Eurosport Logo
Follow Eurosport on FacebookGet all the latest sports news directly on your wall 
W Eurosport Player
 Roland Garros 2012Oglądaj teraz 
 Siatkówka: Korea Pd - SerbiaOglądaj teraz 
Teraz w Eurosporcie
  • 07:00 WIADOMOŚCI EUROSPORT 2
    WIADOMOŚCI EUROSPORT 2
 
 
 
Snooker - Welsh Open

Lee: Jestem wściekły! Co się stało w końcówce meczu z Ding Junhuiem?

Ostatni ćwierćfinałowy mecz Welsh Open. Grają Ding Junhui i skazywany wcześniej na porażkę Stephen Lee. Wynik 4-4, toczy się wyrównana, decydująca partia. Anglik szczęśliwie wbija ostatnią czerwoną i nagle otwiera się przed nim złota szansa na wygranie meczu...

 
Lee: Jestem wściekły! - Snooker - Welsh OpenEurosport
 

Lee idealnie wychodzi na żółtą, z niej na zieloną. Ma jeszcze 13 punktów straty, ale żadnej trudnej bili. Od drugiego półfinału dużego turnieju rankingowego w ciągu dwóch tygodni i trzeciego w ciągu... ostatnich blisko sześciu lat dzieli go zaledwie pięć dobrych zagrań.

Anglik składa się do banalnej zielonej, wyprowadza kij i... PUDŁO! Nie trafia najprostszej z bil. W następnej sekundzie z wściekłością w oczach spogląda na trybuny. Szuka winnego, szuka sprawiedliwości. Sędzia Eirian Williams natychmiast wyprasza któregoś z kibiców z sali.

Czasu i wydarzeń cofnąć jednak nie można. Ding wbija zieloną i brązową. Niebieskiej już nie musi, bo poirytowany Lee poddaje mecz i opuszcza arenę.

Co dokładnie wydarzyło się w krytycznym momencie decydującej partii piątkowego ćwierćfinału Welsh Open?

- Rozległ się dźwięk telefonu dokładnie w momencie, kiedy wykonywałem kijem ostatni zamach. Było już za późno, żeby zatrzymać uderzenie - wyjaśnił Lee. - Coś takiego przytrafiło mi się po raz pierwszy w ciągu tych wszystkich lat grania w snookera. Jestem wściekły. Obaj mieliśmy mnóstwo szans w ostatnim frejmie, ale obaj też graliśmy fatalnie - przyznał Anglik, który zawodowo gra od 1992 roku.

Oburzenia nie krył też ten, który na niefortunnym zdarzeniu skorzystał najwięcej. - To co się wydarzyło, było nie do zaakceptowania. Stephen miał wielkiego pecha. Gdyby do tego nie doszło, mógł wygrać mecz - przyznał Ding Junhui, który już drugi raz w tym turnieju urwał się ze stryczka. W poprzedniej rundzie był o dwie bile od porażki 2-4 z Johnem Higginsem.

WIDEO: Czy Lee rzeczywiście nie mógł wstrzymać się z wykonaniem uderzenia?

Sobotnie półfinały Welsh Open 2012:

14:00 Ding Junhui - Shaun Murphy
Od początku transmisja na żywo w Eurosporcie 2 i Eurosport Playerze

20:00 Ronnie O’Sullivan - Mark Selby
Od początku transmisja na żywo w Eurosporcie i Eurosport Playerze

 
Skomentuj artykuł
 
11 Komentarze
Publikuj
 

You are logged in as administrator

  • Your publications will be displayed as such
  • You can delete abusive comments
  • Your abuse report will banish immediatly the user
     
  • 11.
    PiotRRekNie zapominajmy, że do nas takie dźwięki nie docierają o tak intensywnym natężeniu jak na sali, bo mikrofony są przy stole i nie są tak czułe jak ludzkie ucho. Poza tym jak na sali jest cisza i tuż przed wyprowadzeniem kija rozlegnie się dźwięk to niestety powoduje to dekoncentrację zawodnika i samo zagranie może bardzo na tym ucierpieć. Niestety nigdy się nie dowiemy, czy gdyby nic nie zakłóciło ciszy to zielona wpadłaby do kieszeni…
    Było to bardzo ważne zagranie, dlatego troszkę się dziwię, że sędzia nie odtworzył tej sytuacji. Zgodnie z przepisami miał takie prawo.
    Opublikowane 20/02/2012 o godz. 13:30
     
     
     
  • 10.
    musionMoim zdaniem Lajer niepotrzebnie zrobił cyrk.Taką bilę powinien obowiązkowo wbić chociażby nad głową przeleciał mu odrzutowiec.Zresztą w całym meczu miał tyle szans ,że powinien go wygrać w cuglach.Ale właśnie to rożni tych najlepszych od reszty,że oni w takich sytuacjach praktycznie nie zawodzą.I Stefek dlatego nigdy nie był i nie bedzie "tym najlepszym"Opublikowane 18/02/2012 o godz. 16:22
     
     
     
  • 9.
    BlomChamstwo i sku...o, żal mi bo bardzo lubię Lee i liczyłem na półfinał Lee-Murphy :( Słychać wyraźnie ten dźwięk alarmu jak w filmach, to bardzo charakterystyczny dźwięk taki by przykuwał uwagę mimo woli.Opublikowane 18/02/2012 o godz. 15:35
     
     
     
  • 8.
    raffaDlaczego wszyscy pytają: czy Lee nie mógł wstrzymać wykonania uderzenia? zamiast: czy kibice nie mogą wyłączyć telefonów? Lee przyjeżdża na turniej, jest profesjonalistą i gwiazdą wieczoru, i co jak co, ale w tej sytuacji to otoczenie powinno dostosować się do niego a nie on do otoczenia. Nawet jeśli mógł się wstrzymać z uderzeniem i nawet jeśli świadomie z tego zrezygnował to winnym całej sytuacji jest kibic - gdyby nie on Lee, choćby nawet chciał, nie miałby na kogo zrzucać winy za pomyłkę na wbiciu.Opublikowane 18/02/2012 o godz. 15:32
     
     
     
  • 7.
    147MaximumBreakTo nie ma różnicy czy to dzwoni telefon, czy ktoś przetnie linie uderzenia. Jeśli zawodnik znajduje się w ostatniej fazie oddawania strzału (jest tuż przed wyprowadzeniem kija)jak Lee w tym wypadku, to już nie jest w stanie zatrzymać uderzenia i podnieść się znad stołu. Sam gram w poola 8 lat i takie sytuacje zdarzały mi się niezmiernie często i wiem jak wkurzające jest to, że wiesz że uderzyłeś dobrze, ale i tak twoje zamiary pokrzyżował jakiś szczegół którego nie jesteś w stanie przewidzieć...Opublikowane 18/02/2012 o godz. 14:34
     
     
     
  • 6.
    sebekshMoże mógł, może nie mógł, fakt faktem szkoda gościa, bo pomimo dużych rozmiarów (a co za tym idzie przez niektórych od razu może zostać odebrany jak zwykły "prosiak" - nie raz już takie opinie słyszałem) strasznie sympatyczny z niego facet i wywalczył ten mecz świetnym, aczkolwiek troszkę przypadkowym wbiciem z rogala i został po prostu okradziony...no cóż...Opublikowane 18/02/2012 o godz. 14:25
     
     
     
  • 5.
    dzemba19pechowo faktycznie ale mogl sie wstrzymac, mial duzo czasu, nikt go nie pospieszal, od niego zalezalo, szkodaOpublikowane 18/02/2012 o godz. 14:08
     
     
     
  • 4.
    nowacz1994ja teżOpublikowane 18/02/2012 o godz. 14:06
     
     
     
  • 3.
    SłodkowiczanineczekI jak szybko te dźwięki docierają do świadomości gracza.Opublikowane 18/02/2012 o godz. 14:04
     
     
     
  • 2.
    SłodkowiczanineczekZ początku ja także nic nie słyszałem, chociaż głośność ustawiłem na maksa, a odsłuch robiłem na słuchawkach. Trzeba się dobrze wsłuchać. Bardzo dobrze. Gdy ma się zacząć szósta sekunda filmu, głęboko w tle, pojawia się melodyjka - ów dzwonek komórki, i trwa co najmniej do 10 sekundy (później dźwięk komórki zagłuszony zostaje przez reakcję Lee i sędziego).
    A czy Lee faktycznie nie mógł wstrzymać wykonania uderzenia? Miał na to całe dwie sekundy. Ale co ja się będę wypowiadał, w snookera nie grywam, nie wiem, na ile przeszkadzają takie dźwięki otoczenia.
    Opublikowane 18/02/2012 o godz. 14:01
     
     
     
  • 1.
    RekojJa tam nic nie slyszeOpublikowane 18/02/2012 o godz. 13:38
     
     
     
 
 
Nie przegap
Eurosport.com
 
Na Facebooku
 
Na Twitterze
 
Na komórkę