Lee idealnie wychodzi na żółtą, z niej na zieloną. Ma jeszcze 13 punktów straty, ale żadnej trudnej bili. Od drugiego półfinału dużego turnieju rankingowego w ciągu dwóch tygodni i trzeciego w ciągu... ostatnich blisko sześciu lat dzieli go zaledwie pięć dobrych zagrań.
Anglik składa się do banalnej zielonej, wyprowadza kij i... PUDŁO! Nie trafia najprostszej z bil. W następnej sekundzie z wściekłością w oczach spogląda na trybuny. Szuka winnego, szuka sprawiedliwości. Sędzia Eirian Williams natychmiast wyprasza któregoś z kibiców z sali.
Czasu i wydarzeń cofnąć jednak nie można. Ding wbija zieloną i brązową. Niebieskiej już nie musi, bo poirytowany Lee poddaje mecz i opuszcza arenę.
Co dokładnie wydarzyło się w krytycznym momencie decydującej partii piątkowego ćwierćfinału Welsh Open?
- Rozległ się dźwięk telefonu dokładnie w momencie, kiedy wykonywałem kijem ostatni zamach. Było już za późno, żeby zatrzymać uderzenie - wyjaśnił Lee. - Coś takiego przytrafiło mi się po raz pierwszy w ciągu tych wszystkich lat grania w snookera. Jestem wściekły. Obaj mieliśmy mnóstwo szans w ostatnim frejmie, ale obaj też graliśmy fatalnie - przyznał Anglik, który zawodowo gra od 1992 roku.
Oburzenia nie krył też ten, który na niefortunnym zdarzeniu skorzystał najwięcej. - To co się wydarzyło, było nie do zaakceptowania. Stephen miał wielkiego pecha. Gdyby do tego nie doszło, mógł wygrać mecz - przyznał Ding Junhui, który już drugi raz w tym turnieju urwał się ze stryczka. W poprzedniej rundzie był o dwie bile od porażki 2-4 z Johnem Higginsem.
WIDEO: Czy Lee rzeczywiście nie mógł wstrzymać się z wykonaniem uderzenia?
Sobotnie półfinały Welsh Open 2012:
14:00 Ding Junhui - Shaun Murphy
Od początku transmisja na żywo w Eurosporcie 2 i Eurosport Playerze
20:00 Ronnie O’Sullivan - Mark Selby
Od początku transmisja na żywo w Eurosporcie i Eurosport Playerze
- Także na ten temat



Eurosport






















Było to bardzo ważne zagranie, dlatego troszkę się dziwię, że sędzia nie odtworzył tej sytuacji. Zgodnie z przepisami miał takie prawo.Opublikowane 20/02/2012 o godz. 13:30
A czy Lee faktycznie nie mógł wstrzymać wykonania uderzenia? Miał na to całe dwie sekundy. Ale co ja się będę wypowiadał, w snookera nie grywam, nie wiem, na ile przeszkadzają takie dźwięki otoczenia.Opublikowane 18/02/2012 o godz. 14:01