Bazelak to strongman, kulturysta, karateka i fighter MMA w jednym. Już dawno proponował Mariuszowi Pudzianowskiemu starcie, ale ten nawet się tym nie zainteresował.
I teraz "Vanderlei" systematycznie wbija szpilę w Mariusza Pudzianowskiego. Wyśmiewał go już po walce z Yusuke Kawaguchim, a po "kompromitującej" porażce z Timem Sylvią nie zostawił na nim suchej nitki.
- Kilka uderzeń wystarczyło, aby Pudzianowski szybko odklepał w sytuacji, gdzie mógł jeszcze spokojnie powalczyć. To zachowanie pokazało ewidentnie, że ten pseudowojownik MMA kompletnie nie ma serca do walki i poddaje się przy najmniejszej presji, jaką wywrze na niego przeciwnik - uważa Kamil Bazelak.
Według niego szansę na zwycięstwo z Pudzianowskim ma każdy, nawet przeciętny fighter, wystarczy, że ruszy do zdecydowanego ataku. Bazelak podważa też tłumaczenia Mariusza Pudzianowskiego, który w trakcie walki z Amerykaninem pogruchotał stopę.
- Pudzianowski poruszał się na ringu tak jak zwykle. Nie kulał, nie kuśtykał. Każdy lekarz zanegowałby od razu fantastyczną opowieść niedoszłego mistrza MMA. Z ringu po przegranej walce Pudzianowski również uciekał żwawo, bez objawów jakiegokolwiek złamania. Przypuszczalnie mogło być tak, że w przypływie frustracji po przegranej walce zaczął wyładowywać złość na sprzęcie w szatni i w coś przywalił nogą, co spowodowało powyższe złamanie, pęknięcie tudzież inny uraz - mówił Kamil Bazelak, apelując do "Pudziana", żeby więcej się nie ośmieszał na ringu.



Eurosport





















MMA trenuje niby pół roku ale cały czas powtarza że trenuje boks już 5 lat i karate około 15 lat (sory jezeli cos przekreciłem niechce mi się teraz szukać dokładnie)a więc po takim czasie treningu z taką siłą powinien tą walke rozstrzygnąć w ciągu minuty i w stujce uderzeniami a w walce pokazał moze 3 kopniecia i pare nie udolnych sprowadzen do parteruOpublikowane 23/05/2010 o godz. 13:41