Dla 40-letniego Nastuli była to pierwsza walka od 2008 roku, kiedy na gali Sengoku przegrał z Koreańczykiem Dongi Yangiem. Pięć miesięcy później miał stoczyć swój pierwszy bój na zasadach MMA w Polsce, jednak gala z winy organizatorów i słabej sprzedaży biletów nie odbyła się.
Po dwóch latach nareszcie się udało. Podczas piątkowej gali MMA Fighters Arena Łódź rywalem mistrza olimpijskiego w judo z Atlanty był 29-letni Japończyk Yusuke "Godzilla" Masuda. Co ciekawe, podczas niedoszłej batalii przed dwoma laty polski wojownik także miał się spotkać z zawodnikiem z Kraju Kwitnącej Wiśni Koji Kanechiką.
Masuda nie jest rywalem z górnej półki MMA. Obecnie trenuje w teamie mistrza olimpijskiego w judo z 1992 roku Hidehiko Yoshidy i stoczył kilka pojedynków ze słabszymi rywalami. W odróżnieniu do Polaka, który miał przyjemność rywalizować z wielkimi gwiazdami MMA: Antonio Rodrigo Nogueirą (były mistrz Pride & UFC), Aleksandrem Emelianenką czy Joshem Barnettem (były czempion UFC).
Piątkowa potyczka rozstrzygnęła się błyskawicznie - Polak trafił rywala mocnym podbródkowym i po chwili Masuda leżał już przy narożniku. Dla tak doświadczonego wojownika, jakim jest Nastula, dobicie rywala było już tylko czystą formalnością. Kombinacja ciosów doprowadziła niemal do utraty przytomności Japończyka. Walka skończyła się po 26 sekundach.
To lepszy rezultat od Mariusza Pudzianowskiego, który w swoim premierowym pojedynku w MMA na pokonanie Marcina Najmana potrzebował 44 sekund.
- Jestem bardzo zadowolony z takiego zakończenia walki. Kombinację lewy na lewy i prawy ćwiczyłem ostatnio często na treningach. Lubię takie walki - szybko i po bólu - przyznał po walce Nastula.
Była gwiazda organizacji Pride i trener Masudy Hidehiko Yoshida przyznał, że chętnie widziałby Nastulę na gali w Japonii.



From Official Website






















a Jakub Królikowski mógłby podawać źródło, z którego wziął wypowiedź Nastuli bo pochodzi z relacji na żywo w serwisie www.budo.plOpublikowane 04/09/2010 o godz. 19:14