Po krótce: Ronnie O'Sullivan przegrywając 2-8 rozpoczął powrót do meczu, który w przypadku powodzenia mógł być jednym z najbardziej spektakularnych w historii tej gry, a na pewno byłby w karierze Anglika (ostatecznie skończyło się jego przegraną 8-9). Po odrobieniu dwóch frejmów przy stanie 4-8 i mając szansę na kolejną partię, pechowo spozycjonował sobie do czarnej. Biała przykleiła się do jednej z czerwonych uniemożliwiając bezpośrednie dotarcie do którejkolwiek kolorowej. Ronnie zadeklarował najpierw grę do brązowej, potem do żółtej.
WIDEO >>> ZOBACZ, JAK DOSZŁO DO SYTUACJI, W KTÓREJ NIGDY NIE BYŁ RONNIE, HIGGINS ANI VERHAAS
Po kilku nieudanych próbach i regularnie (słusznie) wywoływanych "chybieniach" sfaulował wreszcie poprzez dotknięcie ręką czarnej bili. I tu zaczęły się kontrowersje - inna natura faulu sprawiła, że poszkodowany (Higgins) miał mniejsze możliwości zadecydowania, co dalej. Szkot nie mógł już nakazać odtworzenia ustawienia sprzed faulu Ronniego.
W tym momencie zaczęła się seria wpadek Jana Verhaasa - "robienie" stycznej, niepewność, podjęcie decyzji niezgodnej z przepisami, zmiana decyzji bez szczegółowego wyjaśnienia. Holender podyktował kolejne "chybienie", potem - po wymianie zdań z O'Sullivanem - wycofał się z tego.
WIDEO >>> ZOBACZ NIEPOROZUMIENIE I KONSTERNACJĘ NA TWARZY HIGGINSA
Jakość nagrania jest niezła, ale trudno wyłapać część wypowiadanych przez zawodników i sędziego zdań. Poniżej zamieszczamy zapis tego, co zostało zarejestrowane przez kamery i mikrofony na powyższym wideo, a co udało nam się wychwycić.
Verhass: Jest styczna, John.
Higgins: Nie, nie dotyka.
Verhass: Jestem pewien, że powinna być styczna.
(Verhaas poprawia ułożenie białej, żeby utworzyć styczną, czym jednocześnie sprawia, że czerwona spod czarnej nie jest do wbicia)
Higgins: Ok, to chybienie.
Verhass: Przepraszam?
(Higgins patrzy z niezrozumieniem)
Verhass: On sfaulował...
Higgins: To nie będę mógł nakazać mu [O'Sullivanowi] ponownej gry?
Verhass: Ach... Przepraszam...
Verhass (do Ronniego): Właściwie cały czas twoja seria chybień trwa.
Ronnie: Ale sfaulowałem na czarnej.
Verhass: No tak, tak. Wiem, że sfaulowałeś. Wciąż jednak twoja seria chybień się toczy.
Ronnie: Jak...? Jak to możliwe? Sfaulowałem za siedem. Dotknąłem czarnej ręką.
(po chwili)
Verhass (do Higginsa): Właściwie, to on ma racje. Sfaulował... Teraz jest kolej na twoje zagranie do czerwonej.
(Higgins, wciąż niedowierzając, wykonuje zagranie. Niezbyt udane...)
***
Ewidentnie w zdarzeniu poszkodowany został John Higgins. Przegrał tę partię (na 8-5), a wspomnienie incydentu - niezależnie od późniejszych zaprzeczeń Szkota - musiało męczyć go dłużej niż tylko do końca frejma. Zadziwia w tym wszystkim precyzyjne zorientowanie się w sprawie tego, który sytuację sprowokował. Ronnie O'Sullivan zaraz po przypadkowym (?) faulu na czarnej bili udał się bez wahania do swojego fotelika. - Odszedłem, bo byłem przekonany, że John ma do wbicia czerwoną spod czarnej - tłumaczył później Agnlik. Jednak fakt, że sam O'Sullivan wyłożył Verhaasowi właściwą do zastosowania w tym przypadku wykładnię przepisów, która prowadziła do zakończenia jego męki z grą do niskich kolorów, świadczy o czym innym.
Jeśli Anglik czuł skruchę i rozumiał niesprawiedliwość, jaka dotknęła Higginsa, to dlaczego tak bardzo upierał się, że "chybienia" nie może być w tej sytuacji? Wszyscy obserwatorzy przyznają - brak "chybienia" był zgodny z przepisami, ale przeciwny tzw. "duchowi gry". Dlaczego później w 17. partii przy stanie 8-8 poddał frejm i mecz potrzebując tylko jednego snookera? Po wygraniu kolejnych sześciu odsłon i tak nieprawdopodobnym powrocie, bardziej przystającym do rzeczywistości wytłumaczeniem wydają się wyrzuty sumienia, a nie brak wiary w końcowy sukces.
Na naszym forum toczy się dyskusja o zdarzeniu, które poruszyło cały snookerowy świat.
DOŁĄCZ DO NIEJ I WYRAŹ SWOJE ZDANIE >>> KLIKNIJ



Eurosport






















Chcę jednak dodać, że jest to jeden z niewielu już sportów, gdzie obowiazują zasady fair-play. I naprawdę ciezko mi uwierzyć, ze mogłoby dojść do oszustwa ze strony OSy. Pozdro!Opublikowane 17/12/2009 o godz. 13:25