Jamie Burnett zawodowo zaczął grać w snookera w roku 1992, ale mimo obiecujących początków przez blisko dwie dekady jego największymi osiągnięciami pozostawały dwa występy w rankingowych ćwierćfinałach. Znacznie częściej niż w kontekście zdobywania kolejnych rund w turniejach nazwisko blisko 35-letniego Szkota (urodziny obchodził będzie 16 września) wymieniane było przy okazji przypominania jego 148 punktów wbitych w brejku w eliminacjach do UK Championship w 2004 roku, co do dzisiaj pozostaje jedynym oficjalnym brejkiem powyżej maksymalnego.
Oryginalna drabinka Shanghai - z Tian Pengfeiem w rundzie dzikich kart i O'Sullivanem w najlepszej trzydziestce-dwójce - nie zdawała się zwiastować przełomu w karierze Burnetta. Dobra gra Szkota i wycofanie się z zawodów Ronniego pomogły jednak Burnettowi awansować do 1/8 finału.
Potem Szkot wygrał pięć kolejnych partii z Andrew Higginsonem, cztery frejmy z rzędu z Markiem Davisem (od stanu 1-4), a dzisiaj w meczu z Jamiem Copem rywal nie niepokoił go aż do stanu 5-0. Tak naprawdę nie niepokoił go specjalnie także w dwóch następnych partiach, którymi podzielili się Anglik i Szkot.
Jamie Burnett okazał się największą niespodzianką zawodów w Szanghaju oraz... najlepszą inwestycją w naszej najnowszej grze - Snooker Managerze. Jego cena przed rozpoczęciem turnieju wynosiła skromne 18008 funtów, a teraz kosztuje już o ponad 20000 więcej. Wartość ta dodatkowo wzrośnie - więcej lub mniej zależnie od rozstrzygnięcia - po niedzielnym finale z Carterem lub Selbym, w którym Burnett faworytem nie będzie.
Podobnie jak nie był w każdym z rozegranych do tej pory meczów w Szanghaju.
Drugi półfinał rozpocznie się o godzinie 13:45 polskiego czasu. Na żywo będzie można go obejrzeć w głównym kanale Eurosportu oraz w Eurosport Playerze.
Wynik pierwszego półfinału:
Jamie Burnett 6-1 Jamie Cope
107-22, 65(54)-53, 64(58)-9, 100(52)-0, 81(52)-43, 48-63, 69-42



Imago





















