Jako pierwsi w sobotę wieczorem przy stole zameldowali się Murphy i Fu. Dwie pierwsze partie zdominował ten drugi wbijając w brejkach 83 i 45. Jak się miało okazać były to jego… ostatnie zdobycze w cały meczu. Obrońca tytułu kolejne pięć frejmów wygrał w ciągu niespełna pięćdziesięciu minut nie pozwalając rywalowi na zdobycie choćby jednego małego punkciku!
Murphy zdobył w tym czasie 463 oczka zbliżając się do rekordu Ding Junhuia, który w tych samych zawodach trzy lata temu w jeszcze większym stopniu zdominował grupowy pojedynek ze Stephenem Hendrym wbijając 495 punktów bez odpowiedzi.
- To było bliskie najlepszemu snookerowi, jaki mogę zagrać - powiedział po meczu wyraźnie zadowolony Murphy.
- W tym tygodniu miałem parę dni przerwy w treningu, przez co na początku byłem trochę zastały. Jako zawodnik chcesz dostawać swoje szanse. Ja takie miałem w pierwszych partiach, ale je spaprałem. Od trzeciego frejma wszystko jednak zaczęło pracować jak należy - cieszył się Murphy po meczu, w którym cztery z siedmiu frejmów rozstrzygnięte zostały pojedynczymi wizytami przy stole.
- Nie myślałem o rekordzie. W ostatniej partii miałem szasnę na zrobienie maksa, którego ustawiłem sobie za cel już po wbiciu pierwszej czerwonej. Niestety po otwarciu czerwonych jedna z nich minimalnie przesłoniła mi drogę do czarnej i musiałem zadowolić się wygraniem frejma - zrelacjonował Murphy, który w niedzielę wieczorem będzie bronić tytułu w meczu z O’Sullivanem.
Ronnie: Najlepsze czucie gry od dwóch lat
O’Sullivan, który od 2005 roku wygrał ligę 6 razy (pięć lat temu rozegrane były dwie edycje - wiosenna i jesienna) i uczestniczył w 7 finałach, w półfinale miał za rywala Neila Robertsona. W ostatnich kilkunastu tygodniach Anglik i Australijczyk pojedynkowali się dwukrotnie w ważnych meczach. Najpierw w finale World Open 5-1 wygrał Robertson, a w pierwszej połowie listopada dokładnie takim samym rezultatem zrewanżował się O’Sullivan bijąc rywala w fazie grupowej Premier League.
Rezultat Anglik powtórzył w półfinale gładko odprawiając mistrza świata.
- Zagrałem dzisiaj dobry mecz, ale chciałbym pogratulować Neilowi świetnego roku. Przyjemnie było go pokonać - powiedział O’Sullivan czym wywołał śmiech całkiem licznej, 750-osobowej widowni.
- Od jakiś trzech-czterech tygodni idzie mi świetnie, także na treningach. Tak dobrze nie czułem się w grze od jakiś dwóch lat. Na mecze przyjeżdżam teraz z myślą, że mogę wygrać - przyznał rewelacyjny, ale chimeryczny O’Sullivan, którego ojciec i jednocześnie największy przyjaciel niedawno wyszedł z więzienia po odsiedzeniu 18 lat.
- Shaun to dobry zawodnik będący aktualnie w wysokiej formie. Kiedy gra swoje, potrafi cię po prostu odstrzelić. Mam nadzieję, że zagram z nim lepiej niż rok temu i kibice tutaj oraz przed telewizorami będą mieli powody do zadowolenia - dodał Ronnie, który rok temu uległ w finale Muprhy’emu przegrywając 3-7.
Finał Premier League 2010 rozpocznie się w niedzielę o godzinie 20:30. Zwycięzcą będzie ten, który wygra 7 frejmów.
Wyniki półfinałów Premier League 2010:
Marco Fu 2 – 5 Shaun Murphy
83 (83) – 0, 70 (45) - 5, 0 – 116 (103), 0 – 81 (81), 0 – 97 (97), 0 – 97 (69), 0 – 72 (68)
Neil Robertson 1 – 5 Ronnie O’Sullivan
34 (34) – 74 (61), 91 (65) – 8, 0 – 90 (82), 0 – 139 (139), 0 – 102 (102), 52 (51) – 78 (77)



From Official Website






















Była prawie 2 miesięczna przerwa po World Open i dlatego snookera na eurosporcie nie było. Od 12 gragnia zaczyna się UK Championship, i będzie na eurosporcie.
A co do PLS to myślę, że wygra Ronnie :)Opublikowane 28/11/2010 o godz. 12:09
O'Sullivan
Robertson
i Murphy
tylko coś tak ostatnio w ogóle nie widzę snookera na eurosporcie :/Opublikowane 28/11/2010 o godz. 11:32