Snooker - Shanghai Masters
06/09/2010 - 20:03 - Aktualizacja 06/09/2010 - 20:11Czy Martin Gould znowu pokona Hendry'ego?

Niepozorny Martin Gould, który kilka miesięcy temu był o mały kroczek od zmiany biegu współczesnej historii snookera, z trudem przeszedł przez rundę dzikich kart w Shanghai Masters. Anglik zagra teraz ze Stephenem Hendrym, którego raz już w swojej karierze pokonał.
Mecz z siedmiokrotnym mistrzem świata w Welsh Open dwa sezony temu (zaskakująca wygrana 5-3) był jednym z nielicznych, w których dał o sobie znać niemal 29-letni już zawodnik. Największą uwagę skupił na sobie jednak podczas ostatnich mistrzostw świata, kiedy w drugiej rundzie prowadził po dwóch sesjach 11-5 z Neilem Robertsonem. Pewne niemal zwycięstwo wypuścił z rąk przegrywając ostatecznie 12-13. Australijczyk w późniejszych meczach w Crucible z nikim nie miał już tak wielkich kłopotów i sięgnął po historyczny tytuł.
W pierwszym meczu rozegranym w Szanghaju Gould daleki był jednak od formy, którą prezentował w mistrzostwach, a którą Robertson podsumował słowami: "myślałem, że Martin skradł duszę O'Sullivanowi". Anglik, który za niecałe dwa tygodnie obchodzić będzie 29. urodziny, z trudem pokonał grającego z dziką kartą w turnieju Li Hanga 5-3.
- To nie był dobry mecz w moim wykonaniu - przyznał Gould, którego najwyższy brejk w całym spotkaniu wyniósł zaledwie 39 punktów. - Musiałem gryźć sukno, żeby wywalczyć ten wynik. Li oczywiście mi nie ułatwiał, a do tego kij nie chodził jak trzeba. Warunki też nie były najkorzystniejsze, bo było ciepło i wilgotno. Mam nadzieję, że lepszego snookera pokaże z Hendrym - pocieszał się Anglik w perspektywie środowego meczu z utytułowanym Szkotem.
ZAGRAJ w Snooker Managera na eurosport.pl
Dwóch wściekłych
Dwa z ośmiu meczów rundy dzikich kart zakończyły się przegranymi zawodowców. Najpierw gorycz porażki poczuł Robert Milkins (3-5 z Jin Longiem), a potem Mike Dunn (1-5 z Mei Xiwenem). Obaj po przebyciu pół świata mogą pakować walizki i w podłym nastroju ten sam dystans pokonać w przeciwnym kierunku.
Bardzo bliski odpadnięcia w tej fazie był również Ken Doherty, który przegrywał już 2-4 z Mohamedem Saijadem. Mistrz świata z 1997 roku kolejny raz udowodnił jednak, że nie wie, kiedy należy złożyć broń. Do wygrania ostatnich trzech partii meczu potrzebował 34 minut, w trakcie których wbił brejki 79, 39 i 83. W następnym meczu zagra z obecnym wicemistrzem świata Graemem Dottem.
Komplet wyników pierwszego dnia Shanghai Masters - runda dzikich kart:
Jamie Burnett 5-2 Tian Pengfei
70-57(57), 0-130(130), 25-76(63), 94(94)-0, 131(131)-0, 67-2, 74(51)-34
Andrew Higginson 5-2 Rouzzi Maimaiti
64(54)-74(57), 50-42, 75-8, 59(59)-71(55), 60(59)-54, 79-28, 80-45
Ken Doherty 5-4 Mohamed Saijad
66-76, 88-16, 21-54, 17-107(63), 113(109)-10, 13-65, 79(79)-24, 78-36, 83(83)-0
Robert Milkins 3-5 Jin Long
15-58, 21-107(61), 37-57, 64-23, 4-89(59), 77(71)-1, 68(64)-23, 32-67(50)
Dave Harold 5-1 Passakorn Suwanawat
61-63, 72-12, 106(106)-7, 67(56)-29, 74-9, 81(81)-0
Mike Dunn 1-5 Mei Xiwen
15-68(68), 31-84, 32-66, 87(82)-0, 18-106(100), 10-72
Martin Gould 5-3 Li Hang
56-33, 52-53(52), 52-41, 58-27, 47-57, 12-89(55), 70-20, 63-18
Joe Delaney 5-1 Li Yan
51-39, 61-27, 64-28, 30-89(63), 67-13, 61-47








You are logged in as administrator
Komentarze
Odśwież
1 Do 5 z 5