel – Didier ostatnio złamał palec, ale przypomnę że już podczas grudniowego treningu miał wypadek w Val ‘d Isere. Upadł solidnie łamiąc żebro. Nie wiem, czy powodów dopatrywać się można w coraz trudniejszych trasach? Coraz większym „ścisku” w czołówce? Coraz większym obciążeniu podczas treningu na tyczkach? Raczej powodów dopatruję się w coraz bardziej wyśrubowanym treningu fizycznym.
Moim zdaniem trenerzy receptę na sukces znajdują w przygotowaniu fizycznym zawodników. W technice ostatnio niewiele się zmienia, w pewnym sensie wszyscy jeżdżą podobnie. Równocześnie, lodowo przygotowane i co za tym idzie coraz trudniejsze fizycznie trasy, nowe konstrukcje nart powodują coraz większe obciążenia i wymagania. U poszczególnych zawodników co jakiś czas „siada” to i owo – a to kolanko, a to kręgosłup. Zwracam uwagę, że są to ludzie będący pod stałą opieką lekarską. Przyglądałem się kilkukrotnie mistrzom podczas popołudniowych konferencji prasowych. Ledwo chodzili, … a rano uśmiech na twarzy i pełen gaz. Mistrzowska robota farmaceutów (?).
Tak naprawdę spektakularnych wypadków podczas zawodów jest niewiele, wielka jest natomiast ilość wypadków na treningach. My zauważamy tylko tych najbardziej znanych, ale lista jest bardzo długa. Trudno mi wskazać receptę na ten problem. Nie wierzę w decyzje FIS-u. Zmiany w sprzęcie? Łatwiejsze trasy to mniej spektakularne zawody i równocześnie mniejsze różnice między zawodnikami. Może bardziej podkręcone slalomy, czyli równocześnie wolniejsze przejazdy? Moim zdaniem najprostszym środkiem do wprowadzenia od zaraz, są bardziej rygorystyczne kontrole antydopingowe. Przeprowadzane nie tylko po starcie w zawodach, ale również podczas okresu przygotowawczego. Pewnie recepty na ten problem nie da się znaleźć i ryzyko zostanie wkalkulowane w żywot narciarza – zawodowca.
Na pocieszenie pozostaje fakt, że nawet jeśli kontuzje wykluczają z dalszej kariery sportowej, to są raczej niegroźne dla życia i dalszego funkcjonowania człowieka. Jeśli jednak fakt powiększania się ryzyka pozostanie potwierdzony w przyszłości, to cieszę się że pozostaje mi tylko komfortowa rola obserwatora.
























You are logged in as administrator