Według nieoficjalnych danych za Walkerem oddano 24 głosy przy 32 przeciw. Odwołanie zostali też dwaj inni członkowie ustępującego, pięcioosobowego zarządu - Jim McMahon i Mike Dunn.
Paradoksem w całej sprawie jest fakt, że do Walnego Zgromadzenie mającego inicjatywę wyborczą nie doszłoby w tym roku, gdyby nie... sam Rodney Walker. To on, po niemałych sukcesach w ostatnich miesiącach w pozyskiwaniu nowych sponsorów na miejsce tych zwijających się w wyniku światowego kryzysu, uznał, że nastał najodpowiedniejszy czas, żeby usłyszeć od samych zawodników głos poparcia wyrażony przez wotum zaufania. W normalnym trybie wymaganym przez status WPBSA Zgromadzenie zebrałoby się dopiero za rok.
Nie przewidział jednak, że sami snookerzyści wezmą los skutecznie w swoje ręce i pośrednio (przez osobę Pata Mooneya) namówią do wyrażenia chęci przejęcia przewodnictwa w WPBSA samego Barry'ego Hearna. Główną przyczyną niezadowolenia zawodników było zmniejszenie liczby turniejów rankingowych do zaledwie sześciu w trwającym sezonie. Winą za taki stan rzeczy, który oznacza dla profesjonalistów mniej okazji grania i mniej przychodów, obarczono Walkera.
Oświadczenie WPBSA wydane po środowym głosowaniu:
W wyniku głosowania podczas Walnego Zgromadzenia przeprowadzonego dzisiaj w Sheffield, Sir Rodney Walker, Jim McMahon i Mike Dunn nie zostali ponownie wybrani do zarządu WPBSA. W trakcie Zgromadzenia żadna inna osoba nie została zgłoszona do wyborów. Wobec powyższego pozostali członkowie zarządu, Lee Doyle i Hamish McInnes, dokooptują do składu zarządu brakujące osoby w trybie pilnym. Pierwszą z nich, zgodnie z zapisami statutu WPBSA, będzie jeden z profesjonalnych zawodników.
Wakat na stanowisku prezesa WPBSA nie potrwa długo. W najbliższym czasie oficjalnie już zostanie nim Barry Hearn.
O dalszym rozwoju w tej sprawie, która ma przynieść snookerowi historyczny przełom, będziemy informować na bieżąco.



PA Photos





















